Reklama

Ojciec Mateusz

Ocena
serialu
8,8
Bardzo dobry
Ocen: 2857
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Ojciec Mateusz" od kuchni

Gościliśmy na planie "Ojca Mateusza", a dokładnie na serialowej plebanii, na której pierwsze skrzypce gra Natalia (Kinga Preis).

 

Reklama

Pierwszą niespodzianką była już sama lokalizacja obiektu. Magia kina to sprawiła, że drewniany dom z ogrodem, który od dziewięciu sezonów towarzyszy bohaterom wcale nie znajduje się w Sandomierzu, a w Radości. Dwadzieścia kilometrów od centrum Warszawy, na posesji pośród lasu. Obecność ekipy filmowej zdradziły kable oplatające dom oraz zewnętrzne oświetlenie filmowe.

Z przeszkolonego ganku weszliśmy wprost do królestwa Natalii. Kuchnia, która na ekranie sprawia wrażenie przestronnej, stylowej i funkcjonalnej, okazała się malutką, ale niezwykle klimatyczną i ciepłą przestrzenią połączoną z jadalnią.

Głównym miejscem akcji jest oczywiście stół, przy którym szeroko komentowane są zagadki kryminalne i toczy się życie rodzinne, a w przerwie między scenami aktorzy przygotowują się do kolejnych ujęć, przegadując dialogi. Kinga Preis, nieoficjalnie, żartowała na planie, że Natalia jest lepsza od samej Magdy Gessler. Poczucie humoru nie opuszczało też aktorki, gdy zdradzała nam sekrety serialowej kuchni.

- Kuchnia, która tak bajkowo wygląda w filmie, na wyposażeniu ma rzeczy z gatunku raczej tych sztucznych, np. przepiękne warkocze cebuli i czosnku, czy weki, które od początku serialu nie zmieniają się, czyli są dobrymi wekami, a nasza kuchenka gazowa niekoniecznie smaży i piecze - przyznaje z uśmiechem Kinga Preis.

To, że na ekranie dania serwowane przez Natalię są świeże, apetyczne i gorące jest zasługą ekipy filmowej, która dania przygotowuje odpowiednio wcześniej. - Pamiętam pierwsze odcinki "Ojca Mateusza", z których wynikało, że Natalia nie gotuje zbyt dobrze. Co jest nieprawdą. Uważam, że gotuje świetnie, bo rzeczywiście wszystko ze stołu schodzi. Naszym serialowym testerem dań jest kochana pani Aleksandra Górska, czyli babcia Ola, która, jakoś tak się składa, że zawsze musi w scenie coś chapnąć. Co oznacza, że po kilkunastu dublach i kilku scenach, prawdziwy obiad zjadamy my, bo pani Ola jest pełna - wspomina aktorka.

Okazuje się też, że Mateusz nie bardzo przywiązuje wagę do tego co je. Kinga Preis przyznaje, że nie pamięta, by miał swoje ulubione danie, które Natalia dopracowałaby przez te wszystkie lata do perfekcji. - Niewiele mogę zdradzić o kuchni Natalii, ponieważ z niej nie korzystam. Zwykle, gdy obiad, kolacja czy inny posiłek jest na stole, okazuje się, że Mateusz musi gdzieś wyjść w pilnej sprawie. Nie znam też smaku słynnej szarlotki, którą Natalia serwuje do herbaty, albo gdy Nocul przychodzi na partyjkę szachów. W pierwszym odcinku pierwszej serii pojawił się natomiast kalafior autorstwa Natalii, którego próbowaliśmy i któremu poświęcona była cała scena - ujawnia fakty Artur Żmijewski.

Serialowa Natalia zdradza także, że jedynym daniem, które wychodzi jej zawsze jest właśnie szarlotka, w dodatku zmiatana do ostatniego okruszka. I tu znów zaskoczyła nas informacja, że Kinga Preis nigdy sama nie piekła szarlotki na planie. Za każdym razem na stole gości ciasto z innej cukierni. Okoliczni cukiernicy mają na plebanii swoich fanów.

- Natalia na każdym kroku podkreśla, że to ona wszystko w domu robi - sprząta, pierze i gotuje, a tak naprawdę najczęściej wyręcza się domownikami. Sama co najwyżej zrobi herbatę, czyli jest mężczyzną w kuchni. Poważnie myślę, że Natalia jest w stanie zrobić jajecznicę oraz nastawić wodę na herbatę. A ja, za przeroszeniem, jestem na planie księżniczką i wszystko robi się tu za mnie. Dość efektownie podaję za to do stołu - dodaje żartem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje