Reklama

Maja Frykowska: Kiedyś szokowała Polaków, a dziś? Kolejna metamorfoza!

Na początku wieku w telewizji zadebiutował "Big Brother", który szybko podbił serca widzów. Część uczestników kontrowersyjnego reality-show starała się później utrzymać swoją popularność, ale udało się to tylko nielicznym. Największą skandalistką programu była z pewnością Maja Frykowska zwana "Frytką". Po kilku latach gwiazda całkowicie zmieniła jednak swój wizerunek i zniknęła. Ostatnio znów pojawia się na salonach!

Maja Frykowska gościła ostatnio na pokazie mody Łukasza Jemioła. Dziś trudno w niej rozpoznać "Frytkę" sprzed lat. Na event wybrała białą, nowoczesną stylizację. Postawiła na szerokie spodnie, kamizelkę ze srebrnymi guzikami i marynarkę. 

Najbardziej jednak wzrok przykuwała jej fryzura. Gwiazda ma teraz stosunkowo długie blond włosy, z modnymi, delikatnymi, różowymi pasmami.  

Maja Frykowska: Skandalistka w amerykańskim stylu

Patrząc na nowe zdjęcia Mai Frykowskiej, trudno rozpoznać w niej skandalistkę z programu TVN. W "Big Brotherze" dała się poznać jako osoba, która nie wstydzi się niczego. Nawet miłosnych igraszek w jacuzzi pod czujnym okiem kamer. Po wyjściu z domu Wielkiego Brata dumnym krokiem wkroczyła na salony. 

Reklama

Dała się poznać jako ostra imprezowiczka, która sławę zawdzięcza skandalowi. Jednak zgodnie ze słowami Phineasa Barnuma, "nieważne, co o mnie mówią, ważne, żeby poprawnie pisali nazwisko", Frytka dbała o to, żeby było o niej jak najgłośniej. I było. Na fali popularności rozpoczęła karierę jako prezenterka telewizyjna, piosenkarka oraz aktorka. Wystąpiła m.in. w "Świecie według Kiepskich", "Tancerzach" czy "Pierwszej miłości". 

Gwiazda w cieniu śmierci

Nie wszyscy wiedzieli wtedy, że Maja Frykowska pochodzi z artystycznej rodziny. Jest córką Bartłomieja Frykowskiego, operatora filmowego, oraz wnuczką producenta Wojciecha Frykowskiego i modelki Ewy Morelle. Niestety, już na wczesnym etapie życie skandalistki naznaczone było tragediami. 

9 sierpnia 1969 Wojciech Frykowski został zamordowany wraz z narzeczoną i przyjaciółmi przez członków sekty Charlesa Mansona. Trzydzieści lat później jej ojciec zmarł w wyniku ran zadanych nożem w nocy z 7 na 8 czerwca 1999 w posiadłości Karoliny Wajdy w Głuchach. Okoliczności jego śmierci do dzisiaj budzą wiele kontrowersji. Ostatecznie została uznana za samobójstwo. 

Andrzej Wajda i Beata Tyszkiewicz: Ten romans wybuchł na planie 

"Frytka": Nawrócenie grzesznicy

Przez prawie 10 lat Maja Frykowska nie mogła narzekać na brak pracy oraz zainteresowania mediów. Prowadziła programy telewizyjne, wydarzenia i imprezy, występowała w filmach oraz serialach. Dwa razy pozowała nago na okładkach magazynów dla panów. W 2009 roku obroniła dyplom na Wydziale Aktorskim w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie. Wydawało się, że nic nie może zaszkodzić jej sławie. 

W 2013 roku niespodziewanie wycofała się z show-biznesu. Wyjechała do Szwajcarii gdzie poślubiła Michała Brzezińskiego. W 2015 roku para powitała na świecie córkę. Gdy kilka lat później wróciła do życia publicznego, wiele osób nie mogło jej poznać. Maja Frykowska zrezygnowała z pseudonimu "Frytka", ostrego makijażu, odważnych kreacji. Największa skandalistka "Big Brothera" przeistoczyła się w gorliwą katoliczkę.   

Celebrytka zaczęła opowiadać o drodze do nawrócenia. W 2011 roku Frykowska wstąpiła do Chrześcijańskiego Kościoła Reformacyjnego. Swoją przemianę opisała w autobiografii "Pokonaj siebie" wydanej w 2018 roku. Książkę promowała w różnych programach. Nie zawsze mogła liczyć na ciepłe przyjęcie. Wśród nich byli m.in. Kinga Rusin i Piotr Kraśko. Goszcząc Frykowską w swoim programie potraktowali ją pretensjonalnie, przerywali wypowiedzi i robili miny. Widzowie nie kryli oburzenia zachowaniem prowadzących.

Złośliwi twierdzili, że jej przemiana jest pozorna, to kolejna próba podbicia swojej popularności. Maja Frykowska nie przejmowała się krytyką oraz hejtem, który na nią spadł. W rozmowie z Marcinem Cejrowskim wprost stwierdziła, że wiara uratowała jej życie. 

Aktorka rzuciła karierę i zastała... zakonnicą

Serial TVP wzbudził kontrowersje

Kilka miesięcy temu głośno było o serialu "Osiecka". Produkcja TVP szybko stała się jednym z najbardziej krytykowanych seriali w historii stacji. Swoje niezadowolenie wyraziły osoby z otoczenia Agnieszki Osieckiej oraz widzowie. "Zamiast unieśmiertelnić Osiecką, zrobili z niej tabloidowego dziwoka" - skomentował Filip Łobodziński. Po emisji "Osieckiej" jeden ze scenarzystów serialu, Maciej Karpiński, oskarżył reżysera Roberta Glińskiego o to, że... wyrzucił ze scenariusza dużo scen jego autorstwa i, co gorsza, sporo dopisał bez konsultacji z nim!

Do krytyki dołączyła również Maja Frykowska. Jej dziadek, Wojciech Frykowski, przez rok był mężem Osieckiej. Ich relacja została więc przedstawiona w serialu TVP i nie spodobała się jego wnuczce. Swoje zastrzeżenia do serialowego wątku, który ukazał producenta w sposób "absurdalny".

"Osiecka": Afera wokół serialu przybiera na sile

Frykowska i powrót na salony

Była skandalistka nie pojawia się już tak często na czerwonych dywanach. Nie oznacza to jednak, że zupełnie zniknęła z życia publicznego. Frykowska chętnie udziela wypowiedzi na temat wiary czy aktualnych wydarzeń. W rozmowie z Plejadą odniosła się między innymi do pandemii. 

Wnuczka Wojciecha Frykowskiego poruszyła również kwestię sytuacji społecznych w Polsce oraz strajków kobiet. Fani nie kryli zdziwienia, gdy jako osoba wierząca wsparła protesty niezadowolonych Polek. Podkreśliła, że dla niej samej życie poczęte jest boskim cudem i wedle prawa boskiego aborcja jest niedopuszczalna. Jednak nie ma prawa decydować za inne osoby, bo bóg dał człowiekowi wolną wolę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL