Reklama

"Na dobre i na złe": Szok! Salowa z Leśnej Góry znajdzie skarb!

Zdradzamy, że w 805. odcinku "Na dobre i na złe" (emisja w środę 7 kwietnia o godz. 20.55 w TVP2) Lucyna za punkt honoru weźmie sobie omotanie Wawrzyniaka, by ten ujawnił jej, gdzie przed laty zakopał drogocenny skarb. Zachęci ją do tego optymistyczna diagnoza profesora Barta (Piotr Głowacki), który stwierdzi, że istnieje realna szansa, że Przemysław odzyska w końcu pamięć.

- A nie można tego jakoś przyspieszyć? Jakieś tabletki albo... no nie wiem... stymulacje? - zacznie dociekać salowa.

- Gdyby istniały takie metody, na pewno bym z nich skorzystał. Był bardzo długo w śpiączce. To i tak cud, że się wybudził w tak dobrym stanie. Robi olbrzymie postępy - usłyszy w odpowiedzi Sikorka i... przystąpi do działania.

Reklama

Nieoczekiwanie Lucyna przejmie od Halinki (Joanna Jarmołowicz) śniadanie Wawrzyniaka i sama będzie go karmić.

- Przyniosłam pyszne śniadanko... Beze mnie to by tu pana zagłodzili! - pochwali się fałszywie.

- Panie Wawrzyniak, mnie pan może zaufać... Gdzie pan ten skarb zakopał? - zapyta chwilę później bez owijania w bawełnę.

W tym momencie oboje usłyszą wyjącą syrenę policyjną. Przemysław wpadnie w panikę i spróbuje zerwać się z łóżka. Śniadanie wyląduje na podłodze. Lucyna przytrzyma pacjenta mocno i zacznie go uspokajać.

- Nie ma się czego bać! - zapewni.

- Psy idą po mnie! - wyduka Przemysław.

- Gdzie są pieniądze?! Trzeba je przenieść! - z głupia frant rzuci Lucyna.

Autentycznie przerażony Wawrzyniak nachyli się do jej ucha Lucyny, powierzając salowej swój największy sekret. Matka Hani (Marta Żmuda Trzebiatowska) momentalnie uzbroi się w łopatę i ruszy we wskazane miejsce w lesie za Leśną Górą. Jakie będzie jej szczęście, gdy naprawdę odnajdzie skarb! W metalowym pojemniku odkryje gotówkę w dolarach amerykańskich, sztabki złota i pokaźną kolekcję cennej biżuterii. Najbardziej zachwycą ją perły, rubiny i szmaragdy.

Po powrocie do domu salowa zamknie się w swoim pokoju i niczym zahipnotyzowana zacznie upajać się swoimi łupami. Jak w transie będzie przymierzać błyszczące naszyjniki, kolczyki, kolie, pierścienie, bransoletki. Cała się nimi poobwiesza i ruszy do tańca.

Gdy Lucyna w końcu oprzytomnieje, zdecyduje się podarować córce najmniejsze kolczyki, będąc nieświadoma tego, że są one najcenniejsze spośród wszystkich klejnotów znajdujących się w metalowym pudełku.

- Pamiętam, jak byłaś malutka, to chciałaś mieć kolczyki z zielonymi kamieniami - wspomni, udając sentymentalną.

- Ale przecież one musiały kosztować majątek! To nie są szkiełka! - oceni zachwycona Hania.

- Nie tak dużo, jak myślisz.... Okazja! Znajoma znajomej sprzedawała na szybko... - okłamie jedynaczkę sprzątaczka.

- Dziękuję. To najładniejsza rzecz, jaką mi dałaś... - przyzna młoda Sikorka.

Resztę skarbu Lucyna zostawi dla siebie. Ale czy majątek da jej szczęście? To pytanie na razie zostaje otwarte...

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje