Niania

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 1455
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Niania": Tomasz Kot chce uchronić córkę przed show-biznesem?

Tomasz Kot, czyli niezapomniany Maksymilian Skalski z „Niani” i Henryk Weiss-Korzycki z „Na dobre i na złe”, jest dumnym tatą 14-letniej Blanki. Niedawno pojawił się w towarzystwie córki na premierze swojego nowego filmu, ale nie był zachwycony, gdy dziewczyna zaczęła pozować fotoreporterom do zdjęć. Stwierdził, że celebrycka ścianka nie jest miejscem, na którym chciałby ją widzieć! Kiedy w kwietniu 2007 roku Blanka przyszła na świat, Tomasz Kot grał akurat w „Niani” i „Na dobre i na złe”. Wciąż miał przed sobą największe sukcesy... Dziś córka jest jego największą fanką!

Żadna chwila z dziećmi się nie powtórzy

Blanka i jej 11-letni brat Leon to owoce związku aktora z operatorką i fotografką Agnieszką Olczyk.

- Bycie rodzicem to niewiarygodny zaszczyt - twierdzi Tomasz Kot i nazywa dzieci swoimi ulubionymi osobami na świecie.

Córka nauczyła go, że aby być naprawdę dobrym tatą, musi widzieć w niej... dorosłego człowieka, partnera do rozmowy, przy którym nie można niczego udawać.

- Dzieci od razu widzą nieszczerość - mówi.

Tomasz Kot niemal cały ostatni rok spędził w domu. Po tym, jak zakończył pracę na planie filmu "Wróg doskonały", do którego zdjęcia powstawały w Barcelonie, Paryżu i Frankfurcie, postanowił przez parę miesięcy oddać cały swój czas rodzinie.

Reklama

- Chwilę po moim powrocie do domu ogłoszono lockdown, więc i tak nie mogłem się nigdzie ruszyć - powiedział w wywiadzie.

Tygodnie spędzone z dziećmi przypomniały aktorowi, że tak naprawdę jest przede wszystkim ojcem...

- Ojcostwo to dla mnie unikatowa sytuacja, żadna chwila z dziećmi się przecież nie powtórzy - twierdzi.

Zobacz też: Co się stało z Zuzią z "Niani"?

Trzy miesiące w pracy, trzy miesiące w domu

Tomasz Kot, który po światowym sukcesie "Zimnej wojny" często pracuje poza Polską, bardzo dba o to, żeby nie rozstawać się z najbliższymi na dłużej niż trzy miesiące.

- Trzy miesiące pracuję, trzy spędzam w domu - potwierdza i dodaje, że chce być ojcem aktywnym i... obecnym w życiu dzieci.

- Dzieci to moje piorunochrony. Normalne życie to mój piorunochron, do niego dążę i ono jest dla mnie najważniejsze - deklaruje.

Tomasz Kot nie kryje, że to, jakimi wspaniałymi ludźmi są jego córka i syn, to zasługa jego żony, która zrezygnowała z własnych ambicji zawodowych, by mieć jak najwięcej czasu dla rodziny. To ona zdecydowała, by Blanka i Leon nie chodzili do szkoły. Sama przez ostatnie lata uczyła dzieci i pękała z dumy, gdy z egzaminów w kuratorium wracały zawsze z ocenami celującymi.

Zobacz też: "Niania": Elżbieta Jarosik opowiedziała o osobistej tragedii

15-lecie małżeństwa

Tomasz i Agnieszka Kot w tym roku świętować będą 15. rocznicę ślubu. Kiedy 30 września 2006 roku wymienili się obrączkami, stojąc przed ołtarzem częstochowskiego kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu, nie wiedzieli jeszcze, że osiem miesięcy później powitają na świecie Blankę.

- Było nam z Agnieszką dobrze, więc ślub stał się kolejnym krokiem. Małżeństwo daje mi poczucie, że wiem, dokąd wracam - wyznał aktor tuż po uroczystości.

Poznali się w 2000 roku na krakowskich Plantach. On - wówczas jeszcze student - zobaczył ją w towarzystwie swoich znajomych z uczelni. Podszedł, przedstawił się i... poprosił Agnieszkę o rękę. "Dobrze, tylko nie dzisiaj" - powiedziała mu. Po skończeniu studiów na wydziale operatorskim Szkoły Filmowej Uniwersytetu Śląskiego przeprowadziła się do Krakowa, gdzie podjęła studia psychologiczne, później do Warszawy, gdzie jej ukochany miał pracę przy coraz większej liczbie produkcji telewizyjnych i filmowych. Wiedziała już wtedy, że chce spędzić u boku Tomasza resztę życia. Kiedy państwo Kotowie zostali rodzicami, zdecydowali się uciec z miasta. Kupili otoczony pięknym ogrodem wiejski domek nad Bugiem, który dziś nazywają swoim miejscem na ziemi. To właśnie tam Agnieszka prowadzi "prywatną" szkołę dla swoich dzieci, to tam Tomasz przygotowuje się do kolejnych ról...

Pojawienie się na premierze filmu ojca było autonomiczną decyzją Blanki. Do tej pory rodzice chronili ją przed fotoreporterami, nie zamieszczali w mediach społecznościowych jej zdjęć. To ona poprosiła tatę, by pozwolił jej wziąć udział w uroczystym pokazie "Wroga doskonałego". Tomasz Kot nie chce na razie zdradzić, czy jego śliczna i ponoć bardzo uzdolniona artystycznie córka zamierza pójść w jego ślady. Twierdzi, że będzie ją wspierał bez względu na to, jaki zawód wybierze, choć wolałby, żeby trzymała się z dala od show-biznesu.

Czytaj więcej:

"Niania": Agnieszka Dygant kusi nad Bałtykiem

"Niania": Gwiazdy po latach

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy