W rytmie serca

Ocena
serialu
9,3
Super
Ocen: 1680
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"W rytmie serca": Edyta Olszówka - aktorka z wyboru

Mówi się o niej, że łączy w sobie klasę, tajemniczość, urok i oczywiście seksapil. Doskonale potrafi wcielić się zarówno w drapieżnego wampa, jak i niewinne dziewczątko.

Swoją pracę kocha nad życie i nie wyobraża sobie, by miała z niej zrezygnować.

Reklama

Wprawdzie ostatnio w wywiadach zdarza jej się narzekać, że polscy filmowcy rzadko tworzą role dla kobiet po czterdziestce, ale przecież możemy regularnie oglądać ją w dwóch serialach: "Ojciec Mateusz" i "W rytmie serca", a w kinach bije rekordy "Plan B", w którym zagrała jedną z głównych ról.

Zdecydowana od dziecka

Większość młodych ludzi nie bardzo wie, kim zamierza zostać w przyszłości, ale ta zasada nie dotyczyła Edyty Olszówki.

- Właściwie od zawsze wiedziałam, że chcę być aktorką - oświadczyła w jednym z wywiadów. - Równie szybko uświadomiłam sobie, że nie pragnę mieć męża, dzieci i nie chcę kończyć pracy o 15. Nigdy nie chciałam być normalna. Chciałam kolorowego życia, czegoś, co mnie pochłonie - dodała.

Dlatego też po ukończeniu liceum w Koninie złożyła papiery do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Najwyraźniej jednak nie była pewna, czy uda jej się za pierwszym razem dostać na artystyczną uczelnię, bo komplet dokumentów zostawiła także na filologii hiszpańskiej.

Jednak wszystko poszło po myśli Edyty Olszówki i już wkrótce została studentką pierwszego roku słynnej "Filmówki". Choć świetnie tam sobie radziła, w pewnym momencie pojawiły się kłopoty. Podobno nawet istniało niebezpieczeństwo, iż będzie musiała powtarzać rok. A wszystko przez... głos.

- Byłam drobną blondynką i zdaniem wielu profesorów, nie pasował do mnie chrypiący wokal - zwierzyła się aktorka. - To było straszne.  Przestałam palić, przytyłam dwadzieścia osiem kilogramów, chodziłam do foniatrów i czarowników, uczyłam się mówić wyżej. To wszystko było bez sensu - podsumowała. Na szczęście jednak obyło się bez opóźnień i aktorka ukończyła łódzką szkołę w 1994 roku. A wtedy pojawiły  się komplement dotyczące... charakterystycznej barwy jej głosu.

Niestety, przeżycia ze studiów sprawiły, że Edyta Olszówka do dziś nie lubi siebie słuchać i unika dubbingu. - Mam za sobą rolę Jane w "Tarzanie" - opowiadała aktorka. - Po nagraniach przeżyłam taki stres, że na tydzień przestałam mówić- wyznała.

Nie zawsze było łatwo

Aktorka zadebiutowała w trakcie studiów rolą Enny w "Love Story" Ericha Segala na deskach Teatru Ochoty. Natomiast na ekranie pojawiła się w 1994 roku w "Spisie cudzołożnic", filmie wyreżyserowanym przez Jerzego Stuhra.

W tym samym czasie rozpoczęła swą przygodę z serialami, przyjmując rolę Aśki w "Fitness Clubie". Potem były epizody w "Ekstradycji" i "Sławie i chwale", postać Agnieszki w sitcomie "Rodziców nie ma w domu", w którym partnerowała Krzysztofowi Kowalewskiemu.

Co ciekawe, po roku aktorska para spotkała się po raz kolejny na planie "Palce lizać". A niedługo później Edyta Olszówka na osiem lat związała się z "Samym życiem".

Wcieliła się tam w Marię Majewską, przyrodnią siostrę Marty Ignis (Sylwia Wysocka), która zrządzeniem losu obejmuje stanowisko redaktor naczelnej tytułowej gazety. Po zakończeniu tej produkcji aktorka dołączyła do obsady "Ludzi Chudego". Aż wreszcie nadszedł rok 2011, a z nim brawurowa rola w "Przepisie na życie". Polę, graną przez aktorkę, natychmiast pokochali widzowie.

Edyta Olszówka też błyskawicznie polubiła swoją bohaterkę.

- Nareszcie inna postać - stwierdziła. - Nie jestem gwałcona, zabijana, nie przeżywam traumy. W poprzednich serialach płakałam, bo zdradzał mnie mąż, umierało dziecko, zostawiał mnie ukochany, popełniałam samobójstwo. Teraz mam szansę na oddech - podsumowała. Choć serial miał swój finał pięć lat temu, aktorka do dziś podkreśla, że w każdej chwili byłaby gotowa znowu wcielić się w Madejską. Teraz jednak jako aspirant sztabowy Ewa Kobylicka pilnuje porządku w Sandomierzu, a czasami, wcielając się w Katrin, spaceruje po Kazimierzu Dolnym w serialu "W rytmie serca".

HM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje