Reklama

Stranger Things

Ocena
serialu
9
Bardzo dobry
Ocen: 184
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Stranger Things": David Harbour myślał, że serial będzie niewypałem

Aktorzy z rozbawieniem i sentymentem wspominają początki produkcji, która dziś bije rekordy oglądalności na platformie Netflix. Okazuje się, że w trakcie prac nad pierwszym sezonem, nikt nie wróżył powodzenia produkcji braci Duffer. Sceptykiem był nawet odtwórca roli Jima Hoppera, David Harbour. W niedawnym wywiadzie aktor zdradził, że był przekonany o porażce.

Na premierę piątego i ostatniego sezonu docenionego przez krytyków i widzów serialu "Stranger Things" przyjdzie nam poczekać prawdopodobnie do 2024 roku. Oczekiwania widzów, po ogromnym sukcesie czwartej serii, są bardzo duże. Co ciekawe, sukces produkcji Netflix był zaskoczeniem dla odtwórcy jednej z głównych ról, Davida Harboura.

Reklama

David Harbour myślał, że "Stranger Things" będzie niewypałem

W niedawnej rozmowie w porannym programie BBC One, "The One Show", serialowy Jim Hopper został wprost zapytany, czy spodziewał się, że produkcja stanie się międzynarodowym hitem, bijącym rekordy oglądalności. Aktor przyznał, że nie tyle nie spodziewał się sukcesu, co wróżył produkcji totalną klęskę.

"Pamiętam, jak kręciliśmy pierwszy sezon w Atlancie. Netflix dał nam budżet, jakieś 20 dolarów. W połowie zdjęć, to był chyba czwarty odcinek, przyszła do mnie osoba odpowiedzialna za fryzury, mówiąc: 'Nie sądzę, że to się uda'" - wspomniał w rozmowie Harbour. Ten pesymizm udzielił się i jemu. Pod koniec zdjęć, był niemal przekonany, że projekt będzie niewypałem. "Myślałem, że nie dostaniemy drugiego sezonu, że będziemy pierwszym serialem w historii Netfliksa, który nie doczeka się kontynuacji. Sądziliśmy, że nikt go nie obejrzy, że to będzie katastrofa" - dodał.

Na szczęście te pesymistyczne prognozy okazały się dalekie od prawdy. Serial doczekał się nie tylko drugiego sezonu - bracia Duffer pracują nad fabułą do piątej serii - ale i rzeszy wiernych fanów. I zapewne gdyby to od widzów zależało, to chętnie oglądaliby swoich ulubionych bohaterów przez kolejnych pięć sezonów. Jednak pomysłodawcy wyznają zasadę, że należy wiedzieć, kiedy ze sceny zejść i wolą pozostawić widza w niedosycie niż przesycie. Zatem piąty sezon będzie ostatnim. Choć, jak sugerował we wcześniejszych wywiadach Harbour, widzowie mogą liczyć na spin-offy, co potwierdzili również bracia Duffer.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL