Przepis na życie

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 1062
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Boję się, że będą mnie wyławiać"

Aktor Borys Szyc zdecydował się na niemały wysiłek. Artysta rozpoczął już treningi do thriatlonu. Nam opowiedział o treningach, strachu i połączeniu pracy z ćwiczeniami.


Reklama

Triathlon to 1,9 km pływania, 90 km jazdy na rowerze oraz 21,1 km biegu. Nie boisz się takiego wysiłku?

- Trochę się boję, że będą mnie wyławiać (śmiech). Jestem ciekaw siebie, tego czy pokonam swoje słabości. Cieszę się, że wezmę udział w triathlonie.

Wcześniej na ten wysiłek zdecydowali się m.in. Tomasz KarolakPiotr Adamczyk. Czy to oni namówili cię do tegorocznego startu?

- Wiedziałem wcześniej, że chłopaki startują i widziałem jak ćwiczą. W zeszłym roku na wakacjach spotkałem się na Mazurach z Maćkiem Dowborem, który też startował i obserwowałem, jak ćwiczy mimo wakacji i naszych posiedzeń przy grillu. Przepływał jezioro, siadał na rower, biegł. Robił sobie mini trathlony codziennie. Na jego przykładzie zacząłem dostrzegać pozytywy tych ćwiczeń. Później odezwał się do mnie Tomek Karolak i powiedział, że organizatorom chodzi po głowie moje nazwisko i czy może przekazać mój nr telefonu. Oczywiście się zgodziłem i tak się zaczęło. Jestem już po kilkunastu treningach i wiem, że jak wpadnie się w rytm ćwiczeń, to trudno przestać.

Znajdujesz czas na trening, gdy jesteś na planie filmu lub serialu?

- Na razie trenowałem, gdy miałem wolne, jednak trzeba będzie się niebawem zmierzyć z czasem, ponieważ rozpocznę zdjęcia do kolejnej serii "Przepisu na życie" i trzeba będzie to połączyć. Brak czasu wynika zazwyczaj z chaosu i roztrzepania, które często towarzyszyło mi w życiu. Dlatego mam nadzieję, że zorganizowanie związane z treningami przeniesie się na całe moje życie.

Na konferencji prasowej wspomniałeś o lęku przed pływaniem. Co to znaczy?

- Chodzi tylko o to, że gdy byłem mały i kolega próbował nauczyć mnie pływać, wrzucił mnie do jeziora na głęboką wodę, a ja najzwyczajniej w świecie nie potrafiłem wzbić się na powierzchnię i trochę się podtopiłem... Nie znaczy to, że unikałem wody i mam traumę. Po prostu, gdy się zmęczę pływając to trochę panikuję, więc mam nadzieję, że nauczę się teraz odpowiedniego rozkładania sił.

Będziesz przestrzegał odpowiedniej diety w czasie treningów?

- Przestrzegam diety od kilku lat. Przed zdjęciami do "Wojny polsko-ruskiej" przez trzy miesiące trenowałem i żywiłem się zgodnie ze wskazówkami dietetyka. Od tamtej pory wiem, na czym polega właściwe żywienie. Myślę, że wszystko będzie dobrze.

Jakie masz teraz plany zawodowe?

 - W kwietniu lub w maju rozpoczynamy zdjęcia do kolejnej serii "Przepisu na życie", może za jakiś czas rozpocznę próby w teatrze do czegoś lżejszego, ponieważ po ciężkiej pracy nad "Hamletem" musimy teraz odreagować. Czekam też na końcówkę zdjęć do filmu "Dżej, Dżej". W grudniu mieliśmy realizować je w Brazylii, jednak z powodów finansowych termin się zmienił. Czekam na ten film z niecierpliwością.


Rozmawiała: Dominika Gwit (PAP Life)

Dowiedz się więcej na temat: Przepis na życie | seriale | Borys Szyc

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje