Reklama

Anna Guzik czasem bywała... na haju. Wszystko przez córki!

Anna Guzik, czyli Żaneta z "Na Wspólnej" i niezapomniana Helena Trojańska z "Heli w opałach", nie kryje, że - choć kocha swoje trzy córki nad życie - czasami marzy o chwili sam na sam z mężem.

Anna Guzik długo czekała, by poznać smak macierzyństwa, ale - jak mówi - udało się jej to przed czterdziestką. Mąż aktorki Wojciech Tylka, gdy trzy lata po ślubie dowiedział się, że jego ukochana spodziewa się od razu dwóch dziewczynek, zaczął odliczać dni do chwili, gdy będzie mógł wziąć córeczki w ramiona. 

- Był podwójnie szczęśliwy, podwójnie zadowolony... Wypatrywaliśmy tych naszych bliźniaczek z niecierpliwością - opowiada gwiazda "Na Wspólnej".

Anna Guzik nigdy nie kryła, że marzy o dużej rodzinie i - choć praca i kariera są dla niej ważne - nigdy nie zrezygnowałaby dla nich z miłości i rodziny. Po urodzeniu córek postanowiła przez pewien czas nie wracać przed kamerę i na scenę. Gdy Basia i Nina miały niespełna pół roku, znów była w błogosławionym stanie... Bogna przyszła na świat na początku czerwca 2017 roku - piętnaście miesięcy po siostrach.

Reklama

- Wierzę, że uda mi się wypracować jakiś kompromis pomiędzy życiem rodzinnym a pracą i w jakiś magiczny sposób pogodzić te dwie ważne dla mnie strefy życia - wyznała pani Anna w programie "Dzień Dobry TVN", gdy okazało się, że zamierza wrócić do teatru i na plan serialu "Na Wspólnej".

Mąż od samego początku był dla niej wielkim wsparciem. Dziś aktorka nie boi się przyznać, że kiedy ich dziewczynki były jeszcze bardzo małe, oboje - ona i Wojtek - czuli się, jakby cały czas byli na haju. 

- Marzyliśmy, żeby nasze córki zasnęły... jednocześnie, żebyśmy mogli choć na godzinę zamknąć oczy. Pierwsze miesiące to był koszmar, ale daliśmy radę - wspomina.

Wojciech Tylka jest, jak zapewnia jego żona, wspaniałym tatą. Czasem, gdy Anna Guzik pracuje, narzeka, że na nic nie ma czasu, ale wystarczy uśmiech którejś z córek, by natychmiast zapomniał o sobie. 

- Liczą się tylko one - powiedział, pytany, jak sobie radzi w roli głowy rodziny i - to jego określenie - jedyny mężczyzna w stadzie. 

To właśnie jemu przypada niewdzięczna rola bycia surowszym rodzicem. 

- Ja mam problem z huknięciem, z wyegzekwowaniem swego... To wbrew mojej ugodowej naturze - twierdzi aktorka.

- Dziewczyny są teraz w takim wieku, że sprawdzają granice, jak dużo im wolno - dodaje.

Anna Guzik żartuje, że mają z mężem "klucz" do każdej z córek, wiedzą, którą czym przekupić, którą kiedy pogłaskać i przytulić, a kiedy skarcić. Mówią, że każda z dziewczynek ma swój kod dostępu i oni, jako rodzice, po prostu muszą go znać. 

- Rodzicielstwo to nasza wspólna wielka przygoda i misja - stwierdziła niedawno w wywiadzie.

- Kochamy nasze córki do szaleństwa, ale czasem potrzebujemy spędzić kilka chwil tylko we dwoje, żeby przypomnieć sobie, jak bardzo się kochamy - napisała aktorka na Instagramie pod jednym z wielu zdjęć z ukochanym.

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje