Reklama

Policjantki i policjanci

Ocena
serialu
7,9
Dobry
Ocen: 4688
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Paweł Monsiel: "Każdy z nas ma problemy" [WYWIAD]

"Policjantki i policjanci" to serial, który cieszy się ogromną popularnością wśród polskich widzów. Goszcząc na planie produkcji spotkaliśmy się m.in. z Pawłem Monsielem. Młody aktor wciela się w policjanta Szymona Zielińskiego, który pracuje z tzw. trudną młodzieżą zmagającą się m.in. z problemami psychicznymi. Z Pawłem Monsielem rozmawialiśmy o jego roli w serialu, postrzeganiu policjantów w społeczeństwie oraz problemach współczesnej młodzieży.

"Trzeba się skupić i wymagać od siebie więcej"

Aleksandra Kalita, INTERIA: Dobry policjant to jaki policjant?

Paweł Monsiel: - Na pewno prawy oraz sprawny fizycznie, bo musi łapać przestępców. Inteligentny i musi mieć wyczucie. Musi wiedzieć kiedy czuje dobry trop i ma pójść w tym kierunku.

Co było dla ciebie największym wyzwaniem podczas kręcenia dotychczasowych scen w serialu?

- Myślę, że większość scen, w których było potrzebne dużo emocji - miłości, złości. Chodzi o związek z moją serialową partnerką Asią. Te sceny były bardzo trudne i poświęcaliśmy na nie dużo czasu. Myślę też, że wszystkie sceny z bronią i akcji były dla mnie bardzo łatwe, bo dobrze się w nich czuję. To była łatwizna, bo miałem po prostu dobrą zabawę. Natomiast stany emocjonalne to nie jest łatwa gra. Trzeba się skupić i wymagać od siebie więcej.

Reklama

Czy jest w tym sezonie scena, która ma dla ciebie specjalne znaczenie?

- Myślę, że rozpoczęcie sezonu. Nie wiem, czy mogę zdradzać... Ale wątek Asi, no nie mogę powiedzieć, że się zakończy, ale on dalej trwa i te wszystkie sytuacje się powtarzają, więc Szymon dalej jest uwikłany w tę sytuację z Asią i ona jest niewyjaśniona. To jest jedna ze scen, która ciągle jest we mnie.

"Mental": Nowy serial odważnie o problemach zdrowia psychicznego młodych

"Nie powinniśmy się bać pójść do psychologa"

Szymon coraz mocniej angażuje się w pomoc tzw. trudnej młodzieży. Nie jest to łatwa praca. Jakie wyzwania z tym związane staną przed nim?

- Dokładnie, Szymon nie ma łatwej pracy. Pracuje z młodzieżą, która na mnóstwo problemów, złych historii. Te dzieci są różne - od kradzieży po problemy w rodzinie. Ma przed sobą twardy orzech do zgryzienia. Każda z tych osób jest inna, każda ma inny problem, więc będzie musiał znaleźć odpowiedni sposób, żeby do nich dotrzeć i troszkę zmienić ich patrzenie na świat. Na pewno Szymon będzie starał się sprawić, żeby dzieciaki zauważyły trochę pięknego świata, że można żyć inaczej.

Coraz więcej mówi się obecnie o problemach psychicznych młodzieży. Czy jako nastolatek ty albo twoi koledzy również borykaliście się z takimi problemami. A może wynika to ze współczesnego świata - dostępu do social mediów oraz hejtu w internecie?

- Nie będę ukrywał, moje dzieciństwo było piękne, ponieważ cały czas biegałem, grałem w piłkę, wdrapywałem się po drzewach i zawsze miałem wokół siebie mnóstwo przyjaciół, kolegów, koleżanek... Teraz mnóstwo dzieci, młodzieży może mieć problem. Zamknięcie, brak kontaktu ze swoimi rówieśnikami. Brak kontaktu w szkole, który jest bardzo ważny. W tym okresie spędzamy po sześć, osiem godzin w szkole gdzie mamy swoich przyjaciół. Brak tego może wpływać na psychikę i myślę, że to jest duży problem w tej chwili.

Leczenie psychiatryczne nadal jest dla wielu tematem tabu. Jak ktoś idzie do psychologa to znaczy, że coś jest z nim nie tak... Czy uważasz, że poruszanie takich wątków w serialach może coś zmienić w opinii publicznej?

- Oczywiście, że tak. Uważam, że tak samo jak leczymy ciało, gdy jesteśmy chorzy. Tak samo nasza psychika też potrafi być chora i wtedy nie powinniśmy się bać pójść do psychologa czy psychiatry. To jest taki sam lekarz, jak każdy inny. Jeżeli ktokolwiek z nas czuje się źle, to powinien po prostu szukać pomocy.

- Myślę, że to jest dobry pomysł, że w serialach i nie tylko, pokazujemy, że naprawdę jest to normalne i każdy z nas może doświadczyć takiego problemu.

Monika Miller: Mam długą historię związaną z problemami natury psychologicznej. To proces i walka na całe życie!

"Każdy z nas ma problemy"

Młodzież często boi się lub po prostu nie wie do kogo zwrócić się o pomoc. Jak ich zachęcić do tego, żeby nie bali się przyznać, że mają jakiś problem?

- Myślę, że tutaj na początek powinni ruszyć rodzice. To oni powinni więcej rozmawiać. Wiadomo jednak, że często młodzież nie chce otwierać się przed rodzicami. Ale w szkołach powinny być osoby, które zauważają problem, prowadzą rozmowy z dziećmi. Według mnie w każdym miejscu, w którym pojawiają się dzieciaki powinna być taka osoba, która mogłaby z nimi pracować i zauważyć, że coś z dzieckiem się dzieje nie tak.

- Chciałbym też przypomnieć młodzieży i dzieciom, że jeżeli macie problem to jest numer telefonu, pod który możecie zadzwonić i z kimś porozmawiać. Zapytać, czy wasz problem rzeczywiście nim jest i należy się martwić. Ten numer to 800 12 12 12. Nie bójcie się zadzwonić, ten numer jest darmowy, nikt was nie będzie oceniał. Osoba, która będzie prowadziła z wami rozmowę, na pewno będzie chciała wam pomóc. Także nie bójcie się i nie myślcie, że coś z wami jest nie tak. Każdy z nas ma problemy.

Praca aktora nie należy do najłatwiejszych. Castingi, czekanie na telefony, a teraz pandemia. Czy taki styl życia odbija się na zdrowiu psychicznym?

- Oczywiście, że tak. Cały czas jestem w drodze między Krakowem, Warszawą, Wrocławiem. Cały czas w trasie między teatrem a planem. Spędzam dużo czasu na czekaniu na sceny, próby... Jest to stresująca praca, nie będę tego ukrywał, chyba każdy aktor to wie. Przez okres covidowy różnie było z pracą. Teatry były pozamykane, na planach problemy, a niektóre również były zamknięte. Ta sytuacja dotknęła każdego, aktorów również.

A czy rola policjanta wpływa jakoś na ciebie, na twoje zdrowie psychiczne?

- Raczej nie. Staram się oddzielać grubą kreską moją postać od prywatnego życia. Jestem całkiem inną osobą. Tutaj gram Szymona policjanta, który trochę jest podobny do mnie, to staram się to oddzielić. Tak żeby życie serialowe nie wpływało na prywatne.

"Mental": Widzieliśmy serial i... to był wstrząs! [Recenzja]

"Mam apetyt i chęci na rozwijanie się i nowe role"

Nie ma co ukrywać - policjanci nie cieszą się zbyt dużym zaufaniem wśród społeczeństwa. Często nazywa się ich "gliniarzami", "psami". Czy osobiście spotkałeś się z hejtem przez rolę, jaką odgrywasz?

- To jest bardzo ciekawe, bo już kilka osób się mnie o to pytało. Czy spotkałem się z hejtem. Szczerze? Nie. Nie miałem za bardzo komentarzy negatywnych. Może kilka się zdarzyło, ale nie był to hejt z czego się cieszę. Natomiast faktycznie, ostatnio policja nie jest za dobrze postrzegana. Nie będę ukrywał, że nasz serial poprawia tę opinię i stara się, by policjanci byli lepiej postrzegani.

Nie obawiasz się, że przez rolę w serialu zostaniesz zaszufladkowany?

- Owszem, chyba każdy aktor się tego obawia. To jest informacja dla wszystkich producentów, którzy mają mnie na oku. Gdyby chcieli ze mną współpracować, to jestem otwarty. Ale faktycznie trochę się boję tego zaszufladkowania. Mam apetyt i chęci na rozwijanie się i nowe role.

Skoro już o tym mowa, to masz może jakąś rolę marzeń?

- Już to kiedyś powiedziałem, że moim marzeniem jeszcze nawet z dzieciństwa, jest zagrać w filmie wojennym. Po prostu pobiegać z karabinem na polu bitwy. Natomiast nie będę ukrywał, że pochylę się nad każdą rolą, którą ktoś mi zaproponuje, ponieważ chcę się rozwijać.

Jak wspominałeś praca aktora wymaga od niego wielu emocji. Jak sobie z nimi radzisz, odrywasz się od nich? Jak się relaksujesz?

- Na pewno trening. Ćwiczę breakdance. Ten taniec jest ze mną od 16 lat. Jak tylko wracam z planu i mam gorszy dzień, bo było dużo emocji, to najczęściej wyląduję na sali tanecznej. Ćwiczę również w domu. Staram się po prostu trochę oderwać głowę i myśli od tego wszystkiego. Oczywiście, dobra książka, dobry film też pomaga.


Więcej o akcji przeczytacie na stronie Mental.interia.pl

Wszystkie odcinki serialu "Mental" do obejrzenia w Polsat Box Go!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL