Muhtesem Yuzyıl

Wspaniałe stulecie

Ocena
serialu
9,3
Super
Ocen: 8548
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Wspaniałe stulecie": Tureckie seriale w natarciu

Jeszcze rok temu były nieznane polskiej widowni. Dziś produkcje znad Bosforu w rankingach oglądalności wygrywają z amerykańskimi i latynoskimi hitami.


Reklama

Zaczęło się od "Wspaniałego stulecia". 6 października ub. r. w TVP 1 wyemitowano pierwszy odcinek przygód Sulejmana i pięknej Hurrem. Początkowo serial oglądało około 600 tysięcy widzów. Szybko jednak widownia wzrosła
do miliona, by w lutym br. przekroczyć 2 miliony, co oznaczało, że 20 procent ludzi oglądających o tej porze telewizję wybrało właśnie "Wspaniałe stulecie". Dzięki tym świetnym wynikom serial utorował drogę innym hitom z Turcji.

Romans po turecku

W czerwcu na antenie TV Puls zadebiutował "Sezon na miłość". Nie od razu było wiadomo, czy serial trafi w gust widzów, ponieważ to zupełnie inny gatunek - komedia romantyczna. Jednak okazało się, że miłosne perypetie Oyku, Ayaza i Metego podbiły serca polskich widzów. Facebookowe profile "Sezonu..." mają po 3-4 tysięcy fanów. Na forum Filmwebu po emisji każdego odcinka pojawiało się kilkaset nowych komentarzy.

Teraz widzowie ślą prośby do TV Puls, by zakupili drugi sezon, który 12 września wystartuje w Turcji. Co sprawiło, że "Sezon na miłość" spotkał się z tak życzliwym przyjęciem?

Fani tłumaczą, że urzekła ich historia, piękni aktorzy i duża dawka humoru. Poza tym, w porównaniu do amerykańskich czy latynoskich produkcji, w serialu brakuje scen odważnych obyczajowo, dlatego bez obaw można go
oglądać całą rodziną.

Również "Kontrakt na miłość" zyskał grono wielbicieli, chociaż niektórzy widzowie mają zastrzeżenia do urody odtwórców głównych ról - Zeynep i Fatih nie umywają się według nich do Oyku i Ayaza.

Są duże szanse, że serial "To moje życie!", który zastąpił "Kontrakt...", także spodoba się widzom, szczególnie że oprócz głównego wątku zaginionej córki, mamy tam również historię dwóch przybranych sióstr, które walczą o miłość Atesa.

Nowa serialowa moda


W przypadku "Wspaniałego stulecia" możemy mówić o fenomenie. Na świecie serial obejrzało już 200 milionów widzów. W samej Turcji wzbudzał wiele kontrowersji. Prezydent Erdogan był przeciwny pokazywaniu Sulejmana jako rozpustnika, który nie stronił od trunków. Podkreślał, że historyczny wódz większość życia spędził na grzbiecie konia, dlatego potępił twórców serialu za przekłamywanie historii. Również potomkowie Sulejmana sprzeciwiali
się emisji jego fabularyzowanej biografii i obrzucali jajkami billboardy "Wspaniałego...".

Z drugiej strony trudno zaprzeczyć, że serial przyczynił się do wzrostu gospodarczego kraju. Fani z całego świata zaczęli "pielgrzymować" do pałacu Topkapi, gdzie największym zainteresowaniem cieszył się harem. Nie brakuje też chętnych do skorzystania z oferty spa, które mieści się w dawnej łaźni Hurrem.

Wielką popularność zdobyła również biżuteria wzorowana na tej, którą nosiły bohaterki serialu. W krajach bałkańskich widzowie zaczęli uczyć się tureckiego, by móc oglądać seriale w oryginale. Wzbudziło to niepokój części polityków, którzy obawiali się, że w ten sposób Turcja odbudowuje wpływy kulturalne w regionie. Poza tym popularność "Wspaniałego stulecia" odbijała się niekorzystnie na oglądalności greckich czy bułgarskich produkcji.

Na fali zainteresowania tym serialem do łask wrócił hit z 2006 roku - "Tysiąc i jedna noc", w którym gra Halit Ergenç, czyli odtwórca roli Sulejmana. Gdy serial był emitowany w Macedonii, ulice wyludniały się, a dzieci w szkołach miały zadawane wypracowania oparte na wątkach z "Tysiąca i jednej nocy".  W Chorwacji sprzedawano ciastka nazywane imionami bohaterów.

Z kolei w Zagrzebiu  odtwórcy głównych ról byli witani niczym para królewska, a fani histeryzowali i mdleli na ich widok. Serial bardzo spodobał się też Argentyńczykom - cieszył się lepszymi wynikami oglądalności niż ich rodzime telenowele. Nie jest to dziwne, ponieważ tureckie seriale są obecnie na drugim miejscu pod względem eksportu zaraz po USA. Konsekwentnie wypierają zatem telenowele latino.

Widzów nie zraża nawet fakt, że twórcy tureckich hitów często dość luźno traktują historyczne czy geograficzne realia. Jednak dla dramaturgii nieistotne jest, że w rosyjskiej armii nie służyli Turcy, jak w "Imperium miłości", tylko Tatarzy, a Izabela Kastylijska zmarła na 15 lat przed rozpoczęciem rządów przez Sulejmana. Liczy się miłość i intryga, a tego w tureckich serialach mamy pod dostatkiem.

akw

Dowiedz się więcej na temat: Wspaniałe stulecie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje