Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 8337
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Leszek Teleszyński długo czekał na kobietę ze swoich marzeń...

Leszek Teleszyński, czyli redaktor Maj z serialu „Życie na gorąco” i Jerzy Kowalski ze „Złotopolskich”, świętuje w tym roku 25. rocznicę swojego ślubu z Jolantą, której miłość do grobowej deski przysiągł, gdy był... pięćdziesięciolatkiem! - Warto było czekać tak długo na kobietę taką jak ona – mówi aktor.

Za każdym razem, gdy któraś ze stacji telewizyjnych przypomina "Trędowatą", Jolanta Teleszyńska na nowo zakochuje się w mężu. Żona Leszka Teleszyńskiego żartuje, że zanim poczuła coś do aktora, wzdychała skrycie do... ordynata Michorowskiego, w którego wcielił się w ekranizacji powieści Heleny Mniszkówny.

Kiedy w połowie lat 80. ubiegłego wieku po raz pierwszy spotkali się na imprezie u wspólnych znajomych, nie zamienili ze sobą nawet jednego słowa. Nie znaczy to, że nie zwrócili na siebie uwagi.

- Jola zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że powiedziałem głośno, mimo obecności wielu znajomych: "Z tą dziewczyną się ożenię". Wokół zapanowała cisza, a ona tylko się uśmiechnęła - wspominał aktor w rozmowie z "Echem Dnia".

Reklama

Leszek Teleszyński: Dawał żonie powody do złości, ale nie do zazdrości!

Jolanta potraktowała słowa Leszka jak uroczy komplement i zapomniała o nich. Była wtedy szczęśliwą mężatką, miała kilkuletnią córkę. Nic nie wskazywało na to, że jej spokojne życie wkrótce legnie w gruzach. Także Leszek Teleszyński nie spodziewał się, że kiedykolwiek jeszcze zobaczy Jolę. Dziesięć lat po pierwszym spotkaniu los znowu skrzyżował ich drogi. Tym razem jednak oboje byli już wolni i po chwili rozmowy uznali, że skoro dostali od losu drugą szansę, muszą z niej skorzystać.

- Zaczęliśmy się spotykać i po roku wzięliśmy ślub. Byliśmy sobie chyba przeznaczeni, ktoś tam, na górze, długo zwlekał, żeby nas połączyć, ale warto było czekać - opowiadał Leszek "Angorze".

Honorowymi gośćmi na uroczystości były córki państwa młodych z ich poprzednich związków.

O tym, że życie z amantem nie jest łatwe, Jolanta Teleszyńska przekonała się wiele razy. Zdarzało się, że kobiety wręcz pożerały jej ukochanego wzrokiem, nie bacząc na to, że ona stoi obok. Leszek, gdy miała do niego pretensje, że czasem zbyt serdecznie reaguje na zaloty, powtarzał jej zawsze, że przecież doskonale wiedziała, za kogo wychodzi za mąż.

- Nigdy nie dałem Joli powodów do zazdrości, choć dawałem jej powody do złości - stwierdził.

Leszek Teleszyński: Żadna kobieta dla niego nie istnieje, odkąd poznał Jolantę

Jolanta Teleszyńska - choć z wykształcenia jest psychologiem - doskonale zna się na teatrze i jest chyba najwierniejszą fanką męża. Nie opuściła ani jednej jego premiery!

Jolanta nie kryje, że czasem, widząc w ramionach męża którąś z jego pięknych partnerek, czuła ukłucie w sercu. Szybko przypominała sobie wtedy słowa Leszka, że żadna inna kobieta nie istnieje dla niego, odkąd ona pojawiła się w jego życiu.

Córka Leszka - Karolina i córka Jolanty - Agnieszka od początku związku rodziców kochają się jak siostry. Państwo Teleszyńscy nie chcą o nich mówić, bo zawsze chronili je przed mediami.

W tym roku Jolanta i Leszek świętują 25. rocznicę ślubu. Już ćwierć wieku są w sobie zakochani i nie wyobrażają sobie życia bez siebie.

- Jest niezwykle wrażliwy, opiekuńczy i słowy - zrewanżowała mu się ukochana.

Oboje mówią, że dobrze się stało, iż związali się ze sobą, gdy byli już dojrzałymi ludźmi, bo po prostu wiedzieli, czego chcą od życia.

Leszek Teleszyński: Wie, jak zrobić żonie przyjemność!

Leszek Teleszyński od kilku lat jest już na emeryturze. Cieszy się, że może teraz cały swój czas poświęcać żonie. Stara się przywiązywać wagę do - jak mówi - miłych drobiazgów, ciepłych słów i czułych gestów. Wie, jak zrobić Joli przyjemność. Czasem wystarczy bukiet kwiatów, czasem jakiś drobiazg kupiony w perfumerii.

- Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż jej uśmiech - zapewnia i dodaje, że bardzo żałuje, iż nie może już tak często, jak chciałby, zabierać Jolanty na ich ukochane Mazury czy w Bieszczady, ale po prostu... "lata już nie te".

Aktor wyznał niedawno, że jest wielkim szczęściarzem, bo Bóg zesłał mu prawdziwego anioła.

- Pielęgnuję moje uczucie do Joli jak największy skarb - mówi.

***

Wypowiedzi aktora pochodzą z jego wywiadów dla "Echa Dnia", "Angory", "Dobrego Tygodnia" i "Gali".

Zobacz też:

Andrzej Kozera: Był symbolem komunistycznej propagandy. W TVP miał status... niezatapialnego!

"Rolnik szuka żony 9": Będzie świąteczny odcinek? Marta Manowska wyjaśnia

Barbara Kurdej-Szatan poprowadzi program śniadaniowy. Dołączy do niej mąż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy