Reklama

Leonard Pietraszak miał zagrać tytułowego „Czterdziestolatka”!

Wkrótce po telewizyjnej premierze „Czarnych chmur” Leonard Pietraszak, czyli serialowy pułkownik Krzysztof Dowgird, dostał zaproszenie na zdjęcia próbne do nowej produkcji TVP. Reżyser Jerzy Gruza wymarzył sobie, żeby to właśnie on wcielił się w głównego bohatera „Czterdziestolatka” - inżyniera Stefana Karwowskiego. W ostatniej chwili zdecydował się jednak powierzyć mu inną rolę. Dlaczego?

Jerzy Gruza marzył, by zaangażować aktora do "Czterdziestolatka"

Leonard Pietraszak był jednym z kilku kandydatów do roli inżyniera Stefana Karwowskiego w kultowym serialu Jerzego Gruzy. Podobno reżyser - zachwycony tym, jaki świetny duet stworzył z Anną Seniuk w "Czarnych chmurach" - marzył, by zaangażować do "Czterdziestolatka" i ją, i jego. Na zdjęcia próbne Leonard Pietraszak przyjechał prosto z jednego z mnóstwa spotkań z publicznością, jakie odbywał wtedy jako... Dowgird.

Bardzo chciał dostać rolę w nowej produkcji, licząc na to, że dzięki niej przestanie być kojarzony tylko i wyłącznie z "Czarnymi chmurami": - Gruza próbował do roli "Czterdziestolatka" wielu aktorów w zbliżonym wieku. Zaprosił i mnie... - wspominał na łamach książki "Ucho od śledzia" Katarzyny Madey.

Reklama

Zamienił się rolą z Andrzejem Kopiczyńskim

Podczas pierwszego spotkania Jerzy Gruza poprosił Leonarda Pietraszaka, by zagrał jedną scenkę z wybranym już wcześniej do roli doktora Karola Stelmacha... Andrzejem Kopiczyńskim.

- Chciałem sprawdzić, jak będą do siebie pasować - wyznał Gruza wiele lat później w "Telewizyjnym alfabecie wspomnień", dodając, że między panami "zaiskrzyło", ale nie tak, jak to sobie wymarzył, więc wpadł na pomysł, aby dokonać nieoczekiwanej zamiany miejsc.

Jerzy Gruza poprosił Pietraszaka oraz Kopiczyńskiego, żeby na chwilę zamienili się rolami. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę!

- Andrzej został Stefanem, a ja zagrałem jego najlepszego przyjaciela Karola. Myślę, że dobrze się stało, bo postać doktora Stelmacha była bardzo sympatyczna... Taki uroczy singiel z tamtych lat - opowiadał Leonard Pietraszak w wywiadzie.

Zobacz też: Po rozwodzie Anna Chitro wyjechała z kraju. Czy to koniec jej kariery?

Strzał w dziesiątkę

Aktor wypadł w roli lekarza naprawdę świetnie. Niestety, nie spodobał się... dyrektorowi warszawskiego pogotowia, który natychmiast po emisji pierwszego odcinka oficjalnie zaprotestował przeciwko pokazywaniu w serialu, że lekarze każą zatrzymywać się kierowcom karetek przed delikatesami, by kupić coś do zjedzenia, a nie daj Boże... do wypicia (doktor Stelmach kupił podczas takiej serialowej "akcji" koniak na urodziny Karwowskiego).

- Usłyszeliśmy, że robimy krzywdę, pokazując pogotowie w takim świetle, bo teraz ludzie pomyślą, że karetki są nagminnie wykorzystywane do celów prywatnych, a to przecież nieprawda - wspomina Leonard Pietraszak.

Pogotowie na planie "Czterdziestolatka"

W efekcie pogotowie przysłało na plan "Czterdziestolatka" konsultanta, który miał dbać o dobre imię ratowników i lekarzy.

Serial Jerzego Gruzy okazał się wielkim hitem. Jedną z fanek "Czterdziestolatka" była wybitna aktorka Aleksandra Śląska. Leonard Pietraszak tak bardzo spodobał się jej w roli Karola, że poprosiła męża - dyrektora stołecznego Teatru Ateneum Janusza Warmińskiego - aby zaprosił go na rozmowę w sprawie angażu...

- Poszedłem na spotkanie i wyszedłem z niego z podpisaną umową. Dzięki "Czterdziestolatkowi" spełniło się moje największe zawodowe marzenie. Dostałem się do Teatru Ateneum, w którym spędziłem ponad trzydzieści lat - mówi Leonard Pietraszak.

Także Andrzej Kopiczyński zyskał dzięki serialowi Jerzego Gruzy popularność i uznanie, o jakich wcześniej nie śmiał nawet marzyć...

Zobacz też: Niespodziewana śmierć Joanny Wizmur. Pozwoliła, by zabiły ją papierosy?

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje