Reklama

Stranger Things

Ocena
serialu
9
Bardzo dobry
Ocen: 184
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Stranger Things": Eddie Munson inspirowany prawdziwą postacią!

Eddie Munson to jedna z kluczowych postaci 4. sezonu "Stranger Things". Wielu widzów z pewnością nie wie jednak, że bohater wprowadzony do fabuły przez braci Duffer, ma swój pierwowzór w pozaserialowym świecie. Historia Munsona inspirowana była bowiem losami Damiena Echolsa, który w 1993 roku został niesłusznie skazany za zabójstwo trójki dzieci. Ostatnio Echols publicznie skomentował obecność Munsona w hicie Netfliksa. Co powiedział?

Wstrząsająca historia

Eddie Munson po raz pierwszy na ekranach pojawił się w pierwszej części 4. sezonu "Stranger Things" i z miejsca stał się ulubieńcem widzów. W pewnym momencie bracia Duffer ujawnili, że wątek postaci inspirowany jest wydarzeniami, które w latach 90. XX wieku wstrząsnęły Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Mowa tu o historii Damiena Echolsa i jego przyjaciół, którzy w 1993 roku zostali posądzeni, podobnie jak serialowy Munson, o zabójstwo trójki dzieci. Ośmioletni chłopcy, którzy zaginęli 5 maja 1993 roku w West Memphis w stanie Arkansas, po długich poszukiwaniach zostali odnalezieni w lesie, a ich ciała były powiązane sznurówkami. Podejrzenia co do sprawcy niemal natychmiast skierowano w stronę 18-letniego Echolsa, który interesował się magią i nosił gotyckie ubrania. Podejrzewano, że podobnie jak serialowym Munsonem, kierowały nim satanistyczne instynkty.

Reklama

W 2011 roku dzięki zgromadzonym nowym dowodom, zarówno Echols, jak i jego koledzy zostali jednak uniewinnieni i opuścili więzienie, unikając przy okazji kary śmierci. Od tego czasu Damien Echols wydał wiele książek motywacyjnych, w których opisywał, w jaki sposób udało mu się przetrwać za kratami aż 17 lat. 

Kilka dni temu mężczyzna został zapytany o to, co sądzi o wątku Eddiego Munsona i jak zareagował na fakt, że w serialu pojawi się postać, której losy inspirowane są jego własną historią. Echols nie ukrywał, że czuje się ogromnie zaszczycony. Przyznał również, że gdy o 3 w nocy oglądał słynną scenę, podczas której Eddie gra utwór "Master of Puppets" Metalliki, jego serce niemal "eksplodowało". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL