Reklama

Piotr Pręgowski przeżył dramatyczne chwile. Dwa razy był bliski śmierci!

Piotr Pręgowski, czyli niezapomniany Pietrek z serialu "Ranczo", w ostatnim wywiadzie wyznał, że myśli nad spisaniem testamentu. Wszystko dlatego, że aktor w ostatnim czasie przeżył dwie dramatyczne sytuacje, w wyniku których otarł się o śmierć.

Piotr Pręgowski miał groźny wypadek

28 sierpnia Piotr Pręgowski razem ze swoim menadżerem zmierzał na recital "Piotrek śpiewa". Podróżujących zaskoczyła nagła ulewa, a intensywny deszcz znacznie ograniczył widoczność na drodze. Po godzinie 13:00 na drodze krajowej 323 Leszno-Góra srebrny mercedes, którym jechał Pręgowski, zderzył się z toyotą. W środku auta znajdowała się kobieta ze swoją 5-letnią córką.

"To były ułamki sekund, przerażeni pomyśleliśmy, że to już koniec. Uderzenie było tak silne, że wyrzuciło nas na pobocze. Na szczęście ani nam, ani pasażerkom toyoty nic poważniejszego się nie stało. Cudem uniknęliśmy śmierci - wyznał aktor w rozmowie z dziennikiem "Fakt".

Reklama

Piotr Pręgowski poważanie zachorował

To jednak nie koniec problemów, z jakimi ostatnio musiał zmierzyć się gwiazdor. 

"To, co mnie spotkało ostatnio, po raz kolejny uzmysłowiło mi, jak kruche jest nasze życie. To, że udało mi się przeżyć, traktuję w kategoriach cudu. Dwukrotnie, w ciągu zaledwie kilkunastu dni, otarłem się o śmierć, ale najwidoczniej mam coś jeszcze na tej ziemi do zrobienia" - powiedział Pręgowski w rozmowie z "Na żywo". 

Wkrótce po wypadku aktor zachorował na COVID-19. 

"Po wypadku byłem bardzo osłabiony i nabawiłem się nieżytu górnych dróg oddechowych. Z każdym dniem czułem się jednak coraz gorzej, płytko oddychałem, miałem fatalne samopoczucie. Gdyby nie żona pewnie zbagatelizowałbym sprawę, to ona namówiła mnie na saturację" - relacjonował w rozmowie z tygodnikiem. 

Gwiazdor wyznał ponadto, że gdyby podjął inne decyzje, choroba mogła zakończyć się dla niego dramatycznie. "Całe szczęście, że zaszczepiłem się czwartą dawką. Gdybym tego nie zrobił, być może nie wyszedłbym z choroby cało" - podkreślił. 

Pomimo trudnych doświadczeń Pręgowski nie traci nadziei na lepsze jutro. 

"W ostatnich tygodniach los mocno mnie doświadcza i jak tak dalej pójdzie, niebawem będę musiał zacząć spisywać testament. Mam jednak nadzieję, że w moim przypadku powiedzenie do trzech razy sztuka szybko się nie sprawdzi" - podsumował. 

Piotr Pręgowski na największy sukces musiał czekać długo

Pręgowski urodził się 15 lutego 1954 roku w Warszawie. Zanim zaczął myśleć o aktorstwie, swoją przyszłość wiązał ze sportem. Przez lata trenował zapasy i zamierzał nawet zostać słynnym... olimpijczykiem.

Dopiero podczas nauki w technikum obróbki skrawaniem doszedł do wniosku, że szkoła teatralna jest miejscem idealnym dla niego. "Chciałem być aktorem, a w dodatku na egzaminie do szkoły teatralnej nie było chemii ani fizyki" - żartował.

W 1979 roku ukończył studia na PWST w Warszawie i jeszcze przed odebraniem dyplomu miał za sobą debiut na ekranie. Zagrał epizodyczne role w "Barwach ochronnych" i "Polskich drogach". W latach 80. jego kariera zaczęła nabierać tempa, zyskał na popularności, a widzowie coraz częściej doceniali jego ogromny talent komediowy. Pręgowski zagrał wówczas w dwóch kultowych produkcjach Stanisława Barei - "Misiu" i "Zmiennikach", i miał nadzieję, że drzwi do wielkiej kariery stoją przed nim otworem. Szybko przekonał się, jak bardzo się myli.

Przez kolejne lata próżno wypatrywał propozycji. Zaczęły się problemy finansowe. Aktor nie mógł sobie poradzić z presją i rozważał nawet samobójstwo. "Kombinowałem, żeby się ubezpieczyć na życie, a potem popełnić samobójstwo. Wtedy przynajmniej żona i córka dostałyby po mnie odszkodowanie" - wyznał  w jednym z wywiadów.

Dzięki żonie, popularnej aktorce - Ewie Kuryło, zdołał się jednak pozbierać, stworzył swoje portfolio i powoli zaczął odbudowywać karierę. W 2006 roku otrzymał rolę, która odmieniła jego życie. 

Niezapomniany Pietrek

Kariera Piotra Pręgowskiego znów nabrała tempa, kiedy na ekranach telewizorów pojawił się wielki hit TVP, czyli serial "Ranczo". W kultowej już dziś produkcji aktor wcielił się w bywalca wilkowyjskiej ławeczki Patryka Pietrka.

Niezbyt inteligentny, ale za to bardzo sympatyczny bohater już od pierwszych odcinków skradł serca widzów. Przez 10 kolejnych lat przeszedł sporą metamorfozę - poślubiając w międzyczasie Jolę, zakładając odnoszący sukcesy zespół muzyczny i prowadząc firmę budowlaną. Zmianom ulegał także wygląd fizyczny serialowego Pietrka, szczególnie jeśli chodzi o jego... fryzury.

Dzięki roli w serialu "Ranczo" Piotr Pręgowski zdobył miliony wiernych fanów, którzy nawet po zakończeniu emisji serialu w 2016 roku wciąż marzą o tym, by uwielbiany przez nich aktor jeszcze kiedyś znów wcielił się w Pietrka. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy