Minęło już ponad 40 lat od chwili, gdy Piotr Fronczewski stracił głowę dla Joanny Pacuły i chciał nawet porzucić dla kochanki rodzinę.
"Bardzo dużo pracowałem. Tyrałem właściwie. Od świtu do późnej nocy. Kołowrót. Kierat. Do tego dom z dwójką małych dzieci, czyli brak snu. W pewnym momencie miałem ochotę od tego wszystkiego uciec. Wyrwać się. Dokądkolwiek. I jakoś tak się stało" - tak tłumaczył na kartach książki "Ja, Fronczewski", dlaczego wdał się w romans z młodszą o 11 lat koleżanką po fachu.
Aktor jest przekonany, że Stwórca uchronił go przed popełnieniem wielkiego błędu, jakim - tak uważa dzisiaj - byłoby zostawienie żony i córek.
Piotr Fronczewski: Wie, że zbłądził, ale cieszy się, że w porę zrozumiał swój błąd
Piotr Fronczewski nie kryje, że jest głęboko wierzący. Uważa, że to zasługa Stwórcy, że jest, kim jest.
"Talent to cząstka Pana Boga, która jest nam dana na przechowanie" - przekonywał podczas radiowej "Rozmowy z mistrzami".
"W ramach rozmowy (...) proszę o łaskę wiary żywej, wykraczającej poza rutyną odbębnienia niedzielnej mszy..." - dodał.
Gwiazdor "Rodziny zastępczej" dobrze wie, że przed laty zbłądził, szukając miłości poza domem, jednocześnie lekceważąc uczucia, które przecież miał w domu. Mówi, że do dziś nie potrafi zapomnieć, że złamał dane żonie przed ołtarzem słowo i nie dochował jej wierności.
"Ewa jest moją miłością, moją odwagą i męstwem. Gniewem, awanturą, moją zdradą, moim wstydem i przebaczeniem. Moją radością, niepokojem i troską. Moją dumą, moim życiem i wreszcie, na koniec, nadzieją na spotkanie w następnym świecie" - wyznał w wywiadzie dla "Vivy!".
Piotr Fronczewski: Wierzy i nie wstydzi się o tym mówić
Piotr Fronczewski nie wstydzi się wiary, którą otwarcie wyznaje.
"Mam taką wolę i chcę powiedzieć: Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych" - zadeklarował, przemawiając na pogrzebie Gustawa Holoubka.
Aktor przyznaje, że codziennie modli się, żeby podziękować Stwórcy za ocalenie małżeństwa i rodziny.
"Rodzina to rodzaj niezwykłego eksperymentu, jak Pan Bóg na nas przeprowadza. Zakładamy ją kierowani nie do końca zrozumiałym impulsem, ale nie dostajemy instrukcji obsługi. Każdy musi radzić sobie, jak umie. Nie da się uniknąć błędów po drodze" - stwierdził w wywiadzie-rzece "Ja, Fronczewski".
Zobacz też:







