Reklama

Przystań

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 268
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Chce więcej

Widzowie znają ją przede wszystkim z "Przystani", ale występowała też m.in. w "Domu nad rozlewiskiem" i ostatnio w "Nowej". Anna Czartoryska wyznaje, że teraz marzy o roli w filmie kostiumowym.

Ukończyła Akademię Teatralną, zagrała w kilku serialach, ale nie uważa, żeby jej kariera nabrała już właściwego rozpędu.

Reklama

- Nie przebieram w scenariuszach. Kiedy idę na zdjęcia próbne, dostaję do przygotowania jedną, dwie sceny. Na ich podstawie wyobrażam sobie postać, którą mam zagrać. To trudne zadanie, przyznaję, że zdarzało mi się trafiać jak kulą w płot, ale też i trafić w dziesiątkę - przyznaje.

Po zakończeniu zdjęć do serialu "Przystań", Czartoryska wygrała Mistrzostwa Aktorów w Pływaniu.

- To było bardzo ważne. Udało mi się pokazać, że moja obecność w serialu nie była przypadkowa. Żałuję, że nie wystartowała Kinga Ilgner, serialowa Wiola. Liczyłam, że się pościgamy - śmieje się.

Prywatnie aktorka jest niezwykle zapracowana, ale twierdzi, że zawsze stara się znaleźć czas dla swoich przyjaciół. Czasem zdarza jej się nawet coś dla ich ugotować.

- Dawno nie miałam takiej okazji, ale zamierzam to zmienić. Kiedyś eksperymentowałam w kuchni. Niestety, brakuje mi podstawowej wiedzy w tej dziedzinie. Chciałabym odkryć własny smak potraw - tłumaczy.

Artystka pochodzi z książęcego rodu, ale nie posługuje się swoim tytułem.

- Zdarzają się osoby, które mnie tak tytułują, co zawsze mnie trochę dziwi, bo w Polsce nie ma takiego zwyczaju - opowiada.

Aktorka raczej nie wyobraża sobie sytuacji, w której dopiero w dniu ślubu poznaje swojego przyszłego męża.

- Najstarsze historie, dotyczące mojej rodziny, które znam, to te sprzed wojny. Oczywiście, było tak, że młodych ludzi próbowano swatać. Chociażby historia moich dziadków, których ktoś poznał ze sobą. Oni jednak naprawdę się w sobie zakochali! Uważam, że te opowieści o aranżowanych małżeństwach są przesadzone - twierdzi Czartoryska.

Artystka bardzo chciałaby się przenieść w tamte czasy, ale w filmie.

- Mam słabość do filmów kostiumowych - przyznaje i dodaje , że jedną z jej ulubionych aktorek jest Cate Blanchett.

- Ostatnio oglądając 'Robin Hooda' na nowo zachwyciłam się nią. Jest mocna, silna, wyrazista, prawdziwa Marion z krwi i kości! Jako mała dziewczynka podziwiałam ją, bo była twardzielką i na dodatek świetnie strzelała z łuku! - podsumowuje.

Z Anną Czartoryska rozmawiała Beata Banasiewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje