Jacek Zejdler - przystojny, długowłosy chłopak z dobrego domu (jego ojciec był wziętym adwokatem, a mama lekarką) - był już na drugim roku studiów, gdy Daria Trafankowska zdobyła indeks i rozpoczęła naukę na wydziale aktorskim łódzkiej filmówki. Od razu między nimi zaiskrzyło. Szybko zostali parą, a ci, którzy byli świadkami narodzin ich związku, wspominają, że łączyła ich niezwykła więź.
Jacek Zejdler i Daria Trafankowska: On potrzebował miłości, a ona oferowała mu przyjaźń
Zobacz również:
O ile Jacek był przekonany, że Dusia, jak nazywali Darię przyjaciele, to miłość jego życia, o tyle ona wcale nie była pewna, że chce związać się z nim na dobre i na złe. Owszem, uwielbiała go, ale zadawała sobie pytanie: "Czy to już miłość?".
"Jacek był chyba bliższy przekonania, że to jest kochanie, bo na jej widok niezmiennie cały się rozjaśniał" - twierdzi Hanna Karolak, autorka książki "Duśka. Opowieść o Darii Trafankowskiej".
Daria, którą wszyscy fani seriali pamiętają z roli siostry oddziałowej Danuty Dębskiej-Tretter" z "Na dobre i na złe", opowiadała w wywiadach, wspominając młodość, że gdy spacerowała ulicami Łodzi z Jackiem pod rękę, dzieciaki krzyczały za nimi, że "Tolek Banan ma dziewczynę".
"To było bardzo miłe" - wyznała "Echu Dnia".
Niestety, gdy wkrótce po skończeniu studiów Jacek wyjechał do Opola i zniknął Dusi z pola widzenia.
"Potem dowiedziała się, że się ożenił i że jest w teatrze w Opolu" - czytamy w biografii aktorki.
Daria Trafankowska szybko zapomniała o Zejdlerze. Zakochała się po uszy w Waldemarze Dzikim i to z nim postanowiła założyć rodzinę.

Jacek Zejdler: Wysłał byłej dziewczyny dramatyczny list. Nie odpisała...
Daria Trafanowska była w ciąży, gdy dostała niespodziewany list od byłego chłopaka. Jacek Zejdler wyznał jej w nim, że nie wiedzie mu się najlepiej, że jego życie to pasmo nieszczęść i że martwi się o swoją przyszłość.
Dusia wiedziała, że Jacek z powodów politycznych (był działaczem antykomunistycznej opozycji, czym bardzo naraził się PRL-owskiej bezpiece) nie dostaje ciekawych ról, ale nie miała pojęcia, że ma też problemy osobiste, bo żona dość szybko uznała, że nic dobrego jej przy nim nie spotka, i po prostu go zostawiła. Obwiniał się o rozpad swego małżeństwa, bo uważał, że nie umiał zapewnić ukochanej tego, czego potrzebowała, aby być szczęśliwą. Po przeprowadzce z Łodzi do Opola wpadł w depresję. Właśnie wtedy napisał do Dusi dramatyczny, poruszający list.
"To było wołanie o pomoc. Nie zdążyłam mu odpisać. Wciąż nie mam odwagi myśleć, co by było, gdybym odpowiedziała na ten list. Wciąż myślę, że może mogłam go uratować..." - wyznała tuż przed śmiercią w wywiadzie dla "Echa Dnia".
Kilka tygodni po otrzymaniu listu Daria Trafankowska dowiedziała się, że Jacek targnął się na swoje życie.
Jacek Zejdler: Był chłopcem o smutnym spojrzeniu i z głową w chmurach
Po raz ostatni Jacka Zejdlera widzieli żywego uczestnicy imprezy sylwestrowej, którą w ostatnią noc 1979 roku zorganizował dyrektor opolskiego teatru, Bohdan Cybulski. Aktor ostro pokłócił się z gospodarzem i tuż przed wybiciem północy wybiegł z mieszkania Cybulskiego, wsiadł do pożyczonego malucha i pojechał do siebie. 2 stycznia 1980 roku sprzątaczka myjąca schody poczuła ulatniający się z jego mieszkania gaz. Natychmiast zawiadomiła milicję. Okazało się, że Jacek leży przy otwartym piekarniku. Nie żył od kilku godzin.
Wydawało się bardzo dziwne, że po podjęciu decyzji o odebraniu sobie życia zadbał jeszcze o to, by nikomu z jego powodu nic się nie stało - wykręcił korki, by nie doszło do wybuchu! W oficjalnym komunikacie policyjnym nie podano jednak żadnych szczegółów śmierci aktora, więc pojawiły się plotki, że jego ciało wyłowiono z Odry, że Jacek zginął w upozorowanym wypadku, że funkcjonariusze SB związali go i odkręcili gaz w jego służbowym mieszkaniu. Wiadomość, że wpadł w depresję po zawodzie miłosnym i popełnił samobójstwo, wielu jego znajomych odebrało jako mydlenie oczu, zwłaszcza że nie zostawił żadnego listu i nie pożegnał się z matką, którą kochał ponad wszystko. Tak naprawdę okoliczności tragicznej śmierci 25-letniego Jacka Zejdlera do dziś nie zostały do końca wyjaśnione.
Daria Trafankowska do końca życia (9 kwietnia 2004 roku przegrała walkę z rakiem trzustki) wspominała Jacka jako "chłopca o smutnym spojrzeniu i z pełną marzeń głową w chmurach"
"Był niezwykły, a jego promienny uśmiech rozjaśniał każde pomieszczenie, do jakiego wchodził. Ale w jego oczach zawsze był smutek" - opowiadała w rozmowie z "Galą".

Zobacz też:
Kevin Costner i Christine Baumgartner: Wojna rozwodowa trwa. Są nowe oskarżenia
Julia Wieniawa w ostrych słowach odpowiada na hejt. Wspiera ją Agata Młynarska
Hulk Hogan był uzależniony od alkoholu i leków przeciwbólowych. "Mam dość"







