W cieniu ojca? Mało kto wie, że tata polskiego aktora to bardzo ważna persona
Filip Pławiak - jeden z najlepszych polskich aktorów przed czterdziestką - pochodzi z Nowego Sącza, ale to nie on jest najbardziej znanym Pławiakiem w tamtej okolicy. Ojciec aktora to bardzo ważna persona.
W powiecie nowosądeckim wszyscy znają ojca Filipa Pławiaka.
"Tata jest samorządowcem, bardzo dużo robi dla regionu i, choć wolałbym, żeby robił to z ramienia innej partii, jestem z niego dumny" - wyznał aktor w podcaście "WojewódzkiKędzierski", sugerując, że nie stoi po tej samej stronie "barykady", co jego tata.
"Na szczęście różnica w poglądach to nie jest coś, co może nas poróżnić. Gdy się spotykamy, potrafimy ze sobą rozmawiać, ale nie rozmawiamy o polityce" - dodał.
Pławiak senior jest z zawodu nauczycielem, przed laty pełnił funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej w Żbikowicach, był też starostą nowosądeckim, a dziś jest radnym i regionalnym pełnomocnikiem PiS.
Filip nazywa ojca najsilniejszym człowiekiem, jakiego zna.
"Przeżył dwie transplantacje nerek, życie nieźle dało mu w kość. Mimo to zawsze miał dla mnie czas. Kiedy w dzieciństwie trenowałem karate, przez kilka lat woził mnie trzy razy w tygodniu na zajęcia do oddalonego od naszego domu o 20 kilometrów ośrodka sportowego. Wspierał mnie w moich pasjach, nigdy mnie nie zawiódł" - opowiadał w wywiadzie dla "Zwierciadła".
Dziś to on wspiera tatę i ludzi, którzy - tak jak Marek Pławiak - żyją dzięki przeszczepom. Aktor od lat maszeruje w "Biegu Po Nowe Życie", którego celem jest nagłaśnianie idei transplantologii.
"Robię to dla niego" - napisał pod zdjęciem z ojcem, do którego zapozowali po jednym z biegów.
Filip Pławiak żartuje, że jako środkowe dziecko miał w rodzinnym domu więcej swobody niż jego starsza siostra i młodszy brat.
"Zwykle uwaga rodziców koncentruje się na najmłodszym dziecku, bo jest pod kloszem, oraz na najstarszym, bo ono przeciera szlaki" - twierdzi.
"Siostra staczała za mnie boje, ja już potem nie musiałem o nic walczyć" - wyznał na łamach "Zwierciadła".
Rodzice, a zwłaszcza mama, która przez całe życie pracowała w szkole, dbała, by Filip zawsze miał odrobione lekcje, zanim pobiegnie z kolegami na boisko czy na rower.
"Nie byłem grzecznym dzieckiem. Trzeba mnie było mieć cały czas na oku" - wspomina aktor.
"Najfajniej było, jak dużo się działo. Na nielicznych filmikach z dzieciństwa widać, że stale kombinuję, co by tutaj nabroić" - powiedział "Gazecie Krakowskiej".
To mama Filipa jako pierwsza dostrzegła, że jej syn ma talent aktorski. Gdy jako licealista grał w spektaklach Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu, nie mogło zabraknąć jej na widowni. Lubiła słuchać, jak recytuje wiersze na szkolnych akademiach, czuła, że po maturze pójdzie do szkoły teatralnej. Była zdziwiona, gdy dostał się na informatykę.
"Tata wolał, bym wybrał pewny, dający spokojną przyszłość zawód" - tak Filip tłumaczył tamten wybór w cytowanym już wywiadzie.
"Kiedy zdawałem do łódzkiej Filmówki, wiedziałem już, że przyjęto mnie na AGH. Gdybym nie zdał wtedy na aktorstwo, raczej już nigdy bym nie próbował" - stwierdził.
Mama Filipa - Irena Pławiak - jest już na emeryturze, ale nie potrafi siedzieć bezczynnie w domu. Pisze wiersze, ma już na swoim koncie kilka wydanych tomików, to z jej inicjatywy organizowane są coroczne ogólnopolskie konkursy poetyckie "O złotą gałązkę jabłoni".
Odkąd dzieci wyfrunęły spod jej opiekuńczych skrzydeł, ma dużo czasu dla siebie i swoich pasji. Ale najszczęśliwsza jest, gdy córka i synowie ją odwiedzają.
Jest dumna z całej trójki - ogląda wszystkie filmy i seriale z udziałem Filipa, cieszy z zawodowych sukcesów Klaudii, która jest prawniczką, i pracującego w administracji krakowskiego lotniska Kacpra.
"Zawsze byli i wciąż są moją siłą" - mówi odtwórca roli Andrzeja Zawrata w "Białej odwadze".
"Miałem dzięki nim superdzieciństwo, ale też dobry start w dorosłość" - dodaje.
Aktor bardzo lubi wracać w rodzinne strony. Nie kryje, że spotkania z bliskimi są mu bardzo potrzebne, a w domu - u mamy i taty - najlepiej mu się odpoczywa i ładuje akumulatory.