Epic Drama: Seriale

Ocena
serialu
6,2
Niezły
Ocen: 22
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Tom Wlaschiha: Seriale o międzynarodowej skali można kręcić w Europie [wywiad]

"Nie jest tajemnicą, że wszystko jest kwestią pieniędzy" - mówi Tom Wlaschiha, aktor znany polskim widzom z takich produkcji jak "Stranger Things", "Gra o tron" czy "Przekraczając granice". Jak zrealizować wysokobudżetowy serial premium w Europie? Czy jego postać w serialu "Okręt" ma sumienie? O tym oraz o współpracy z Lasse Hallströmem i kilku innych rzeczach przeczytacie w naszym wywiadzie.

Katarzyna Ulman, Interia: Czego możemy spodziewać się po trzecim sezonie serialu "Okręt"?

Tom Wlaschiha: W trzecim sezonie losy mojego bohatera, Hagena Forstera, niespodziewanie się skomplikują. Pod koniec drugiego sezonu dostał awans i został wysłany do Polski, gdzie ma pracować w obozie koncentracyjnym. Wraz z rozpoczęciem serii trzeciej mamy przeskok czasowy - Forster jest już w cywilu i jest zniszczonym, złamanym człowiekiem.  Wtedy zostaje oddelegowany do Portugalii, żeby wszcząć śledztwo w sprawie  zabójstwa oficera gestapo. Ten wątek przypomina nieco film szpiegowski, film noir; jest trochę jak “Casablanca". To co najbardziej zaintrygowało mnie w historii tej postaci to to, że przynajmniej na początku, Forster to mężczyzna, który wydaje rozkazy i o wszystkim decyduje. Tymczasem okazuje się, że tak naprawdę wraz z biegiem akcji znajduje się w sieci intryg oraz spisków  i to nie on kontroluje sytuację, a inni.

Reklama

Jak opisałbyś przemianę twojego bohatera od pierwszej do trzeciej serii?

- Kiedy po raz pierwszy spotykamy Forstera widzimy człowieka, który jest wykształcony, pewny siebie (nawet arogancki) i całkowicie wierzy w nazistowską ideologię. Chce ją wyznawać i żyć zgodnie z jej zasadami. Jednak wraz z rozwojem akcji musi zmierzyć się z wieloma trudnymi decyzjami, dopuszcza się okropnych czynów. Wydaje mi się, że gdzieś tam w głębi ma jakieś sumienie. Sądzę, że właśnie to jest najciekawsze - że koniec końców, mimo wszystkich przestępstw, jakich się dopuścił, Forster jest człowiekiem. Z punktu widzenia aktora było to bardziej intrygujące do zagrania. Dowiemy się zresztą o nim dużo więcej, przede wszystkim o tym, co wydarzyło się pomiędzy sezonami. Pozostaje więc pytanie - czy po tym wszystkim Forster jest w stanie żyć z samym sobą? To pytanie zadawałem sobie cały czas.

Co odróżnia "Okręt" od współczesnych produkcji na temat II wojny światowej?

- Nie wiem co wyróżnia tę produkcję, ale wiem, co czyni ją dla mnie wyjątkową. To opowieść o wojnie, która miała wpływ na prawie każdą rodzinę w Europie i Ameryce. Staraliśmy się przedstawić panoramę, skalę tych wydarzeń, które miały wtedy miejsce oraz podjąć różne tematy. W tym sezonie w centrum wydarzeń znajduje się m.in. Portugalia, która w tamtych czasach pozostała jednym z nielicznych neutralnych państw, co oznaczało, że obie strony tam się spotykały. Ten międzynarodowy aspekt bardzo mi się w tym sezonie podobał.

Zagrałeś w świetnym "Przekraczając granice", później przyszły role w "Grze o tron" i "Stranger Things". "Okręt" i "Babylon Berlin" w niczym nie ustępują amerykańskim serialom premium.

- Nie jest tajemnicą, że wszystko jest kwestią pieniędzy. Budżet decyduje o dobrej jakości produkcji. Oprócz tego trzeba dograć jeszcze wiele innych rzeczy. "Okręt" jest dobrym przykładem na to, że seriale premium o dużej, międzynarodowej skali można realizować też w Europie. Dobrym rozwiązaniem jest współpraca państw i zwiększenie budżetu oraz zaangażowanie aktorów z różnych krajów, o różnym pochodzeniu, co bardzo podoba mi się w serialu "Okręt" - to międzynarodowa produkcja. Zdjęcia do pierwszej serii kręciliśmy we Francji, a trzeciej - na Malcie oraz w Czechach. To europejski wyczyn.

Bardzo często jesteś zapraszany na konwenty. Jak odbierasz fanów i ich zaangażowanie?

- To zabawne, ale też zawsze niezwykłe uczucie - zobaczyć na żywo, jak zaangażowani są fani w niektóre opowieści. Ja osobiście nie znoszę przebierać się w kostiumy i w nich łazić, więc zawsze zobaczysz mnie w czarnej koszulce i czarnych spodniach. A na konwentach uczestnicy przebierają się za swoje ulubione postacie na cały dzień. To dla nich frajda i sądzę, że jest to prostu świetne. Wspomniałaś Comic-Con... Przeważnie aktorzy nie spotykają swoich fanów, a to jest właśnie jedna z rzadkich okazji, kiedy możemy porozmawiać z widzami, a oni mogą zadać nam pytania. Często zdarza się, że podczas tych rozmów dowiem się czegoś o serialu, o czym zapomniałem. Fani wiedzą o serii zdecydowanie więcej niż ja. Każdy szczegół - to fascynujące.

W jakich produkcjach wkrótce cię zobaczymy? Teatr, film, serial?

- Niestety, dawno nie występowałem w teatrze, a z chęcią wróciłbym na scenę. Na ten moment jest to niemożliwe, ze względu na mój filmowy grafik. Film zatytułowany "Hilma" będzie miał premierę w listopadzie - grałem tam dość małą rolę, ale prace na planie wspominam świetnie. Dlatego też kocham tę pracę - uwielbiałem współpracować przy tej produkcji  z Lasse Hallströmem ["Czekolada", "Co gryzie Gilberta Grape'a", "Kroniki portowe - przy. red.] jest jednym z moich ulubionych reżyserów. Temat też jest bardzo interesujący - Hilma Klint była prekursorką abstrakcjonizmu, kompletnie nieznaną, o której jeszcze 30, 40 lat temu nikt nie wiedział. Teraz powoli poznajemy jej pracę i życie. Nie widziałem jeszcze tego filmu, ale mam nadzieję, że będzie bardzo dobry. Wkrótce będzie mnie można zobaczyć w serialu “Dangerous Liaisons" na podstawie francuskiej powieści Pierre’a Choderlosa de Laclos.

Zobacz też:

Anna Romantowska: Od "Matki, żony i kochanki" do dwóch komedii Netflixa

Jenna Ortega: Od dziecięcej gwiazdki do głównej roli u Tima Burtona

"1899" i "Już nie żyjesz": Dwie premiery w jeden dzień! Jest na co czekać?

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Epic Drama | Stranger Things | Gra o tron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy