To nie koniec świata

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 131
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"To nie koniec świata!": ​Kto uratuje ślub Ulki i Darka?

Na ten moment Ula czekała od dawna. Szczególnie że Darek nie od razu rozumiał jej początkowo niewinne, a potem coraz wyraźniejsze sugestie, że marzy się jej ślub. A gdy wreszcie podjęli decyzję o małżeństwie, kolejne przeszkody wyrastały jak grzyby po deszczu. W końcu jednak nadszedł ten Dzień i wydawało się, że nic go już nie zakłóci...


 

Reklama

Tymczasem Darka zaczyna przytłaczać presja uroczystej chwili. Dociera do niego, że już za parę godzin stanie na ślubnym kobiercu. Wyluzowany do tej pory mechanik z każdą kolejną minutą zaczyna tracić oddech.

- Przecież to jest normalny dzień - próbuje przekonać sam siebie, ale paniki nie da się już powstrzymać.

Z doraźną pomocą przychodzi Blanka, ale tabletki na uspokojenie, które dostaje od niej rano niewiele pomagają.

- Jak stara baba! - komentuje swoje zachowanie Darek i dochodzi do wniosku, że trzeba sięgnąć po mocniejsze środki! Najlepiej te z procentami.

- Pomyśl, żenisz się z cudowną kobietą. Będzie się budzić przy tobie każdego dnia. Będzie patrzeć na ciebie każdego dnia - zaczyna wyliczać popijając przy tym kolejne setki dla kurażu. - Będzie liczyć na ciebie, wierzyć w ciebie. Będzie się modlić, że nigdy jej nie zawiedziesz.

Im dłużej trwa ta wyliczanka, tym większa dociera do Darka odpowiedzialność, jaka od teraz spadnie na jego barki. I tym więcej ma w czubie!

Pan młody próbuje ochłonąć na świeżym powietrzu, ale ciszę zakłóca mu nagłe wtargnięcie Pawła. Anuszkiewicz jest wzburzony i wyprowadzony z równowagi. Czyżby z jakiegoś powodu chciał zrezygnować z bycia świadkiem?!

A może ma to coś wspólnego z wydarzeniami w Agro? Choć tam początkowo nic nie wskazuje na problemy. Próba generalna ślubnej kreacji wypada znakomicie, a Ania i - co najważniejsze - Ula są nią zachwycone.

Jednak Ula - podobnie jak i Darek - również zaczyna panikować.

- Ania, a jak nie damy rady? - wątpliwości w sprawie ślubu zaczynają w niej narastać.

- Ula, oczywiście, że damy - wchodzi od razu w słowo świadkowa, która jest z przyjaciółką na dobre i na złe. - Właśnie po to robimy próbę i trenujemy wcześniej.

- No właśnie, trenujemy. A jak ja nie jestem do tego stworzona? - Ula już zupełnie traci pewność siebie.

Zanim Ani udaje się ugasić pożar, Ula wpada w prawdziwą depresję. Zalewa się łzami, a bezradne mama i przyjaciółka słuchają, jak panna młoda chce odwoływać ślub! Co sprawi, że zmieni zdanie?

Jakby tego wszystkiego było mało, przepada też Stanisław, który - jak przystało na ojca - ma poprowadzić do ołtarza swoją córkę. Blanka przysłuchuje się Halinie rozmawiającej z mężem przez telefon. Z każdym słowem babcia blednie coraz bardziej.

- Czy ciebie Bóg opuścił?! - rzuca załamana do słuchawki.

Czy mimo perturbacji długo wyczekiwany ślub Uli i Darka odbędzie się bez komplikacji? I kto zostanie bohaterem państwa młodych ratując w ostatniej chwili ceremonię? Na pewno będzie to wesele, które zapamiętacie na zawsze!


Dowiedz się więcej na temat: To nie koniec świata (serial)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje