Reklama

Kinga Rusin nie przyznaje się do romansu ze Stefano Terrazzino. Łączył ich tylko taniec?

Kinga Rusin była świeżo po rozwodzie z Tomaszem Lisem, który zostawił ją dla ich wspólnej przyjaciółki, gdy Edward Miszczak zaproponował jej udział w "Tańcu z gwiazdami". Dziennikarka zgodziła się ale poprosiła o partnera, na widok którego kobietom będą miękły nogi. Przydzielono jej uroczego Włocha Stefano Terrazzino...

22 sierpnia 2006 roku - na konferencji, podczas której odbyła się prezentacja uczestników czwartej edycji "Tańca z gwiazdami" - Kinga Rusin po raz pierwszy pokazała się publicznie u boku Stefano Terrazzino. Gwiazda TVN i młodszy od niej o osiem lat Włoch byli już wtedy po kilku treningach i nietrudno było dostrzec, że są sobą oczarowani.

- Moje serce jest wolne i gotowe na miłość - wyznał Stefano Terrazzino "Echu Dnia", a na pytanie, czy podoba mu się prezenterka, odpowiedział krótko, że Kinga jest dokładnie taką kobietą, jakie mają u niego największe szanse.

Reklama

Stefano Terrazzino: Chciał obudzić w Kindze Rusin demona!

Już następnego dnia "Super Express" ogłosił na swoich łamach, że - to cytat - "jesteśmy świadkami narodzin nowego romansu w polskich show-biznesie".

Stefano przyjechał do Polski rok wcześniej... za Ewą Szabatin, która była wtedy jego partnerką turniejową.

- Jesteśmy przyjaciółmi i partnerami w tańcu. Dziewczyny, która da mi miłość, jeszcze nie spotkałem - zwierzył się "Gali".

Zanim Stefano poznał Kingę Rusin, niewiele o niej wiedział. Gdy zostali sobie przedstawieni, od razu mu się spodobała, więc postanowił, że dowie się o niej wszystkiego. W brukowcach przeczytał historię jej związku i rozwodu z Tomaszem Lisem.

- Rozumiem, dlaczego jest nieufna i chłodna. Każda kobieta po rozwodzie taka jest - stwierdził w wywiadzie, dodając, że Kinga ma jednak w sobie coś, co przyciąga go jak magnes.

- Jest strasznie sexy, ale boi się, że ta jej dziewczęca chęć zaszalenia dojdzie do głosu i zburzy jej wizerunek miłej pani z telewizji - powiedział "Echu Dnia".

- Mam zamiar obudzić w niej demona i zmienić w prawdziwą boginię - dodał.

Zobacz też:

Kinga Rusin już nigdy nie wróci do TVN? Co robi dziś gwiazda?

Kinga Rusin: "TVN zmienił moje życie"

Kinga Rusin: Przystojny Włoch ocieplił jej wizerunek i pomógł stać się gwiazdą

27-letni wówczas Stefano Terrazzino idealnie wywiązał się z powierzonego mu przez włodarzy TVN zadania - "odczarował" nielubianą, uchodzącą za niedostępną i zadzierającą nosa Kingę Rusin. Dziennikarka po prostu przy nim rozkwitła i stała się gwiazdą pierwszej wielkości...

- Nagle z tego babochłopa, jakim byłam, stałam się poruszającą płynnie dziewczyną. Stefano to urokliwy, wesoły i dobrze nastawiony do życia człowiek z sercem na dłoni, idealny kandydat na przyjaciela - stwierdziła na łamach "Party".  

Stefano Terrazzino doskonale sprawdził się jako partner Kingi na parkiecie. W dodatku chętnie udzielał wywiadów, w których sugerował, że z gwiazdą TVN-u łączy go nie tylko taniec.

- Oczekuję od kobiety szaleństwa w miłości, a sam mogę ofiarować jej całe swoje serce. Chciałbym się zakochać. Czy w Kindze? Może... - wyznał "Gali".

Zobacz też: Kinga Rusin zachwyca wysportowaną sylwetką na Malediwach

Kinga Rusin: Po rozwodzie z Tomaszem Lisem zaczynała wszystko od zera

W domu na Sycylii, w którym wychował się Stefano, rządy zawsze sprawowała jego mama. On i jego dwóch braci niewiele mieli do powiedzenia, bo - to słowa tancerza - "mama nosi spodnie". Podobno była zachwycona Kingą Rusin od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyła ją w "Tańcu z gwiazdami" w ramionach syna.

Kilka miesięcy przed debiutem na parkiecie tanecznego show Kinga Rusin dowiedziała się, że mąż zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką, która w dodatku była jej druhną na ślubie z Tomaszem Lisem.

- Czułam, że zaczynam od zera, siadałam na podłodze w tym dużym domu i płakałam, nie miałam siły wstać - powiedziała kilka lat później "Twojemu Stylowi", wspominając rozstanie z mężem.

Pierwszy trening ze Stefano Kinga odbyła dwa dni po rozwodzie...

- Kinga jest nieprawdopodobnie wrażliwą osobą. Łatwo ją zranić. Tańcząc, nauczy się, jak wyrażać emocje, które teraz dusi w sobie. Już dziś, po kilku treningach, potrafi tupnąć nogą i postawić na swoim. Ciekawe, co będzie za miesiąc... - zastanawiał się Terrazzino na konferencji prasowej inaugurującej czwartą edycję "Tańca z gwiazdami".

Zobacz też: Rusin, Żebrowski, Figura: Te gwiazdy wyprowadziły się z Warszawy

Kinga Rusin i Stefano Terrazzino: Nadawali na tych samych falach

Kinga i Stefano świetnie się ze sobą dogadywali. Żartowali, że nadają na tych samych falach i w dodatku w tym samym języku. Kinga Rusin perfekcyjnie mówi po włosku - jest przecież absolwentką Wydziału Italianistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Kiedyś, jeszcze zanim poznała Tomasza Lisa, marzyła, żeby spotkać ognistego Włocha i pozwolić mu zawładnąć sobą bez reszty. Stefano Terrazzino był więc... spełnieniem jej marzeń.

Niestety, wkrótce po finałowym odcinku "Tańca" (Kinga i Stefano sięgnęli w nim po Kryształową Kulę) drogi dziennikarki i tancerza rozeszły się. Kinga Rusin szczerze wyznała w rozmowie z "Party", że choć uwielbia Stefano, nie widzi w nim mężczyzny, jakiego potrzebuje.

- Bywa trochę oderwany od rzeczywistości i w wielu sytuacjach wydaje się bezradny, zupełnie jak mały chłopiec. Powiem przewrotnie: taniec uświadomił mi, że teraz chciałabym poznać mężczyznę, który opiekuje się kobietą, a nie odwrotnie - powiedziała, ucinając definitywnie spekulacje na temat swego "romansu" z przystojnym Sycylijczykiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL