The Walking Dead

Żywe trupy

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 338
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Znów ożywa trup

Andrew Lincoln w trakcie naszej rozmowy mówi cichym, delikatnym głosem. Trudno sobie wyobrazić, że na ekranie wciela się w człowieka zawodowo zajmującego się ćwiartowaniem potwornych żywych trupów w serialu "The Walking Dead" - prawdziwym hicie jesieni, którego polska emisja rozpoczyna się już 6 listopada.

W jednym z filmów George'a Romero - "ojca chrzestnego zombie-filmów" - bohaterowie, patrząc na wałęsające się wokół ożywione ludzkie zwłoki w różnych fazach rozkładu, podsumowują całe to zamieszanie apokaliptycznym stwierdzeniem: "Gdy piekło się wypełni, martwi zaczną chodzić po ziemi". Póki co jednak piekło nie ma się chyba źle, bo zamiast ulic naszych miast żywe trupy wypełniają naszą popkulturę.

Reklama

6 listopada zadebiutuje w Polsce kolejny osesek z wielkiej rodziny dzieł o zombie - serial "The Walking Dead", dzięki któremu może rozpocząć się w naszym kraju prawdziwy renesans tej tematyki.

"The Walking Dead" rozpoczyna się, podobnie jak inny klasyczny film o zombie, "28 dni później", od wybudzenia głównego bohatera ze śpiączki. Oto szeryf małego miasteczka w Kentucky, Rick Grimes odzyskuje świadomość w szpitalnym łóżku. Nie wie, gdzie się znajduje, a ostatnią rzeczą, jaką pomięta, jest strzelanina na drodze stanowej, w trakcie której został ranny.

Nikt nie odpowiada na jego wołanie. Nie ma przy nim lekarzy, pielęgniarek, a co najważniejsze - rodziny. Rick, słaniając się na nogach, opuszcza szpital. Nie minie wiele czasu, a będzie musiał uświadomić sobie straszliwą prawdę: świat jaki znał, już nie istnieje!

Cywilizacja upadła z powodu plagi zombie - żywych trupów, które - animowane nieznaną siłą - nie zaznały spokoju. Ich jedynym celem i instynktem jest teraz zjadanie tych, którzy jeszcze nie podzielili ich losu.

W roli głównej zobaczymy, urodzonego w 1973 roku, angielskiego aktora, Andrew Lincolna, którego namówiliśmy na krótka rozmowę.

INTERIA.PL: Stacja AMC znana jest z seriali, w których silni mężczyźni wiodą prym, jak Don Draper z "Mad Men" czy Walter White z "Breaking Bad". W czym Rick Grimes jest do nich podobny, a co czyni go bohaterem niepowtarzalnym?

Andrew Lincoln:- Myślę, że w moim bohaterze jest coś tajemniczego - tak samo jak w bohaterach, których wymieniłeś. Ale chciałbym zacząć od tego, co różni go od nich. Ricka przepełnia i motywuje chęć czynienia dobra. Don i Walter idą na kompromisy moralne, często decydują się na pewne nielegalne i niemoralne działania. Rick - w samej swojej istocie - wiedziony jest pragnieniem czynienia dobra, jednak decyzje, które podejmuje czasami muszą być rozwiązaniami kompromisowym.

- Jest skomplikowanym i naprawdę fascynującym głównym bohaterem. Dla mnie najważniejszą jego cechą jest to, że nie jest twardzielem, nie jest superbohaterem. To zwyczajny facet, który został zmuszony do podejmowania ekstremalnych decyzji w ekstremalnych warunkach, a mimo to nie traci wewnętrznego dobra.

- Kiedy odgrywałem Ricka, z jego ust często padały słowa: "Bohaterem jest ten, kto robi to, co jest w stanie zrobić".

Rick,jak mówisz, jest zwyczajnym facetem, w niezwyczajnej sytuacji. Komiks Roberta Kirkmana "The Walking Dead" skupia się w dużej mierze nie na walce z zombie, ale na relacjach międzyludzkich w obliczu kataklizmu.

- Absolutnie tak!To serce, meritum całego serialu! Współpraca z Robertem Kikrmanem, który jest także producentem wykonawczym serialu, to coś niesamowitego. Bo, oczywiście, chcieliśmy stworzyć jakąś nową jakość, ale pozostawić nienaruszony wydźwięk komiksu - co jest sprawą zupełnie zasadniczą. Ten ton jest jednym z najważniejszych walorów komiksu Kirkmana.

- Kiedy zbierałem informacje o komiksie Kirkmana, zapytałem o opinię napotkanego fana "Żywych trupów". Powiedział mi: "Ten komiks nie jest o zombie. To jest historia o ludziach". Dla AMC ten serial też jest o ludziach, a nie o zombie.

Reżyser serialu, Frank Darabont, zaznaczył, że "The Walking Dead" wyrasta z estetyki i "mitologii zombie", stworzonej przez George'a Romero (twórca m.in. "Nocy żywych trupów", "Świtu żywych trupów", "Dnia żywych trupów","Ziemi żywych trupów" i "Kronik żywych trupów" - przyp. red. ). Powiedz, na ile serial jest wierny obrazowi zombie, jaki znamy z filmów Romero, a na ile od niego odchodzi, wprowadzając nowe wątki do tego gatunku twórczości?

- Nie chciałbym mówić za Franka, bo jest on o wiele bardziej zorientowany w temacie zombie niż ja, ale wiem, że zarówno on, jak i nasz niesamowity artysta, Greg Nicotero (główny charakteryzator, współpracował z George'em Romero, Quentinem Tarantino, czy Stevenem Spielbergiem - przyp. red.) są bardzo skupieni na tym, by zachować spójność świata zombie stworzonego przez Romero. Wygląd zombie, ich szybkość i sama atmosfera - wszystko to ma być bardzo podobne do romerowskiej serii.

- Jeśli natomiast chodzi o drugą część pytania, o nowe wątki, to myślę, że najfajniejsze w "The Walking Dead" jest to, że opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce o wiele później niż toczyła się akcja filmów Romero ("Noc żywych trupów" i "Świt żywych trupów" skupiają się na pierwszych dniach i tygodniach po wybuchu epidemii zombie - dop. red.). Dzięki komiksowi i serialowi mamy okazję poznać naszą wizję rozwoju wydarzeń w tygodniach, które następują po zagładzie. Bo przecież opowiadamy o tym, co stało się ze społeczeństwem, o próbach jego odbudowania i o tym, co weźmie górę w nowym świecie: witalność, siła czy demokracja.

- Fakt, że poruszamy temat odbudowy więzi społecznych, pozwala tematyce serialu wejść na wątki filozoficzne. Kiedy zaczynaliśmy pracę nad "The Walking Dead", powiedziałem do Franka: "To, że robisz serial o trupach, to świetna okazja do tego, by opowiedzieć o tym, co znaczy być żywym".

Frank Darabont powiedział, że "The Walking Dead" zrobi dla świata zombie to, co serial "Mad Men" zrobił dla świata reklamy. Czy mógłbyś mi powiedzieć, co kryje się za tym zdaniem?

(Śmiech) - Frank jest takim genialnie zabawnym facetem. Ma niesamowite poczucie humoru. I muszę ci powiedzieć, że sporo z jego błyskotliwego poczucia humoru jest także w serialu. Wybacz, ale tak się uśmiałem, że zapomniałem pytania...

OK, powtórzę. Co twoim zdaniem miał na myśli Frank, porównując w tak karkołomny sposób "Mad Men" i "The Walking Dead"?

- Pewnie powinieneś o to zapytać Franka, ale mam wrażenie, że w ten dowcipny sposób chciał on wyrazić nadzieję, że "The Walking Dead" odniesie tak wielki sukces jak "Mad Men". Ja natomiast mam nadzieję, że widzowie będą tak samo zaskoczeni serialem, jak byłem ja po przeczytaniu scenariusza.

- "The Walking Dead" nie jest serialem czystym gatunkowo. Jeśli widzowie zobaczą pierwszy odcinek, potem drugi, a w końcu dobrną do trzeciego, to dopiero wtedy będą mieli okazję docenić, jak ten serial się zmienia i ewoluuje.

- Nawet mnie, pomimo że w nim występuję, trudno jest przypisać ten serial do jednego gatunku. AMC i nasza ekipa bardzo staraliśmy się, by stworzyć coś co jest równocześnie realistyczne, szokujące, brutalne…

… i dowcipne?

- Pewnie! Jeśli widzisz realistyczny świat opanowany przez zombie i nie dostrzegasz w tym czegoś zabawnego… To zapewne zmienisz kanał!

Rozmawiał: Bartosz Stoczkowski





"The Walking Dead" w Polsce już sześć dni po amerykańskiej premierze! Pierwszy odcinek serialu zobaczymy 6 listopada, o godzinie 22.00, w nowym kanale FOX! Nie macie jeszcze tego kanału? Nic nie szkodzi! W poniedziałek, 8 listopada, będziecie mogli obejrzeć

"The Walking Dead" na stronie Swiatseriali.pl!

Pierwszy odcinek serialu będziecie mogli obejrzeć na naszej stronie w poniedziałek, od 8:00 do 24:00!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje