Reklama

Michał Piróg: W "Top Model" od 12 lat! Jak zmienił się przez lata?

Michał Piróg po raz kolejny poprowadzi program "Top Model". W tę rolę wciela się od 1. edycji. Na planie modelingowego show, stara się wpierać kandydatów na przyszłe gwiazdy. W rozmowie opowiedział o ewolucji swojej roli w produkcji, pracy z młodymi ludźmi i korzyściach, jakie rola prowadzącego wprowadza do jego życia prywatnego.

Pana przygoda z programem "Top Model" trwa od 1 .sezonu. To już 12 lat! Jak w tym czasie zmieniały się pana obowiązki?

- Początkowe plany produkcji zakładały, że będę wcielać się w rolę mentora, którego zadaniem miała być pomoc uczestnikom w zrealizowaniu najtrudniejszych zadań pod względem technicznym. Jednak ewolucja moich obowiązków nadeszła w ekspresowym tempie. W pierwszym sezonie otworzyłem casting jako mentor, a na planie miałem pojawiać się raz na 5-10 dni. Kilka godzin później powróciłem, by przeprowadzić rozmowy z uczestnikami. W ciągu kilku dni byłem już prowadzącym i tak zostało przez 11 sezonów. Trzeba również pamiętać, że nadal na każdym etapie programu towarzyszę uczestnikom. Pełnię kilka funkcji, m.in. kontroluję ich pracę, udzielam wskazówek, mobilizuję, ale także oferuję możliwość rozmowy i wypłakania się w moje ramię, w trudnych dla nich sytuacjach.

Jakie sytuacje uważa pan za trudne?

Reklama

- To przypadki, kiedy u uczestników wygrywa poczucie niskiej wartości. Ludźmi targają wtedy różne emocje, a w ich głowach kotłuje się mnóstwo myśli. Chcę udowodnić im, że takie poglądy są kompletnie nieuzasadnione. Na planie zdarzają się również spory. Myślę, że podobne zdarzenia są spowodowane stresem. Kandydaci do zawodu modela wiedzą, że jest to dla nich szansa na spełnienie marzeń.

Obserwując odcinki "Top Model" emitowane na antenie, wydaje się, że stara się pan utrzymywać z przyszłymi modelami przyjacielskie stosunki.

- Staram się utrzymywać z nimi koleżeńskie relacje. Oczywiście, bywają wyjątki, kiedy nie polubimy się z którymś uczestnikiem. Należy zauważyć, jak różnorodne jest środowisko młodych ludzi. Wchodząc w dorosłe życie, nie zawsze podejmują dobre decyzje i mierzą się z konsekwencjami swoich działań. W jednej z edycji kandydaci do tytułu "Top model" myśleli, że wszystkie zadania wykonują najlepiej. Wtedy nie wiedziałem, jak z nimi pracować. W takiej sytuacji, zarówno widzowie, jak i uczestnicy, mogli mnie poznać z nieco innej strony. Byłem konsekwentny i stanowczy. Jeśli ktoś chce się rozwijać, zawsze służę pomocą. W nadchodzącym sezonie mamy do czynienia z uczestnikami, którzy chcą realnej konfrontacji z wyzwaniami zawodu modela. To są młodzi, pracowici i bardzo ambitni ludzie. Są chętni, aby przełamywać swoje lęki, chcą pracować nad sobą. Jeżeli widzę takie postawy, czuję jeszcze większą motywację do pomocy i nauki.

Chętnie udziela pan wskazówek i dzieli swoim doświadczeniem z osobami aspirującymi do miana przyszłych gwiazd. Czy pan również uczy się czegoś od podopiecznych?

- Energia bijąca od młodych ludzi jest bardzo ważna. Najczęściej rozmawiam z nimi o tym, w jaki sposób widzą świat. Dowiaduję się, co jest dla nich fascynujące, czego się obawiają. Mnie te rzeczy interesującą. Nie skupiam się jedynie na swoich znajomych, nie mam zamiaru się izolować. Młodzież pozwala mi również zapomnieć o obowiązkach codziennego życia, a przypomnieć sobie o marzeniach. Dzięki programowi "Top Model" poznałem wspaniałe osoby, które w życiu prywatnym są moimi przyjaciółmi. Jedną z najbliższych jest dla mnie Żaklina, uczestniczka 7. edycji programu. W naszej znajomości niezwykłe jest to, że oboje mamy priorytety, a ta relacja jest jednym z nich. Jeżeli jesteśmy zapracowali, umiemy wygospodarować chociaż godzinę na spotkanie. Staramy się dbać o przyjaźń.

Jest pan otwarty, nie boi się podejmować dyskusji na ważne, choć często niewygodne tematy. Spędza pan mnóstwo czasu z młodymi ludźmi, jak ocenia pan ich poziom tolerancji?

- Kiedy ich obserwuję, mam wrażenie, jakby byli z innej planety i nie odziedziczyli obyczajów po starszych pokoleniach. Nie zwracają uwagi na kolor skóry, orientację seksualną czy wyznawaną wiarę. To jest piękne, tak zawsze powinno to wyglądać. Jeśli do końca życia uda im się żyć według tych idei, to czeka nas piękna przyszłość. Mocno trzymam za to kciuki. Jednak to czas pokaże, czy deklaracje młodego społeczeństwa będą trwałe i okażą się prawdziwe. Oczywiście, zdarzają się nadal negatywne i przykre komentarze na mój temat, ale wiem, że nie da się tego całkowicie wyeliminować. Na tym polega natura ludzka.

Program "Top Model" spełnił marzenia wielu ludzi, a pan w dużej mierze przyczynił się do ich sukcesu. Jakie są pana marzenia?

- Chciałbym dostać dobrą rolę i stanąć na wysokości postawionego przede mną wyzwania. Chciałbym sprawdzić się w filmie, którego scenariusz by mnie zaciekawił. Mógłbym wziąć udział również w realizacji nowego programu. Przy takiej propozycji zdecydowanie postawiłbym jednak na jakość. Zwróciłbym uwagę na to, czy faktycznie tematyka kolejnego show jest dla mnie interesująca. Widziałabym się w produkcji o podróżach.

Czym dla pana jest "dobra rola"?

- Lubię dramaty, które zmuszają widzów do przemyśleń. Jeśli dostałbym propozycję wystąpienia w komedii, na pewno bym jej nie przyjął. Nie lubię tego typu filmów. Zdaję sobie jednak sprawę, że nic nie przychodzi łatwo, a do sukcesu trzeba przebyć długą drogę, krok po kroku. Mam w sobie dużo pokory, ale też determinacji. Jednorazowa porażka nie oznacza, że człowiek się do niczego nie nadaje. Mam wyznaczone cele, jednak wiem, że chcąc je osiągnąć, muszę intensywnie pracować.

Rozmawiała: Aleksandra Szymczak/ AKPA

Zobacz też:

"Gogglebox": "Big Boy" schudł 170 kg. "Nie chciałem umrzeć w wieku 36 lat"

Piotr Kraśko: Kiedy znów poprowadzi "Fakty"? Możliwe, że w ogóle nie wróci

Ida Nowakowska: Tak zaczynała ulubienica TVP. Dostała kolejną pracę!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama