Reklama

Krepostnaya

Zniewolona

Ocena
serialu
9,2
Super
Ocen: 5060
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Karolina Korwin Piotrowska ostro o "Zniewolonej". "Banalny, przewidywalny, kiczowaty"

Chociaż finał "Zniewolonej" już za nami, to wakacyjny hit i duma prezesa TVP dalej wzbudza ogromne emocje. Serial emitowany był od 1 lipca i z każdym dniem przyciągał coraz większą widownię. Jednak nie wszystkim przypadł on do gustu. Niedawno oburzenie serialem wyraziła ​Karolina Korwin Piotrowska.

To najpopularniejsza produkcja z Ukrainy ostatnich lat. Nikt nie spodziewał się, że serial tak bardzo spodoba się widzom. Oglądanie "Zniewolonej" dla milionów Polaków stało się codziennym rytuałem.

Reklama

TVP podczas dwóch miesięcy wyemitowano 48. odcinków. Według danych podanych przez portal Wirtualnemedia.pl "Zniewoloną" oglądało średnio 2,54 mln osób. 

Tym samym TVP1 zyskało pozycję lidera wśród największych stacji telewizyjnych. Najpopularniejszy odcinek zgromadził przed ekranami aż 3,51 mln widzów.  

Na Ukrainie pierwszy sezon został pokazany na początku roku. Po emisji pierwszych odcinków w sieci pojawiły się negatywne komentarze. Produkcji zarzucano, że większość bohaterów mówi cały czas po rosyjsku. Ukraiński pojawia się w serialu jedynie w tle. 

Akcja "Zniewolonej" dzieje się w połowie XIX wieku w guberni czernihowskiej ówczesnej carskiej Rosji. Dzisiaj jest to terytorium Ukrainy.

W Polsce również pojawiły się słowa krytyki. Jednak dotyczyły innych aspektów. Niedawno do grona oburzonych osób dołączyła Karolina Korwin Piotrowska. Na swoim Instagranie opublikowała zdjęcie z serialu i kilka słów przemyśleń.

- Zobacz, mówili, zrozumiesz, jaki jest gust Polaków, wszak miliony widzów nie mogą się mylić. Isaura powróciła i jest z Ukrainy. Obejrzałam trochę - napisała dziennikarka. W drugiej części opisu Korwin Piotrowska nie szczędzi gorzkich słów. Powiedzieć, że serial się jej nie spodobał, to nie powiedzieć nic. 

- Jestem w szoku, że w tak moralnym i chrześcijańskim kraju miliony codziennie oglądają pełen przemocy i poniżania, banalny, przewidywalny, kiczowaty slave porn. #wszoku #zniewolona - dodała zniesmaczona.

Swoim komentarzem podzieliła fanów. Część przyznała jej rację. Większość obserwujących zaczęła jednak bronić serialu. - Gusta są różne. Nie jestem tak zwaną fanką serialu, ale podziwiam piękna kreację scenograficzna, niesamowite kostiumy. Oddanie charakteru dawnych czasów w kulturze słowiańskiej. 

- To trochę jak lekcja historii, owiana scenariuszem czasami banalnej baśni, ale przy tym ukazująca koloryt i codzienność ludzi, chłopstwa XIX wieku. Brutalność należała do tej codzienności, jakże mogło jej zabraknąć? Trudno mi uwierzyć, że nie docenia Pani tych oczywistych walorów. Z kunsztem aktorów na czele. Trochę to ignoranckie tak samo jak ocena "slave porn" - odpisała jej jedna z fanek.

Prawdopodobnie obejrzałam o kilka odcinków więcej niż Karolina Korwin Piotrowska. Nie da się ukryć, że serialowa Katia doświadczyła wielu cierpień. W ciągu 48 odcinków przydarzyło jej się więcej tragedii niż wszystkim Starkom z "Gry o tron" przez osiem sezonów. Była bita, torturowana, przetrzymywana w lochu, wystawiana na sprzedaż, a nawet zakopana żywcem i porwana przez sektę. 

Gdy znalazła szczęście u boku jednego z bohaterów, to dzień później został on zamordowany. Jej drugi mąż również za długo nie pożył. Tym razem zakochani nie zdążyli nawet wyjść z cerkwi po swojej uroczystości ślubnej. Jednak czy nazwanie serialu "slave porn" nie jest przesadą?

swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje