Reklama

Tancerze

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 502
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Był dresem

"Nigdy nie będziesz aktorem. Prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie" - Wojciech Mecwaldowski usłyszał od jednego z profesorów i... puścił to mimo uszu.

Mógł zostać znanym podróżnikiem. Mógł także zajmować się renowacją zabytków architektury (skończył liceum o takim kierunku). On jednak od małego marzył o aktorstwie.

Reklama

- Powiedziałem mamie, że gdy dorosnę, zostanę aktorem komediowym. Teraz zmieniłbym tę odpowiedź na: aktorem wszechstronnym, bo nie chcę być przypisany tylko do ról komediowych - wyznaje.

Fan NKOTB

Rzadko udziela wywiadów, ale gdy już o sobie opowiada, nie szczędzi wesołych historyjek. Jak wspomina czasy liceum?

- W tak zwanej młodości obracałem się w kłodzkim towarzystwie sportowym, czyli dresiarskim. Nosiłem dres, a zeszyty kładłem do reklamówek Big Stara i Mustanga. Pamiętam, że im nowsze reklamówki, tym większy był szacun w szkole. Dawałem radę, bo miałem kuzynkę w Big Starze.

- Oprócz "szacunu" w szkole trzeba się jeszcze było podobać dziewczynom - udawałem, że jestem fanem New Kids on the Block. Miałem ich naklejki na deskorolce. Szukałem też ultraszpanerskich dresów na zatrzaski.

- Nażelowane włosy zaczesywałem do przodu, a potem robiłem przedziałek. Wszystko po to, żeby na głowie mieć zawodową "mewę". Do tego srebrny kolczyk i koniecznie złoty łańcuszek, wyłożony na obcisłej koszulce.

Co go nakręca?

Współpracownicy mówią o nim "żywe srebro". Twierdzą, że na planie to on rozbawia całą ekipę.

- Podchodzę do życia na wesoło, a jeżeli kogoś śmieszy moje poczucie humoru, to dlaczego mam nie rozbawiać go od samego rana? Cieszę się, że mogę uprawiać ten piękny zawód i być cały czas sobą. Aktorstwo niesamowicie napędza mnie do życia.

W skrócie:

Kolekcjoner: Zbiera zabawki z jajek niespodzianek (ma ich ok. 600!) i do kąpieli. A od 12. roku życia kolekcjonuje "Playboy'a".

Kumpel: Z Tomaszem Kotem poznali się na planie filmu "Testosteron": - Tomek niewątpliwie jest moją bratnią duszą.On ma genialne poczucie humoru- opowiada Wojciech.

Przeciwnik: - Nie mam telewizora i nie chcę mieć. Telewizja ogłupia. Cały czas krzyczą, że coś musisz mieć, coś musisz kupić. Nie korzystam też z Internetu. Szkoda na to czasu - mówi

Mecwaldowski.

Malarz?: - Paćkam, nie maluję. Moje obrazy to abstrakcje. Wylewam na płótno kilka warstw farb i ruszam płótnem. Wychodzą wtedy dziwne kompozycje i kształty. Relaksuję się przy tym - mówi aktor.

Dowiedz się więcej na temat: Usta usta | Wojciech Mecwaldowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje