Program "Hugo" przyniósł mu prawdziwą popularność
Dzieci go uwielbiały. Program "Hugo" każdego ranka gromadził przed telewizorami tysiące młodych widzów, którzy mogli wziąć udział w interaktywnej zabawie. Zadaniem uczestników było doprowadzenie wesołego trolla do miejsca, w którym znajdowała się Hugolina i jej dzieci. To nie było łatwe zadanie. Po drodze widzowie napotykali wiele przeszkód, które nie zawsze udawało im się pokonać.
Piotr Galus od dziecka marzył o karierze medialnej. Zaczął prowadzić "Hugo" w 2004 roku i rolę gospodarza pełnił przez pięć lat. Można powiedzieć, że była to dla niego przepustka do świata show-biznesu.
Jak chodziłem do szkoły podstawowej w Kołobrzegu, marzyłem o tym, żeby pracować w radiu. Starałem się pojawiać w audycjach lokalnej stacji, w których słuchacze też mogli brać udział. Później zupełnie o tym zapomniałem, chociaż ta miłość do radia chyba cały czas we mnie była. Wyszło na odwrót, co nie znaczy, że kiedyś znowu się to nie odwróci. (...) Nie zakładam pracy do końca życia w tym jednym miejscu
Program okazał się wielkim hitem, a Galus zdobył upragnioną rozpoznawalność. Praca na planie "Hugo" zaczęła zajmować mu tyle czasu, że prowadzący musiał zrezygnować ze studiów dziennych.
Zdecydowałem się na studia zaoczne. W weekendy zaraz po "Hugo" jechałem na uczelnię. Koledzy ze studiów wiedzieli, że spóźniam się dlatego, że właśnie obudziłem wszystkie dzieci w Polsce. To był szalony czas, jak to na studiach. W weekendy mieliśmy programy, w tygodniu często jeździliśmy do różnych miast w Polsce spotykać się z dziećmi. "Hugo" w Polsce w latach 2000. był samo nakręcającą się maszyną. Program, gry, płyty i teledyski. To było ogromne przedsięwzięcie
O zakończeniu emisji programu "Hugo" zdecydował postęp technologiczny. W domach Polaków pojawiały się komputery i coraz mniej osób było zainteresowanych interaktywną zabawą na szklanym ekranie. Galus nie zamierzał jednak schodzić z obranej przez siebie ścieżki i dosyć szybko zdobył pracę w innych stacjach telewizyjnych. Można było go oglądać w Zig Zapie i iTV.
W show-biznesie czuł się jak ryba w wodzie
Galus nigdy nie był typem gwiazdora, który lubi brylować na branżowych imprezach. To jednak wcale nie oznacza, że w ogóle się na nich nie pokazywał. W salonowych zabawach często towarzyszyła mu Joanna Jabłczyńska, którą znamy z "Na Wspólnej".

Niezwykła metamorfoza Piotra Galusa
Galus od dawna podkreśla, że zachowanie dobrej formy fizycznej jest dla niego bardzo ważne. Jednak w młodości miewał problemy z utrzymaniem wysportowanej sylwetki.
Po studiach zorientowałem się, że z moim ciałem jest coś nie tak. Nagle stałem się chudym panem z brzuszkiem. Mam taką budowę, że rośnie mi tylko brzuch i nic innego nie tyje. Chodziłem wtedy do takiego klubu w Warszawie, w którym stworzono drużynę biegową. Zapisałem się do tej drużyny i wkrótce zrobiłem z nimi koronę maratonów Polski
Od tamtej pory sport jest nieodłączną częścią życia Piotra Galusa. Na tyle istotną, że postanowił on otworzyć kanał w serwisie YouTube, który jest poświęcony aktywności fizycznej.
Nie jest to jednak jedyne zajęcie Galusa. Były gospodarz "Hugo" wciąż jest obecny w mediach. Na swoim koncie ma między innymi role prowadzącego audycję w Radiowej Czwórce i rzecznika prasowego wydawnictwa, które sprzedawało "Księgę rekordów Guinnessa". Dziś pracuje także w Polsacie oraz prowadzi audycję "Gimnastyka Poranna" na antenie polskiego radia.
Patrząc na jego zdjęcia, nie sposób nie odnieść wrażenia, że Galus przeszedł długą drogę, by zbudować upragnioną sylwetkę. Po dawnym prowadzącym "Hugo" nie pozostał nawet ślad.
Tekst powstał z okazji 30-lecia telewizji Polsat.









