Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 7256
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Zdzisław Maklakiewicz był uzależniony od... matki bardziej niż od alkoholu!

Zdzisław Maklakiewicz, czyli niezapomniany "Dżuma" z "Czterdziestolatka" i Graf z "Wakacji z duchami", często mówił w wywiadach o swojej matce. Była dla niego najważniejszą osobą na świecie i... uzależniła go od siebie. - Do końca życia był związany z nią pępowiną - napisała córka aktora w książce o ojcu.

Zdzisław Maklakiewicz był w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku jednym z najbardziej lubianych polskich aktorów. Choć nie grał głównych ról, cieszył się ogromną popularnością i statusem gwiazdy. Do historii kina przeszły jego role w filmach "Rejs", "Wniebowzięci", "Zaklęte rewiry" czy "Hydrozagadka". Stworzył też mnóstwo zapadających w pamięć kreacji serialowych - pamiętamy go jako "Dżumę" z "Czterdziestolatka", Konstantego z "Lalki", profesora Fabiankiewicza z "Polskich dróg" czy untersturmführera Maxa Abuscha ze "Stawki większej niż życie".

Reklama

Niewielu fanów talentu Zdzisława Maklakiewicza wie, że był on niezwykle oddany swej matce. Córka aktora - Marta Maklakiewicz - twierdzi, że był wręcz od niej uzależniony i to do tego stopnia, że pozwolił, aby "rozwaliła" mu dwa małżeństwa! "Mój ojciec nie miał dość siły, by opuścić dom i toksyczną matkę" - napisała w książce "Maklak. Oczami córki", dodając, że jej babcia Cesia była skąpą, apodyktyczną i zaborczą kobietą, przez którą rozpadł się związek jej rodziców.

Zdzisław Maklakiewicz: Pozwolił matce... dręczyć kobietę, którą kochał!

Czesława Maklakiewicz miała 23 lata, gdy urodziła Zdzisława. W dniu, kiedy po raz pierwszy przytuliła syna do piersi, postanowiła zrobić wszystko, by... nigdy jej nie opuścił. Całe swoje życie poświęciła na dogadzanie jedynakowi. Miała tylko jeden cel w życiu - żeby jej kochanemu Zdzisiowi niczego nie brakowało. Rozpieszczała go, pozwalała mu na wszystko, próbując uzależnić od siebie, żeby nigdy nie przyszło mu do głowy "iść na swoje".

Kiedy Zdzisław Maklakiewicz, będąc jeszcze studentem, przedstawił matce swą narzeczoną, Czesława kategorycznie zabroniła mu żenić się z Renatą. Była pewna, że dziewczynie zależy jedynie na meldunku w Warszawie... Młodzi, zakochani w sobie po uszy, postawili jednak na swoim i wymielili się obrączkami podczas skromnej ceremonii w stołecznym Pałacu Ślubów. Matka aktora nie przyszła na uroczystość. Aby jednak zatrzymać syna przy sobie, zaproponowała nowożeńcom, by zamieszkali z nią i jej mężem w stumetrowym mieszkaniu przy ulicy Kopernika.

"Lata spędzone na Kopernika 11 były dla mamy czasem ciężkiej próby. Babcia Cesia nie znosiła synowej. Przede wszystkim za to, że zabrała jej ukochanego jedynaka" - wyznała wiele lat później córka aktora w swej książce o sławnym tacie.

Czesława Maklakiewicz uważała, że synowa ma dwie lewe ręce i często jej to powtarzała. O ile Renata miała wrażenie, że żyje w piekle, o tyle Zdzisław czuł się pod opieką matki jak w raju. Marta Maklakiewicz po latach twierdziła, że małżeństwo jej rodziców być może nie rozpadłoby się, gdyby los dał im szansę spróbowania życia tylko ze sobą - we własnym domu, bez toksycznej matki-teściowej. Gdy pewnego dnia Czesława oskarżyła synową, że to przez nią jej syn się rozpił, Renata nie wytrzymała. Zażądała rozwodu.

Zdzisław Maklakiewicz stracił życie, bo stanął w obronie dwóch prostytutek!

Zdzisław Maklakiewicz: Zawsze znajdował drogę do domu, do mamy...

Marta Maklakiewicz po rozwodzie rodziców mogła odwiedzać babcię tylko pod nieobecność Zdzisława. "Nawet o mnie była zazdrosna, więc na różne sposoby ograniczała moje kontakty z ojcem" - stwierdziła na kartach biografii taty. Czesława Maklakiewicz nie zaakceptowała też drugiej żony syna, aktorki Wiesławy Kosmalskiej, która po narodzinach córki Agaty - jak jej poprzedniczka - uciekła od znienawidzonej teściowej.

Po śmierci męża Czesława całą swoją energię poświęcała, by wyrwać ukochanego jednaka ze szponów nałogu. Choroba alkoholowa niszczyła zdrowie i psychikę aktora, z czego jego matka doskonale zdawała sobie sprawę. Tolerowała kolegów syna z Janem Himilsbachem na czele, bo wiedziała, że dopóki pije z nimi, nic złego mu się nie stanie... Zawsze, nawet po suto zakrapianych imprezach "na mieście", "Maklak" znajdował drogę do kamienicy przy Kopernika 11... Był uzależniony od matki bardziej niż od wódki. Nie potrafił wyrwać się spod jej skrzydeł.

Zdzisław Maklakiewicz i Renata Firek: Małżeństwo aktora zniszczyła jego… matka?!

Zdzisław Maklakiewicz: Matka trzymała go za rękę, gdy umierał w szpitalu

Pewnej jesiennej nocy 1977 roku aktor wrócił do domu zakrwawiony. Powiedział matce, że wdał się pod hotelem Europejskim w awanturę z milicjantami, że dostał od nich pałką, jakiś czas leżał na ławce nieprzytomny, a teraz bardzo źle się czuje. Czesława Maklakiewicz natychmiast wezwała pogotowie. Gdy przyjechało, aktor był już nieprzytomny. Przez kilka kolejnych dni Czesława siedziała przy łóżku syna w szpitalu na Lindleya, modląc się, aby otworzył oczy.

Trzymała go za rękę, gdy 9 października 1977 roku jego serce przestało bić. Jej świat w jednej chwili legł w gruzach, po prostu przestał istnieć. Zrozumiała, że została sama. Po pogrzebie ukochanego Zdzisia Czesława Maklakiewicz popadła w depresję, zamknęła się w pustym mieszkaniu, nie chciała z nikim rozmawiać. Przeżyła syna o cztery lata. Zgodnie z ostatnią wolą, została pochowana obok niego.

Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz: Najbarwniejszy duet polskiego kina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL