Reklama

Świat według Kiepskich

Ocena
serialu
9,2
Super
Ocen: 5004
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Udawałem nawet małpę

- Mam takie warunki, że o rolach amantów czy wziętych lekarzy mogę zapomnieć! Dlaczego jednak miałbym o takich marzyć? Cieszę się z każdej! - mówi Ryszard Kotys.

Tego się nie da ukryć: widzowie kojarzą pana głównie z rolą Mariana Paździocha w serialu "Świat według Kiepskich". Nie znudził się panu jeszcze ten wizerunek?

Reklama

- Na pewno nie! Po pierwsze: każdy odcinek różni się od pozostałych. Stanowi odrębną, zamkniętą całość. Po drugie: nie czuję, bym ograniczał się wyłącznie do postaci niezbyt rozgarniętego sąsiada. W serialu gram wiele różnorodnych typów. Byłem biskupem, zwariowanym muzykiem zespołu punkowego, udawałem nawet własną matkę oraz... małpę.

Popularność serialu mocno wpływa na pańskie życie?

- Nie da się ukryć. Kiedyś, gdy szedłem ulicą, prawie zawsze ktoś prosił mnie o autograf albo chciał się ze mną fotografować. Teraz jest już nieco spokojniej, świat przywykł do Mariana.

Nie przeszkadza Panu, że gra zwykle prostych ludzi?

- W moim przypadku fizjonomia zawsze była decydująca: mam takie warunki fizyczne, że o roli amanta, adwokata czy wziętego lekarza mogę zapomnieć. Skoro jednak posiadam "robotniczy" wygląd, to dlaczego miałbym pojawiać się na ekranie jako biznesmen czy docent? Film ma odzwierciedlać prawdziwy obraz społeczeństwa. Reżyserzy potrafili świetnie to wykorzystać, choć zdarzyły się wyjątki, że wcielałem się w inteligentów.

Gra Pan zwykle drugoplanowe role. To nie problem?

- Absolutnie nie. Do dziś spotykam osoby, które pamiętają moje dialogi czy gesty z poszczególnych filmów. Zdaję sobie sprawę, że większość z nas chciałaby zagrać Hamleta czy Ryszarda III, lecz oko kamery jest bezwzględne, doskonale selekcjonuje, wychwytuje niedoskonałości. Można być znakomitym aktorem teatralnym, a w kinie wypadać, delikatnie mówiąc, nienajlepiej...

Rozm. Artur Krasicki

Dowiedz się więcej na temat: Świat według Kiepskich | Ryszard Kotys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje