Reklama

Marianna Gierszewska walce z chorobą. "Mamy zagrożenie życia"

Marianna Kowalewska jest bez wątpienia jedną z najzdolniejszych młodych polskich aktorek. Mimo młodego wieku ma już pokaźny dorobek artystyczny. Aktorka nie ukrywa, że zmaga się z poważną chorobą. Teraz zdecydowała się opowiedzieć fanom o trudnym czasie spędzonym w szpitalu, gdy jej życie było zagrożone.

Marianna Gierszewska opowiedziała o walce z chorobą

Marianna Gierszewska w wieku 15 lat usłyszała druzgocącą diagnozę. U aktorki stwierdzono wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Aktorce znanej z seriali "Pułapka" i "Roj trudno było pogodzić się z lekarską diagnozą, ale w końcu podjęła walkę z problemami zdrowotnymi. Na swoim Instagramie opublikowała zdjęcie, na którym otwarcie opowiedziała o zmaganiach z chorobą.

Aktorka pokazała także, jak wygląda jej brzuch z założonym workiem stomijnym. "Mamy zagrożenie życia" - usłyszała w trakcie ostatniej kolonoskopii przed operacją. Marianna musiała natychmiast trafić na stół operacyjny. Czekając na zabieg, aktorka dostała zgodę na zjedzenie posiłku, który mógł okazać się ostatnim w jej życiu.

Reklama

"Mamy zagrożenie życia", usłyszałam podczas ostatniej, przed operacją, kolonoskopii. Lekarz zadawał pytania, a ja odpowiadałam... Nie wiem jak, bo przez wdychany gaz, miałam wrażenie, jakbym była odlepiona od siebie. Dokładnie pamiętam jednak gwar, który stworzył się na sali. Pielęgniarka pobiegła po dokumenty, lekarze wyjmowali ostrożnie wziernik. "Ona jest natychmiast do operacji. Mamy anestezjologa?" ... Pamiętam rozmyte twarze i wyraźne głosy. Dostałam zgodę na zjedzenie ostatniego posiłku. Poprosiłam mamę o chałkę...- wyznała.

W szpitalu cały czas była przy niej mama, jednak ostatnie godziny przed operacją aktorka musiała spędzić w samotności. Wtedy jej sposobem na walkę z emocjami okazała się piosenka "Otherside" grupy "Red Hot Chilli Peppers", którą 24-latka słuchała w zapętleniu. Gwiazda serialu "Pułapka" zaznaczyła, że czekając na zabieg pogodziła się z tym, jaki los może ją spotkać. "To tam, wtedy, gdzieś w zatarciu między tym co żywe, a tym co martwe, przyszła zgoda i zaufanie do prawidłowości losu" - zwierzyła się.

Marianna Gierszewska pokazała synka 

Marianna Gierszewska postawiła na autentyczność

Marianna Gierszewska opowiedziała publicznie tę historię, aby inni nie obwiniali innych osób bądź rzeczy za zrządzenia losu. Aktorka podkreśla, że walka z przeciwnościami zaczyna się od nas i kończy... właśnie na nas. Dodała też, każda osoba powinna być dla samej siebie najważniejszą osobą.

My się w życiu z tym co trudne przepychamy. Siłujemy się na rękę, pewni tego, że wszystkie bolączki przychodzą nam na złość. Obwiniamy ludzi, świat, okoliczności, Boga, byłych mężów i żony, rodziców... Puszczenie tego co trudne, zaczyna się i kończy na Tobie. I jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało... w końcowym rozliczeniu nie ma wszystkich "tamtych"... jesteś AŻ ty i TYLKO ty- napisała.

Gwiazda serialu "Pułapka" wyznała również, że każdy człowiek w jakimś sensie doświadcza śmierci, np. zakończenia ważnej relacji. Podkreśliła przy tym, że tego typu sytuacji nie powinniśmy uznawać za przeciwieństwo losu, ale coś, co dodaje nam większych sił do działania. Marianna Gierszewska twierdzi, że to właśnie wtedy rezygnujemy z udawania kogoś, kim nie jesteśmy i stajemy się bardziej autentyczni.

Twój los nie jest przeciwko Tobie. Nawet jeśli dziś tak myślisz. To opowieść znacznie bardziej złożona, niż podpowiada logika. W takiej bezkompromisowej zgodzie na prawdę - w tym co lekkie i w tym co trudne - rodzi się siła nie do podrobienia przez sześciopak czy cięty język. Bo kiedy rezygnujesz... rezygnujesz z tego co podbarwione i podpompowane zostaje autentyczność. A tej, życzę każdemu z nas...- zakończyła.

Autor: Hubert Wiączkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje