Robert Walkiewicz miał 6 lat, kiedy trafił na plan "Dużych dzieci". O castingu do nowego programu TVP dowiedział się z telewizji. W rozmowie z "Plejadą" wspominał:
"Miałem sześć lat i akurat oglądałem ten program, a że mieszkałem wtedy na Ursynowie, to do gmachu TVP nie miałem daleko, więc poprosiłem tatę, żeby zabrał mnie na przesłuchanie".
Podczas castingu 6-latka zapytano o to, dlaczego uważa, że jest interesujący. Przyszły uczestnik show odpowiedział szczerze, iż urodził się w innym kraju (jego matka jest Chorwatką, ojciec Polakiem, a on urodził się na Węgrzech) oraz potrafi mówić w dwóch językach. Na planie programu jednak nie było tak, jak sobie wyobrażał - za kulisami nikt nie miał taryfy ulgowej (zdjęcia trwały po 8-10 godzin), a dzieci były przez producentów różnie traktowane. Niektóre mogły liczyć na o wiele większe stawki za jeden odcinek.
"Trzy osoby, które faktycznie były "zatrudnione" na specjalnych warunkach. Moi rodzice dostawali za mój udział w programie 100 złotych za odcinek, wyróżnione dzieci miały stawkę nawet pięć razy wyższą i mogły liczyć na pomoc stylistów, makijażystów. My byliśmy zdani na siebie" - zdradził w rozmowie z "Plejadą".
Robert Walkiewicz: Kulisy "Dużych dzieci"
Po latach swój występ w programie wspomina z mieszanymi uczuciami. Wpłynęło na to faworyzowanie innych, jak i brak możliwości wypowiedzenia się w programie.
"Większość dzieci była tłamszona, nie pozwalano nam dojść do głosu. Całe nagrania skupiały się na tej trójce, która mówiła cały czas. Wciąż staram się myśleć o udziale w "Dużych dzieciach" jak o fajnej przygodzie, ale z pewnością bycie jednym z rekwizytów, które mają robić tło wyróżnionym dzieciom, nie było dobre" - kontynuuje swoją opowieść Walkiewicz.
Wiele z wypowiedzi innych dzieci było wyciętych. Robert Walkiewicz mówi szczerze, że nie ma do nikogo żadnych pretensji, mówi po prostu, jakie są nierówności show-biznesu, których doświadczył na własnej skórze.
"Bywałem z tego powodu smutny i przybity. Nie awanturowałem się, należałem do tych grzecznych dzieci, które nie chcą problemów, ale zwyczajnie nie czułem satysfakcji z nagrywania tego programu".
Robert Walkiewicz: Co robi dziś?
Robert Walkiewicz zawodowo poświęcił się finansom i rachunkowości. Ma mnóstwo pasji i pomysłów .
"Teraz pracuję w zawodzie, ale mam w głowie całą masę pomysłów. Chciałbym znów robić muzykę. Nie ma to jednak nic wspólnego z "show-biznesową" przeszłością, to moja zajawka" - mówi.
Czy jeszcze kiedyś wystąpiłby w programie TVP? Jego odpowiedź jest jasna. W rozmowie z "Plejadą" stwierdził szczerze: "Dziś nie wziąłbym udziału w programie Telewizji Polskiej. Nawet bym nie poszedł pod gmach TVP. Oglądając "Wiadomości", mam wrażenie, że żyję w innym państwie. Józef Goebbels i jego propaganda przy tym, co robi PiS, to nic".

Zobacz też:
Katarzyna Pakosińska długo czekała na prawdziwą miłość!
Zofia Zborowska-Wrona szczerze o ciąży i chorobie. "Miałam czerniaka"
Agnieszka Wróblewska: Gwiazda TVN, po której słuch zaginął. Co się stało z "królową quizów"?










