Reklama

Kazimierz Kaczor: Niepotrzebni nie chcą odejść

Uznanie telewidzów zdobył dzięki kreacji postaci Leona Kurasia ("Polskie drogi"), tytułowego bohatera serialu "Jan Serce" czy Zygmunta Kotka ("Alternatywy 4"). Przez 40 lat Kazimierz Kaczor był także aktorem Teatru Powszechnego w Warszawie. Sposób, w jaki podziękowano mu za współpracę, przyjął z goryczą. "To był dla mnie szok" - przyznał w jednym z wywiadów.

Kazimierz Kaczor początkowo nie wiązał swej przyszłości z aktorstwem. Przez półtora roku studiował w Krakowskiej Wyższej Szkole Rolniczej. Dorabiał jako magazynier i dyspozytor. W końcu pracował jako maszynista w krakowskim Teatrze "Groteska", gdzie później debiutował jako aktor. W 1965 roku obronił dyplom w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej na wydziale lalkarskim i rozpoczął współpracę z Teatrem Starym w Krakowie. "Wyczytałem gdzieś, że Krakowski Teatr Lalek Groteska poszukuje kandydatów do zawodu aktora lalkarza. Zgłosiłem się, zdałem co trzeba i zostałem przyjęty. Dziś myślę, że głównie dlatego, że byłem jedynym kandydatem. Zacząłem pracować jako aktor, a także maszynista, czyli człowiek, który zmienia dekoracje" - wspominał po latach.

Reklama

Kazimierz Kaczor: Kultowe seriale

Na ekranie zadebiutował w 1968 roku epizodyczną rolą w "Stawce większej niż życie". Sam nie wspomina tego momentu najlepiej, ponieważ stremowany ledwo mógł wykrztusić swoją kwestię. W kolejnych latach zagrał małe role m.in. w "Potopie" Jerzego Hoffmana i "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy.

Popularność przyniosła mu rola Leona Kurasia w emitowanym w latach 1976-1977 serialu "Polskie drogi" Jerzego Janickiego i Janusza Morgensterna. Przedstawiał on pierwsze dni II wojny światowej a później codzienność hitlerowskiej okupacji. Postać Kurasia słynęła z wielu powiedzonek, które do dziś funkcjonują w potocznej polszczyźnie. Reżyserzy chcieli w serialu ukazać wojnę z punktu widzenia zwykłych ludzi, zaskoczonych przez jej wybuch i przyzwyczajających się do życia w terrorze.

W 1981 roku Kaczor zagrał główną rolę w serialu "Jan Serce", w którym wcielił się w tytułowego kanalarza i szlachetnego idealistę, wciąż poszukującego prawdziwej miłości. Mimo nieprzychylnych, a czasem wręcz złośliwych opinii krytyków, serial okazał się bardzo popularny wśród publiczności, a z Kazimierza Kaczora uczynił jednym z najbardziej lubianych telewizyjnych aktorów.

Kazimierz Kaczor: Miłość mojego życia

Kazimierz Kaczor sam nie miał za dużego szczęścia w miłości. Pierwszą żonę, Annę, poznał, gdy był bardzo młody i zaczynał dopiero stawiać swe pierwsze kroki w zawodzie. Ich drogi szybko jednak się rozeszły. Drugie małżeństwo, z Joanną Chlebowicz, również nie przetrwało próby czasu... Szczęście uśmiechnęło się do Kazimierza Kaczora dopiero, kiedy zbliżał się do czterdziestki. W 1980 roku spotkał na Mazurach Bożenę Michalską. Od razu wpadli sobie w oko, ale wtedy jeszcze nie przypuszczali, że kiedyś - a dokładnie 14 lat później - stanął na ślubnym kobiercu.

Po wakacjach każde z nich wróciło do swoich obowiązków. Kilka miesięcy później nieoczekiwanie wpadli na siebie na planie "Jana Serce". On wcielał się w nim w tytułowego bohatera, ona - absolwentka łódzkiego studium zawodowego organizacji produkcji filmowej i telewizyjnej - pracowała na planie w charakterze asystentki reżysera (zagrała też epizod w odcinku zatytułowanym "Mgiełka"). Uznali, że skoro los znów skrzyżował ich drogi, to są sobie po prostu przeznaczeni.

"Przez ponad rok kręcenia serialu nikt nie wiedział, że jesteśmy parą. Na zakończenie zdjęć odbyło się przyjęcie... Pojawiliśmy się na nim razem, trzymając się za ręce" - wspominał aktor w książce "Nie tylko polskie drogi". Na ślub zdecydowali się dopiero w 1994 roku. Do dziś są ze sobą bardzo szczęśliwi, doczekali się dwóch córek, Kasi i Agnieszki, ich oczkiem w głowie jest wnuk Hubert... Kazimierz Kaczor często mówi w wywiadach, że dzięki Bożenie poznał smak prawdziwego szczęścia. Nazywa żonę miłością swego życia.

W 1983 roku aktor wcielił się w dźwigowego Zygmunta Kotka w kultowych "Alternatywach 4" Stanisława Barei, co również przysporzyło mu sympatię widzów. Popularność bywała pomocna, szczególne podczas pracy w podziemiu antykomunistycznym. Jak sam przyznaje, dzięki niej kilka razy udało mu się wyjść bez szwanku z kontroli milicyjnych.

Kazimierz Kaczor: Przeprosiny od Związku Artystów Scen Polskich

Młodsi telewidzowie poznali go jako prowadzącego teleturniej "Va Banque" (1996-2003). Prywatnie Kazimierz Kaczor jest ogromnym fanem gier komputerowych, z którymi po raz pierwszy zetknął się podczas podróży do Stanów Zjednoczonych w latach 80. Swego czasu prowadził także program "Joystick" poświęcony grom komputerowym. Do swych ulubionych gatunków zalicza gry strategiczne. Nie szczędzi także słów uznania dla polskiej serii o Wiedźminie. Uważa się on także za pioniera w dziedzinie lokalizacji gier - użyczył swego głosu i wizerunku w zapomnianej dziś grze zręcznościowo-logicznej "Click & Play".

W latach 90. Kaczor znany był głównie z występów w telenoweli "Złotopolscy", w której wcielił się w Marka Złotopolskiego, sołtysa Złotopolic i byłego senatora, najstarszego syna odgrywanego przez Henryka Machalicę Dionizego.

W latach 1996-2002 pełnił rolę prezesa Związku Artystów Scen Polskich. W 2003 roku wraz ze skarbnikiem został oskarżony o nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem związku. Ostatecznie sąd nie dopatrzył się z jego strony żadnych zaniedbań, a na kolejnym zjeździe ZASP-u otrzymał oficjalne przeprosiny. W wyniku tych doświadczeń nigdy więcej nie zamierza pełnić jakichkolwiek funkcji społecznych. Pytania o aferę wróciły w 2013 roku, gdy wcielił się w postać skorumpowanego urzędnika w "Układzie zamkniętym" Ryszarda Bugajskiego, swoim ostatnim filmie kinowym.

Kazimierz Kaczor: Gorzkie rozstanie z teatrem

Na scenie dramatycznej zadebiutował rolą Rzeźnika w "Nie-Boskiej komedii" w reż. Konrada Swinarskiego w Starym Teatrze, którego aktorem pozostał do roku 1973. Brał udział w innych głośnych spektaklach Konrada Swinarskiego ("Woyzeck", "Sen nocy letniej", "Dziady"), a także Jerzego Jarockiego ("Szewcy", "Matka", "Cymbelin"), Andrzeja Wajdy ("Biesy"), Zygmunta Huebnera ("Poskromienie złośnicy"), Józefa Szajny ("Oni", "Łaźnia", "Nowe wyzwolenie"), Bogdana Hussakowskiego ("Trojanki").

W sezonie 1973/74 był aktorem warszawskiego Teatru Współczesnego, gdzie grał m.in. w spektaklach Erwina Axera - "Lir" i "Szczęśliwe wydarzenie".

W latach 1974-2014 Kaczor był członkiem zespołu Teatru Powszechnego. Zagrał tam m.in. w: "Sprawie Dantona" w reżyserii Wajdy (1975), "Barbarzyńcach" w reż. Aleksandra Bardiniego (1976), "Rozmowach z katem" w reż. Wajdy (1977), "Audiencji" w reż. Feliksa Falka (1981), "Weselu" w reż. Krzysztofa Nazara (1995), "Wesołych kumoszkach z Windsoru" (2000) i (2001) "Królu Learze" w reż. Piotra Cieplaka, "Historiach zakulisowych" w reż. Zbigniewa Zapasiewicza (2003), w "Glengarry Glen Ross" w reż. Tadeusza Bradeckiego (2004), "Czarownicach z Salem" w reż. Izabelli Cywińskiej" (2007).

O okolicznościach rozstania z Teatrem Powszechnym po 40 latach aktor wypowiadał się z goryczą.

"Od dziesiątków lat pracuję w teatrze i jak ten koń, ale też człowiek ogarnięty pewną pasją, jak narkoman chodziłem codziennie przez 50 lat do teatru, na próby, przedstawienia... Wtem przychodzi młody człowiek, który został dyrektorem teatru, i mówi: 'Pan mi już nie jest potrzebny'! Jak to? Przecież gram w połowie repertuaru. I nagle co? Jestem niepotrzebny? Na całe szczęście istnieje rynek pozateatralny. Świat znowu zrobił się atrakcyjny, zwłaszcza że mam też pasje pozaaktorskie. Nie, nie podupadłem na duchu, tylko to był dla mnie szok" - przyznał w rozmowie z magazynem "Telemax".

Po rozstaniu z Teatrem Powszechnym telewizyjna widownia mogła oglądać go w serialu "Druga szansa", w którym wcielił się w postać Zygmunta Boreckiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy