Reklama

Ojciec Mateusz

Ocena
serialu
8,8
Bardzo dobry
Ocen: 2936
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Michał Piela: Nigdy nie chciałem być mundurowym

Rolę policjanta Mieczysława Nocula w serialu "Ojciec Mateusz" przyniosła aktorowi Michałowi Pieli dużą popularność. - Cieszę się, gdy ludzie na ulicy znają mnie z mojego prawdziwego imienia i nazwiska - mówi Michał Piela.

Myślał pan kiedykolwiek o pracy w policji?

Reklama

Michał Piela: - Nigdy, nie myślałem zresztą o żadnej pracy mundurowej. Jako dziecko, nie chciałem być ani strażakiem, ani policjantem, ani nikim, kto nosi mundur (śmiech). A tak a propos naszego serialu i prawdziwego życia, właśnie rozmawiałem z prawdziwym policjantem sandomierskim, ostatnio mieli tutaj głośne zabójstwo. Po dwóch dniach znaleziono sprawcę, ale komentarze w internecie były typu "zaproście Ojca Mateusza, niech wam pomoże". Trochę mi żal tych prawdziwych policjantów, zwłaszcza tu w Sandomierzu. Traktuje się ich tu z przymrużeniem oka i trochę szyderczo, że oni tutaj mają tego Ojca Mateusza... No cóż, współczuje, ale życzę im wszystkiego najlepszego.

Widzę tu przed serialową komendą dużo policji. Prawdziwi policjanci zabezpieczający plan mieszają się z aktorami w mundurach. Pomagają czasem w scenach, służą fachową radą?

 - Mamy swoich techników policyjnych i konsultantów, ale z rad prawdziwych policjantów też korzystamy. Czasem pytamy, jeśli nie jesteśmy pewni, jak zapiąć kajdanki, czy z prawej, czy z przodu, czy z tyłu. Oni nam wtedy pomagają. Pytamy, jak postąpić w danej sytuacji, kiedy można coś zrobić, a kiedy nie... Ale umówmy się, my trochę naginamy prawdę policyjną do potrzeb filmu, do naszej estetyki filmowej, więc nie zawsze udaje się utrzymać taka typową pracę w policji.

Jesteśmy teraz po scenie, w której zatrzymano podejrzanych...

- Dwóch złych przestępców przyprowadziliśmy tu na komendę i będziemy ich przesłuchiwać, no a jaki będzie efekt tego przesłuchania i czy oni są winni, to już widz się dowie, kiedy indziej.

Podobno przywieźliście ich aż z warszawskiego Wilanowa...

- (śmiech) No tak to czasem jest. Samo wejście do komendy jest w Sandomierzu, wnętrze jest w Warszawie, a na przykład wyjście od tyłu jest... w Kielcach. Różnie bywa - takie prawo filmu. Nie da się wszystkiego kręcić w Sandomierzu, choć byśmy bardzo chcieli.

Będzie szansa na awans dla granego przez pana bohatera w najbliższym czasie?

 - Już jeden awans dostałem, więc trudno powiedzieć, za ile odcinków dostanę następny. Na razie jestem starszym aspirantem.

Serial przyniósł panu ogromną popularność, pewnie wiele osób widzi w panu... Mietka?

- Cieszę się, kiedy ludzie na ulicy znają mnie z mojego prawdziwego imienia i nazwiska. Jestem z tego dumny i bardzo się cieszę. Są też widzowie, którzy widzą we mnie Mietka Nocula - nie przeszkadza mi to. Obie formy akceptuję.

Zżył się pan z bohaterem granym w serialu?

- Zżyłem się. Lubię Mieczysława Nocula, no ale jak przestaniemy kiedyś ten serial robić i przyjdzie mi być kimś innym, to pewnie się z tym kimś innym zżyje, a o Mietku zostanie tylko taka mała nostalgia i wspomnienie...

Myślę, że dobre wspomnienie...

- Bardzo dobre. Cieszę się, że to mnie przyszło grać tę postać i oby jak najdłużej.

 

Marek Klapa (PAP Life)

Dowiedz się więcej na temat: Ojciec Mateusz | seriale | Michał Piela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje