Reklama

​"Na dobre i na złe“ Nici ze związku profesora Barta i stażystki Kazi!

Gdy profesor Bart (Piotr Głowacki) uzna, że nie ranny Lulek (Michał Kościuk), bliski przyjaciel Kazi (Zuzanna Lit), powinien w pierwszej kolejności trafić na salę operacyjną a działający pod wpływem narkotyków napastnik ratownika, stażystka skreśli go jako mężczyznę ze swego życia. Ich związek skończy się, zanim tak naprawdę się zacznie.

- Twój pacjent to bydlak, który zaatakował Lulka! Gnida na dopalaczach, który rzucił się na ratownika na służbie! - usłyszy Artur z ust stażystki w w 808. odcinku "Na dobre i na złe“ (emisja w środę 28 kwietnia o godz. 20.55 w TVP2)

- To bez znaczenia! Ważne są względy medyczne. Stan Lulka to zagrożenie zdrowia, stan mojego pacjenta - zagrożenie życia. Wiesz dobrze, co jest pierwsze na liście priorytetów... - przypomni Bart.

- To mój najlepszy przyjaciel! Moja rodzina!!! - powie zrozpaczona Radlica, która chwilę później poprosi Hanię (Marta Żmuda Trzebiatowska), by razem z Tadkiem (Marcin Urbanke) podjęła się ratowania Lulka.

Reklama

Operacja przeprowadzona przez Sikorkę i Boruckiego zakończy się sukcesem.

Tymczasem zdenerwowany Bart wypomni Kazi, że nie zaczekała na niego, co Radlica skwituje stwierdzeniem, że nie miała wyboru. Złośliwie doda, że nie widzi szans na powodzenie ich związku.

- Też jestem na którymś miejscu i będę musiała czekać cierpliwie na okruchy z pańskiego stołu - rzuci z ironią w głosie.

- Jesteś niesprawiedliwa - zarzuci jej Bart.

- Dajmy na to że wyjedziemy dziś razem. Co dalej? Rozwiedziesz się czy będziemy chowali się po hotelach? A może wynajmiemy mieszkanie i będziesz prowadził regularne podwójne życie? - zapyta Kazia.

- Ja ...  nie wiem - przyzna Artur.

- A ja powoli zaczynam się domyślać. Nie zostawisz przecież rozpoczętej operacji,  żeby biec do kolejnej. Zdałam sobie dzisiaj z czegoś sprawę. Jesteś porządnym człowiekiem,      który zawsze postąpi tak, jak trzeba. A to znaczy, że ty i ja jesteśmy przegrani już na starcie - oceni realnie stażystka.

- Spróbujemy ułożyć sobie życia tak, żeby nie    ranić innych i siebie nawzajem - doda.

- Czyli to koniec - postawi kropkę nad "i" Bart. 


AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje