Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,4
Super
Ocen: 388494
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Andrzej Łapicki był zauroczony Vivien Leigh. Spędzili razem cudowną noc

Andrzej Łapicki, który przed śmiercią wcielał się w Tadeusza Budzyńskiego w "M jak miłość", miał niespełna 25 lat, gdy po raz pierwszy obejrzał film "Przeminęło z wiatrem" i stracił głowę dla nagrodzonej Oscarem za rolę Scarlett brytyjskiej aktorki Vivien Leigh. Nie przypuszczał, że kiedyś ją pozna, a ona... zagnie na niego parol!

O miłosnych podbojach Andrzeja Łapickiego, który pół wieku temu uważany był za najprzystojniejszego polskiego aktora, krąży mnóstwo legend. Na długiej liście oczarowanych nim kobiet znaleźć można nazwiska największych gwiazd polskiego kina i kilku... zdobywczyń Oscara, a wśród nich Vivien Leigh, czyli odtwórczyni roli Scarlett O'Hary w legendarnym "Przeminęło z wiatrem".

Andrzej Łapicki: Vivien Leigh chciała zaciągnąć go do łóżka?

Serce Andrzeja Łapickiego zaczynało bić mocniej zawsze, gdy widział na ekranie przepiękną Vivien. Cenił ją nie tylko za rolę Scarlett, ale także za kreacje, jakie stworzyła w filmach "Tramwaj zwany pożądaniem", "Lady Hamilton" i "Pożegnalny walc". Przede wszystkim jednak uważał ją za wspaniałą aktorkę teatralną. Vivien występowała na scenach całego świata u boku męża – sir Laurence’a Oliviera.

Reklama

Gdy w 1957 roku najsłynniejsza brytyjska para aktorska miała zawitać do Warszawy, Andrzej Łapicki postanowił zrobić wszystko, by nie tylko zobaczyć Vivien i Laurence’a na scenie, ale też poznać ich – a przede wszystkim ją – osobiście. Nie miał najmniejszego problemu ze zdobyciem zaproszenia na spektakl i mający się po nim odbyć bankiet.   

Podczas kolacji w słynnym "Krokodylu" na Starym Mieście Łapicki zauważył, że Vivien Leigh zerka na niego spod rzęs i posyła mu zalotne uśmiechy. Podszedł do niej i zaprosił do tańca.

- Spędziłem w jej towarzystwie uroczy wieczór – opowiadał później, wspominając spotkanie z filmową Scarlett O'Harą.

Andrzej Łapicki bardzo szybko zorientował się, że wpadł brytyjskiej aktorce w oko. Vivien Leigh zachowywała się tak, jakby chciała... zaciągnąć go do łóżka!

- Lawrence Olivier był, jak wiadomo, homoseksualistą. I strasznie ją traktował. A ona szukała zadośćuczynienia gdzie indziej – wyznał Łapicki po latach, ale nie zdradził, czy uległ gwieździe.

Andrzej Łapicki i Vivien Leigh: Poszli razem... na wódkę!

Zabawa w "Krokodylu" trwała w najlepsze, gdy w pewnym momencie sir Olivier poczuł senność i poprosił o odwiezienie go do hotelu. Vivien postanowiła zostać w restauracji...

- Wiedziałem, że lubi sobie drinknąć, więc zaproponowałem: pójdźmy w Polskę. A ona na to: z przyjemnością. I poszliśmy! - wspominał Andrzej Łapicki, który zaopiekował się starszą od niego o jedenaście lat, ale wciąż niezwykle piękną aktorką.

Tego, że światowej sławy gwiazda zagnie na niego parol, Łapicki z całą pewnością się nie spodziewał.

- Strasznie mi to imponowało i chciałem jakoś wyrazić swój podziw – powiedział w wywiadzie.

Maria Gordon-Smith, ówczesna żona reżysera Arnolda Szyfmana, która była obecna na bankiecie w "Krokodylu", napisała w wydanym wiele lat później pamiętniku, że Łapicki... ugryzł Vivien w palec u stopy! Aktor nigdy nie potwierdził, czy rzeczywiście do tego doszło. Faktem jest jednak, że to właśnie jego gwiazda "Przeminęło z wiatrem" poprosiła, by odwiózł ją i jej męża na lotnisko, gdy nadeszła pora ich powrotu do Anglii.

- Był straszny upał. Okęcie to był wtedy taki baraczek. Czekaliśmy wspólnie na ich prywatny samolot w bufecie. Ona mówi, że by się czegoś napiła. Skoczyłem do bufetowej, pytam czy ma jakąś zimną wódkę, a ona (…) wyjmuje spod lady ciepłe pół litra. Nalewam Vivien tej wódki i przepraszam, że ciepła. A ona zachwycona, wypiła całą! - opowiadał Andrzej Łapicki w swym ostatnim wywiadzie (udzielił go tuż przed śmiercią "Gazecie Wyborczej").

Andrzej Łapicki do końca życia wspominał Vivien Leigh jako jedną z najbardziej interesujących kobiet, z jakimi kiedykolwiek zetknął go los.

Zobacz też:

Jadwiga Jankowska-Cieślak odrzuciła rolę Kasi Pióreckiej w "Zmiennikach". Dlaczego?

"Złotopolscy": Serial, który pokochały miliony!

Dorota Stalińska mogła być drugą... Joanną Pacułą, ale nie chciała zostać w Ameryce!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL