Reklama

Złość na TVN? Na antenie padło niewygodne pytanie

W trakcie programu "Szkło kontaktowe" zirytowany pan Wojciech poprosił o wyjaśnienie pewnej kwestii prowadzącego Tomasza Sianeckiego. Ten jednak nie udzielił odpowiedzi, twierdząc, że nie może wypowiadać na tematy, na które nie ma wpływu.

W programie "Szkło kontaktowe", który emitowany jest na antenie TVN24, widzowie dzwonią do studia, by zdać pytanie. Czasami nurtujące ich kwestie są zaskakujące, a nawet kłopotliwe, o czym przekonali się ostatnio Katarzyna Kasia i Tomasz Sianecki. W trakcie programu gospodarzowi zostało zadane niewygodne pytanie, jak sam przyznał, odpowiadał na nie już po raz drugi. 

"Szkło kontaktowe": To nie pierwszy raz

- Dlaczego nie umiecie zrezygnować z reklam tego cholernego Leroy Merlin, tych Francuzów? Proszę mi w tej chwili odpowiedzieć na pytanie - pytał pan Andrzej już w kwietniu. Pytanie stanowiło aluzję do bojkotu marek, które nie zrezygnowały z handlu z Rosją. 

Reklama

Prowadzący odpowiedział wtedy, że "z pewnych form współpracy, bardzo istotnych" TVN zrezygnował, jednak nie ze wszystkich, ponieważ konieczne było wypełnienie wcześniejszych zobowiązań. 

Ostatnio na antenę dodzwonił się pan Wojciech. Na wstępnie podkreślił, że słyszał te tłumaczenia, jednak nie przekonują go. 

- Państwo się zastanawiacie nad tym, że macie jakieś zobowiązania itd. Dochodzę do wniosku, że Orban też się zastanawia, że ma pewne zobowiązania. Wielkie korporacje zawsze sobie jakoś dadzą radę, a te sankcje to są dla takich maluczkich. Czy pan mógłby to jakoś skomentować? - zapytał pan Wojciech. 

- Panie Wojciechu, nie wiem, czy już po raz drugi, czy trzeci rozmawiamy na ten temat. To odbywa nie na naszym poziomie, proszę nam uwierzyć, że ani ja, ani pani Katarzyna, nie mamy żadnego wpływu na to, jakie tutaj pokazujemy reklamy. Rozumiem pana rozgoryczenie i łączę się w bólu, ale nie za bardzo wiem, co mam panu powiedzieć - odpowiedział telefonującemu Sianecki. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL