Reklama

"Sexify": Im większe ryzyko, tym lepiej. Jan Kwieciński i Agata Gerc o serialu Netflixa

Jan Kwieciński oraz Agata Gerc dzielą się z nami szczegółami o pracy nad najnowszym polskim serialem oryginalnym Netflixa.

Skąd wziął się pomysł na serial "Sexify"?

Jan Kwieciński: Zależało mi od dawna na tym, aby opowiedzieć historię o młodych ludziach, szczególnie kobietach dzisiaj. Chciałem zrobić serial, który nawiąże dialog z młodą widownią, stanie się lustrem, w którym ludzie będą mieli szansę przejrzeć się ze swoimi problemami i rozterkami.

- W następstwie tego, zwróciłem się do Agaty Koschmieder i Małgorzaty Biedrońskiej, aby zastanowiły się nad potencjalną koncepcją takiego serialu. Agata wpadła na świetny pomysł o trzech dziewczynach rozwijających apkę mającą na celu uefektywnić orgazm. Podług tej idei scenariusze pisali Kalina Alabrudzińska oraz Piotr Domalewski pod opieką producentki kreatywnej Agaty Gerc.

Reklama

Jak przebiegał proces castingowy? Główne bohaterki są naprawdę znakomicie dobrane.

Agata Gerc: Proces by wieloetapowy i wielomiesięczny. Nie było to łatwe zadanie. Mieliśmy okazję zobaczyć setki wspaniałych młodych aktorów. Kluczowa była dla nas jednak chemia między trzema aktorkami, które miały wcielić się w role główne. Kiedy na finalnym etapie zderzyliśmy ze sobą Sandrę, Olę i Marysię, poczuliśmy to, co mieliśmy nadzieję poczują także widzowie oglądając ich przygody - niesamowitą energię i początek przyjaźni która jest między nimi do dziś.

Pierwszy plan to młode polskie aktorki, na których opiera się ten serial. Drugi - znane nazwiska (Zbigniew Zamachowski, Cezary Pazura, Małgorzata Foremniak). Czy trudno było przekonać Netflix na taki ruch, biorąc pod uwagę, że przyjmuje się, iż to zawsze “duże nazwiska" muszą promować produkcję?

JK: Netflix jest szalenie otwarty na eksperymenty, wolność twórczą i na wszystko to, co służy projektowi. Bardzo często zdarza się, że stacje narzucają lub sugerują, że obsadzenie debiutantów, czy aktorów, którzy nie są do końca znani, jest zbyt dużym ryzykiem. Netflix wychodzi z założenia, że im większa wolność twórcza, tym większa szansa na wyciśnięcie z kreatywności twórców tego co najlepsze.

- Z kolei obsadzenie drugoplanowych postaci bardziej popularnymi osobami nie było z naszej strony zabiegiem komercyjnym. Wynikało to z faktu, że po prostu ci aktorzy bardzo pasowali do określonych ról i naszej koncepcji świata tego serialu. Czarek Pazura, Małgorzata Foremniak czy Zbyszek Zamachowski... To był nasz jedyny pomysł na te postacie i szczęśliwie ułożyło się tak, że zgodzili się wziąć udział z nami w tej podróży.

Co było największym wyzwaniem przy realizacji "Sexify"?

AG: Staraliśmy się tak skonstruować nasz świat, żeby stanowił z jednej strony realistyczną, z drugiej metaforyczną, a z trzeciej bezpieczną formą opowiadania o seksualności. To było coś, co przed startem zdjęć zajmowało nas najbardziej. Mam wrażenie, że udało nam się do tego dobrze przygotować - mieliśmy, zarówno na próbach jak i na planie konsultantki intymności, które pracowały z aktorami, z nami oraz z reżyserami.

- Mieliśmy również bardzo dobrze przemyślane i przygotowane sceny seksu przed wejściem na plan, tak, żeby wszyscy uczestnicy mieli pełną świadomość tego, jak scena będzie wyglądała, po co ona jest i dlaczego będzie wyglądała tak, a nie inaczej. Aktorzy w trakcie prób mogli z nami swobodnie rozmawiać o sposobie realizacji trudniejszych scen i niejednokrotnie zmienialiśmy wcześniej obrany tor ze względu na te rozmowy.

JK:  To co było natomiast wyzwaniem na etapie rozwoju pomysłu to to, że staraliśmy się w lżejszy sposób pokazać, że różne postawy życia są ok, że szukanie własnej seksualności nie definiuje cię jako człowieka. Nasz serial opowiada o rzeczach ważnych, ale kluczowe było dla nas, żeby nie zamęczyć widza nadmiernym dydaktyzmem. Nie chcieliśmy mówić z punktu widzenia osób, które wiedzą więcej albo starają się narzucić jakąś wizję świata; nie chcieliśmy mentorskiego tonu. Dlatego nadaliśmy całości komediową formę.

Czytając opis Sexify" nie sposób nie nawiązać do Sex Education" i możliwych porównań ze względu na tematykę, czy popularność serii. Czy ta produkcja w jakiś sposób była inspiracją przy kręceniu serialu?

JK: Jest nam bardzo miło znaleźć się w ‘szufladce’, razem z Sex Education, niemniej wydaje mi się, że to nawiązanie jest dalekie od tego, czym jest nasz serial.  Działamy w obrębie podobnego obszaru tematycznego i to by było na tyle.

- Nasz serial opowiada o starszych bohaterach, opowiada o seksie i przyjaźni w zupełnie inny sposób oraz jest osadzony w Polsce. Właśnie ta polskość, dotknięcie naszego pokolenia młodych ludzi tu i teraz, oraz humor, którym operujemy jest tym, co wyróżnia “Sexify" i tym, co nie pozwala przyrównać go do żadnego obecnego na rynku serialu. Widzowie sami ocenią serial, jeśli będą wkładać nas w szufladkę, to jest to ich prawo.

Jeżeli mowa o polskości... W jednym z odcinków widzimy kilka scen z “Potopu", które są przeplatane różnymi scenami z życia bohaterek. Skąd wziął się pomysł na ten motyw, który świetnie sprawdza się jako chwyt komediowy, ale również komentarz do życia dziewczyn.

AG: "Potop" pojawiał się na bardzo wczesnym etapie konstrukcji scenariusza. Właściwie już na etapie zarysu wiedzieliśmy, że będzie to ‘light motive’ tego odcinka. Czuliśmy, że jeśli chcemy opowiadać o naszych bohaterach również przez pryzmat kultury, z której wyrastamy, "Potop" jest doskonałą ilustracją wielu meta tematów. Ten zabieg również w dość dosłowny sposób połączył wszystkich naszych bohaterów, którzy pochodzą ze skrajnie różnych środowisk. Oczywiście, trzeba wspomnieć tu o naszej wspaniałej montażystce Magdzie Chowańskiej, która wsparła nas w realizacji tego zamysłu i sprawiła, że był on jeszcze lepszy niż zakładaliśmy.

Mają państwo plany na ewentualną kontynuację serialu?

AG: Na razie skupiamy się na pierwszym sezonie. Wraz z premierą, chcemy zabrać widzów w tę podróż i jesteśmy bardzo ciekawi, czy pokochają tę historię tak jak my i czy tak jak my będą się w towarzystwie naszych bohaterek po prostu dobrze bawić. Na to liczymy i tego też życzymy wszystkim naszym widzom.

Serial "Sexify" trafi na Netflixa 28 kwietnia.

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje