Ranczo
Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 76204
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wioletka z "Rancza": Co dziś robi Magdalena Waligórska? Zawiesiła karierę?!

Od zakończenia "Rancza" minęło już kilka lat, a serial nadal cieszy się niesłabnącą popularnością. Udział w produkcji sprawił, że kilka niezbyt znanych wcześniej aktorów zaistniało w polskim show-biznesie. Jedną z nich jest Magdalena Waligórska, która właśnie serialowi TVP zawdzięcza przełom w karierze. Co dzisiaj robi ekranowa Wioletka?

Nie tylko "Ranczo"

Magdalena Waligórska-Lisiecka rozpoczęła swoją przygodę z aktorstwem jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Jednak były to głównie role epizodyczne. Na początku zawodowej drogi można ją było zobaczyć w "Pianiście" Romana Polańskiego. W 2007 roku ukończyła wrocławski wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. 

Widzowie kojarzyć ją mogą z "Klanu" i "Na dobre i na złe", jednak największą rozpoznawalność przyniosła jej rola w "Ranczo". W popularnym serialu zagrała barmankę Wioletkę, która swoją urodą i rezolutnością kusiła wielbicieli mocnych trunków w miejscowym lokalu. "Ranczo" stało się jednym z największych hitów w historii TVP, a aktorzy w nim grający z miejsca otrzymali status gwiazd.

Reklama

Serial zadebiutował w 2006 roku i od samego początku jedną z czołowych postaci była właśnie Wioletka, w którą wcielała się Magdalena Waligórska-Lisiecka. Sympatyczna bohaterka była miejscową barmanką i ukochaną policjanta Staśka. Oglądając serial widzowie nie mieli pojęcia, że ekranowi małżonkowie w prawdziwym życiu nie pałali do siebie sympatią. 

"Ranczo": "Serial 25-lecia" miał niemal 9 mln widzów! Jaki był jego sekret?

Konflikt między serialowymi małżonkami

Niesnaski między aktorami przybrały na sile w czerwcu 2015 roku - po spektaklu w Teatrze Nowym w Zabrzu, w którym grał partner aktorki Mateusz Lisiecki, serialowe małżeństwo wdało się w ostrą kłótnię. Doszło do przepychanki, a Lisiecki uderzył Arkadiusza Nadera. Aktor wezwał policję i zgłosił pobicie. 

W odpowiedzi na oskarżenia Magdalena Waligórska-Lisiecka nie pozostała dłużna i zarzuciła aktorowi, że nękał ją, groził i molestował seksualnie. Sprawa emocjonowała media i fanów. Okazuje się jednak, że to nie wszystkie zarzuty oraz oskarżenia, jakie padły w tej sprawie. W listopadzie 2015 roku Arkadiusz Nader został bowiem po raz kolejny przesłuchany przez policję - tym razem chodziło o... ostrzelanie samochodu należącego do Magdaleny Waligórskiej.

Koniec końców, sprawa nie znalazła finału w sądzie. Arkadiusz Nader podkreślał jednak wyraźnie, że jest niewinny a zarzuty o molestowanie, napaść i stosowanie gróźb są nieprawdziwe. Umorzona została również sprawa dotycząca pobicia Mateusza Lisieckiego przez gwiazdę "Rancza".

Ostry spór pomiędzy aktorami! Nie zobaczymy ich w nowej wersji „Rancza”?

Waligórska o restrykcjach na planie serialu

W ubiegłym roku o aktorce znowu zrobiło się głośno. Tym razem stało się tak za sprawą wywiadu, jakiego udzieliła Super Expressowi. Aktorka szczerze opowiedziała o tym, jak wyglądała jej umowa o pracę i czego musiała się wystrzegać. Okazuje się, że wymagania produkcji były dość rygorystyczne. Gwiazda TVP wspomniała także o restrykcjach z planu "Na dobre i na złe" - w serialu przez 3 lata wcielała się w pielęgniarkę Izę Rutkę.

"Jednego roku, kiedy zaczęliśmy kręcić "Ranczo" w czerwcu, a kończyliśmy we wrześniu, musiałam zobowiązać się pisemnie, że w trakcie wakacyjnej przerwy nie opalę się. Pamiętam, że wyjechałam na urlop do Portugalii i chowałam się przed słońcem. Musiałam zapomnieć o beztroskim plażowaniu, a całe ciało smarowałam kosmetykami z filtrami UV, żeby na nagraniach nie było kontrastu. To była dla mnie stresująca sytuacja. W "Na dobre i na złe" natomiast musiałam uzgadniać wszystko, co dotyczy fryzury. Bez uzgodnienia z produkcją nie mogłam obciąć sobie grzywki, czy zrobić pasemek" - opowiedziała.

Aktorka ze względu na podpisaną umowę musiała podporządkować się nakazom produkcji, co w znacznym stopniu wpływało również na jej życie prywatne. Przyznała jednak, że na tym właśnie polega praca aktora i czasem trzeba się poświęcić. Nie ubolewała jednak nad restrykcjami, bo jak sama przyznała, aktorzy byli dobrze opłacani. "Nie było to dla mnie jednak jakimś wielkim wyrzeczeniem. Nawet gdyby kazano mi wejść do lodowatej wody zimą, potraktowałabym to zadaniowo, tym bardziej że wcale nie jesteśmy źle opłacani" - podsumowała.

"Ranczo": Magdalena Waligórska o restrykcyjnych zapisach w umowie z serialem. Na planie panował rygor!

Magdalena Waligórska-Lisiecka cudem uniknęła śmierci

Po zakończeniu "Rancza" mogliśmy oglądać ją w mniejszych rolach w innych popularnych serialach. Ostatni raz można ją było zobaczyć dwa lata temu w serialu "Ojciec Mateusz". Od tamtej pory skupia się głównie na pracy w teatrze. Od 2014 występuje w Teatrze Nowym w Zabrzu. Najważniejsza jest dla niej rodzina. Aktorka prywatnie jest żoną Mateusza Lisieckiego ("Korona królów", "Lekarze na start"). Para poznała się podczas przygotowań do wspólnych występów w sztuce "Wysokie napięcie" w Teatrze Nowym w Zabrzu. 

We wrześniu 2016 roku zakochani pobrali się podczas skromnej ceremonii w Rzymie. Para doczekała się syna oraz córki. Aktorka nie kryje, że odkąd została mamą bardziej dba o siebie. Kiedyś miała problemy z sercem, zdarzały się jej zasłabnięcia, a nawet omdlenia! Tłumaczyła sobie, że to z powodu przepracowania. "Mateusz śmieje się czasem, że wszelkie problemy sercowe mogę mieć jedynie przez niego" - żartowała w jednym z wywiadów. 

Magdalena Waligórska-Lisiecka doskonale wie, jak to jest... spojrzeć prosto w oczy śmierci! Kilka lat temu, jadąc na spektakl do Koszalina, miała koszmarny wypadek, z którego cudem wyszła cało. Nigdy jednak nie zapomni tego, co przeżyła, widząc lecące na jej rozpędzone auto koło, które chwilę wcześniej odpadło z innego samochodu. "Zobaczyłam, jak z nadjeżdżającego z naprzeciwka samochodu odrywa się koło i z impetem leci w moją stronę" - relacjonowała później.

Tego dnia, tuż przed wyjazdem z Warszawy, Magdalena miała złe przeczucia. Twierdzi, że czuła, iż wydarzy się jej coś złego. Na szczęście wyszła z wypadku bez szwanku. Siedząca obok niej na fotelu pasażera koleżanka, niestety, trafiła do szpitala z lekkimi obrażeniami... O tym, że była o krok od śmierci, aktorka przekonała się, gdy zobaczyła swój samochód.

Magdalena Waligórska jest specjalistką od... nagości

Ekspertka od nagości

Odtwórczyni roli Wioletki z "Rancza" pozostaje w stałym kontakcie ze swoimi fanami. Na Instagramie zamieszcza interesujące zdjęcia ze swojego życia rodzinnego oraz dzieli się z internautami przemyśleniami na temat sytuacji panującej obecnie na świecie. Chociaż aktorka unika kontrowersji, to w jednym z wywiadów wyznała, że jest... ekspertką od nagości! Waligórska-Lisiecka pisała bowiem pracę magisterską na temat nagości w teatrze. "Zainteresowało mnie to, czy aktorki i aktorzy odczuwają skrępowanie, grając bez ubrania".

Sama jednak unika nagości na scenie i przed kamerą. Nie kryje, że był w jej zawodowym życiu moment, kiedy dostawała niemal wyłącznie propozycje ról rozbieranych. "Rozebranie się na scenie czy na planie filmowym wiąże się z przełamywaniem siebie. Ja nigdy nie czułam takiej potrzeby" - tłumaczyła.

Aktorka dodała również, że nie chciałaby, aby jej dzieci (niedawno po raz drugi została mamą) natknęły się w przyszłości na produkcje ze scenami erotycznymi z jej udziałem. Wyznała w jednym z wywiadów, że nie widzi powodu, by rozbierać się dla potrzeb filmu. "Dlatego odmawiam, kiedy jakiś reżyser mi to proponuje" - powiedziała. "Jednocześnie mam bardzo duży szacunek dla aktorek, które to robią, bo czasami nagość bardzo wzbogaca treść sztuki albo filmu" - dodała.

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Magda Waligórska | Ranczo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy