Anna Dymna panicznie boi się wojny i tego, że w Polsce rozpęta się piekło

Anna Dymna, czyli niezapomniana Klarysa z "Janosika" oraz Ania Pawlakówna z trylogii "Sami swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć", nie kryje, że od ponad miesiąca nie może przestać myśleć o wojnie. - W obliczu takiego zła, takich tragedii, jakie mają miejsce za naszą wschodnią granicą, nie można myśleć i rozmawiać o czym innym - twierdzi aktorka.

Bolesne wspomnienia

Anna Dymna urodziła się sześć lat po zakończeniu II wojny światowej i, jak mówi, wojnę widziała tylko w filmach i... oczach swoich rodziców.

- Wprawdzie nigdy nie zaznałam wojny otwartej, ale wiem, co to znaczy oddawać życie dla wolności. Znamy te napięcia, bo przeszliśmy czarne czasy stalinizmu i komuny. Na dodatek wojnę widziałam w oczach moich rodziców. Tata był w AK, siedział w obozie, uciekał, został postrzelony. Mama opowiadała mi, jak ukrywała się w ziemiankach przed bombardowaniem, ukrywała partyzantów - wyznała aktorka w rozmowie z "Vivą!".

- Teraz, gdy tak blisko rozpętało się piekło, momentami wracają do mnie najtrudniejsze chwile - dodała.

Reklama

Rodzice, gdy Anna Dymna była jeszcze dzieckiem, zawsze powtarzali jej, że trzeba walczyć o wolność, prawdę i sprawiedliwość. Dziś z trwogą wspomina cenne lekcje, jakie dostała od mamy i taty. Obawia się jednak, że wkrótce samo mówienie o konieczności walki nie wystarczy... W obliczu wojny wszystko, co wcześniej nazywała "problemami", nagle przestało być dla niej istotne.

Znany aktor prognozuje koniec Putina. "Jeśli istnieje Bóg, nastąpi zemsta"

Putin zbliżył Polaków do siebie

- Uczucia mamy wszyscy podobne: strach, niedowierzanie, żal i wściekłość - powiedziała, gdy Putin zaatakował Ukrainę.

Aktorka - choć panicznie boi się wojny - stara się nie ulegać negatywnym emocjom.

- Zostały nam zabrane spokój i beztroska. A przecież trzeba mieć siły i pomagać ludziom, którzy stracili wszystko... W dodatku starać się normalnie żyć, pracować, robić swoje, nie rezygnować ze wszystkich planów, nie opuszczać podopiecznych, zachować spokój i dawać radość - mówi.

Anna Dymna bardzo zaangażowała się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Wojna - według niej - paradoksalnie zbliżyła do siebie Polaków, ale...

- Już to kilka razy przerabialiśmy i widzieliśmy, jak nieszczęście najpierw nas zbliżyło do siebie, a potem jeszcze bardziej podzieliło. Mam nadzieję, że tym razem będziemy mówić jednym głosem cały czas - stwierdziła w ostatnim wywiadzie.

Rosyjskie gwiazdy, które potępiły Putina i… nagle zniknęły!

Gości Ukraińców w Radwanowicach

Założycielka Fundacji "Mimo wszystko" od kilku tygodni gości w ośrodku w Radwanowicach ludzi, którzy uciekli z Ukrainy przed wojną. Aktorka poznała ich i ich wstrząsające historie.

- Żyję ich życiem... Dziś wstałam i wyobrażałam sobie, że wyją syreny, bombardują mój dom, żołnierze gonią mnie do jakiegoś schronu, a ja biorę moje koty i gnam przed siebie. Nagle koszmar stał się nową rzeczywistością, która jest tak blisko - mówi i dodaje, że wielu z nas zadaje sobie po cichu pytanie, czy jutro wróg nie stanie u naszych bram.

- Ale nie wolno budzić takich demonów - twierdzi.

Paweł Deląg w żałobie. Nie żyje jego kolega z ukraińskiego serialu

Źródło: AIM
Dowiedz się więcej na temat: Anna Dymna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy