Reklama

Anna Dymna przywołuje szczęście. "Wystarczy chcieć"

Anna Dymna, czyli Klarysa z „Janosika” i Barbara Radziwiłłówna z „Królowej Bony”, często powtarza w wywiadach, że aby być szczęśliwym, nie trzeba mieć milionów na koncie w banku, domu z basenem i drogiego auta. - Wystarczy... chcieć – twierdzi aktorka i dodaje, że sama od lat „bawi się” w szczęście. Anna Dymna jest bez wątpienia jedną z najpopularniejszych polskich aktorek wszech czasów. Jest też osobą o wielkim sercu zawsze gotową nieść pomoc potrzebującym.

- Wiem, że do końca życia będę wolontariuszką w swojej fundacji, która jest moim źródłem szczęścia - stwierdziła niedawno w wywiadzie dla "Twojego Stylu".

Odtwórczyni roli Ani w filmowej trylogii "Sami swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć" ma bardzo nietypowe podejście do szczęścia. Od lat powtarza, że uważa się za najszczęśliwszą na świecie z kilku - wydawać by się mogło - prozaicznych powodów...

- Szczęściem jest to, że mogę rano wstać z łóżka, otworzyć oczy i widzieć świat. Są ludzie, którzy nigdy nie będą już chodzić ani widzieć. Szczęściem jest, że mam dwie sprawne ręce i mogę nimi zrobić najwspanialsze rzeczy - powiedziała kiedyś, a pytana o materialną stronę szczęścia stwierdziła, że willa z basenem czy supersamochód wcale nie są jego wyznacznikami.

Reklama

Zobacz też: Zbigniew Zapasiewicz był wybitnym aktorem

"Wolę zabawiać się w szczęście"

- Jak ktoś jest bogaty i coś ma, to... niechże sobie ma. Jakbym się porównywała do tych, co mają dom z basenem, to musiałabym znienawidzić świat, bo nie mam basenu. Wolę zabawiać się w szczęście - wyznała.

Anna Dymna "zabawę w szczęście" wymyśliła dopiero kilka lat temu.

- Zabawa polega na tym, że - powiedzmy przez tydzień - wmawiam sobie: "Jestem szczęśliwa i choćby nie wiem, co się działo, będę się cieszyć". To bywa ciężkie, bo czasami chce mi się wyć albo komuś przyłożyć - zwierzyła się "Twojemu Stylowi".

- Gra w szczęście zobowiązuje, więc odpuszczam i używam wszelkich sposobów, żeby i w niemiłych momentach dopatrzeć się dobrej strony - dodała.

Aktorka nie kryje, że "zabawa w szczęście" wiele razy pozwoliła jej wyjść z czarnej dziury.

- Wpadam w nią czasami... Ale trzeba wyjść, otrzepać się, walnąć się w pysk, kopnąć w tyłek, przywołać to szczęście i ono się jakoś odnajduje - zapewnia.

Zobacz więcej:

"Luz Maria": Jak dziś żyje Angie Cepeda?

Włodzimierz Press przeżył horror w dzieciństwie!

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Anna Dymna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy