Reklama

​"Na dobre i na złe": Michał Żebrowski długo czekał na miłość swego życia

Michał Żebrowski, czyli profesor Andrzej Falkowicz z "Na dobre i na złe", który w tym roku świętuje 25. rocznicę ukończenia szkoły teatralnej, twierdzi, że tak naprawdę największą dumą napawają go nie role, jakie zagrał, ale... rodzina. Aktor od kilkunastu lat idzie przez życie u boku kobiety, którą nazywa miłością swojego życia. - Warto było na nią czekać 35 lat. Jest ideałem! - mówi o żonie Aleksandrze.

Za niespełna pół roku Michał Żebrowski powita na świecie swe trzecie dziecko. Nowinę, że znów zostaną rodzicami, żona aktora - Aleksandra Żebrowska - obwieściła w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie... ogórków kiszonych leżących na talerzyku obok pajd chleba obficie posmarowanych musztardą.

Ogłoszenie ciąży

Zdjęcie opatrzyła hasztagiem #pregnancyannouncement, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy "ogłoszenie ciąży".

- Duża, pełna dzieci i pełna szczęścia rodzina to moje największe pragnienie - powiedział Michał Żebrowski przed laty, tuż po tym, jak rozstał się z baletnicą Magdaleną Krawczykowską - solistką warszawskiego Teatru Wielkiego, która była jego pierwszą wielką miłością.

Reklama

Aktor myślał wtedy, że do końca życia będzie samotny, a o szczęśliwej rodzinie może tylko pomarzyć... W czasach kawalerskich słynął z licznych romansów. W programie "Kuba Wojewódzki" zwierzył się, że jego mieszkanie, które było miejscem licznych schadzek nazwano... kopulodromem!

"Mieszkanie służy między innymi do tego, żeby kopulować, więc dlaczego moje miałoby się inaczej nazywać? Tak, taka nazwa funkcjonowała" - powiedział bez skrępowania Żebrowski.

Tymczasem Aleksandra Adamczyk - jego przyszła żona - miała w tamtych czasach zaledwie 13 lat i mieszkała z rodzicami za granicą (jej ojciec pracował jako menedżer w międzynarodowej korporacji). Nie miała pojęcia, że Michał Żebrowski jest jednym z najpopularniejszych polskich aktorów i cieszy się sławą pierwszego amanta Rzeczypospolitej.

- Te parę lat, kiedy Michał grał w "Ogniem i mieczem", "Panu Tadeuszu" i "Wiedźminie", ja mieszkałam poza Polską. Myślę, że gdybym go znała z ekranu, nasza historia potoczyłaby się zupełnie inaczej. Nasz związek rozpoczął się od spotkania dwojga ludzi, a nie fanki i gwiazdora z jej lektur szkolnych - mówi.

Lekcje angielskiego

Po powrocie do kraju 18-letnia już wówczas Aleksandra rozpoczęła studia psychologiczne, a jej mama, która przyjaźniła się z siostrą Michała Żebrowskiego, namówiła ją, by dawała lekcje angielskiego i w ten sposób zarabiała na wakacje. Jako pierwszego ucznia poleciła jej... Michała.

- Spotykaliśmy się na lekcjach, rozmawialiśmy po angielsku o wszystkim, ale nie trwało to długo, bo poprztykaliśmy się z jakiegoś powodu - wspomina Aleksandra Żebrowska i dodaje, że ich drogi rozeszły się wtedy aż na trzy lata.

- Nie była gotowa na związek ze starym dziadem - żartuje aktor, opowiadając o początkach ich znajomości.

Olśnienie przy kawie

Kiedy znów spotkał Olę, jego serce zaczęło bić jak oszalałe. Po prostu stracił głowę dla ślicznej dziewczyny.

- Pijąc kawę, spojrzałem na nią i zrozumiałem, że naprzeciw siedzi moja przyszła żona - powiedział w wywiadzie.

- Chwilę potem byliśmy już zaręczeni, niecały rok później zaś wzięliśmy ślub - dodał.

Aleksandra miała 21 lat, gdy po upływie zaledwie miesiąca od pierwszej randki Michał Żebrowski poprosił ją, by została jego żoną. Choć wydało się to jej szalone, zgodziła się wyjść za starszego od niej o 15 lat aktora.

- Oboje czuliśmy, że chcemy założyć rodzinę - wyznała po ślubie.

Podobno Michał tuż po oświadczynach przestraszył się, że jego ukochana jest jednak za młoda, by wiedzieć, czym jest prawdziwa rodzina, o jakiej on od dawna marzył. Powiedziała mu wtedy, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w co się pakuje.

- Odkąd się poznaliśmy, zmieniła się, dojrzała - stwierdził aktor tuż przed ślubem.

- Ożeniłem się w wieku 37 lat, kiedy już straciłem nadzieję, że to mi się w życiu przytrafi. Byłem przekonany, że to mnie ominie. Już nawet pogodziłem się z tym, że nie znajdę bratniej duszy. I wtedy pojawiła się Ola - mówi.

Przysięga w góralskiej chacie

Uroczystość, podczas której wymienili się obrączkami i przysięgli sobie dozgonną miłość, odbyła się w ostatni dzień wiosny 2009 roku w posiadłości Michała Żebrowskiego położonej w małej wsi niedaleko Bukowiny Tatrzańskiej. Góralski dom w Brzegach wciąż jest ich ulubionym miejscem na ziemi. Właśnie w nim państwo Żebrowscy zaszyli się razem z synami - 9-letnim Franciszkiem i 6-letnim Henrykiem - po ogłoszeniu stanu epidemii spowodowanej pojawieniem się w Polsce koronawirusa.

Michał Żebrowski nigdy nie zapomni dnia, kiedy po raz pierwszy został tatą.

- Nie mogłem uwierzyć, że mam syna - mówi.

- Michał oszalał na punkcie Franka - potwierdza żona aktora.

- Był przy porodzie, jako pierwszy go wykąpał, przejmował go po każdym karmieniu - dodaje.

Aleksandra Żebrowska nie kryje, że po urodzeniu Franciszka była wykończona psychicznie i fizycznie.

- Nie chcę powiedzieć, że zdiagnozowano u mnie depresję poporodową, ale naprawdę nie było lekko. Bez wsparcia Michała nie dałabym rady  - wspomina.

Najważniejsza rola: ojciec

Odtwórca roli Falkowicza w "Na dobre i na złe" wyznał niedawno, że za żadne skarby świata nie zrezygnowałby z ojcostwa, a gdyby wymagało tego dobro jego żony i dzieci, rzuciłby wszystko i poświęcił się tylko im.

- Gdy widzisz swoje dzieci, kiedy witają cię w domu, zastanawiasz się, po co w ogóle wcześniej żyłeś - mówi.

Po tym, jak w listopadzie 2013 roku - trzy lata po Franciszku - urodził się Henryk, aktor stwierdził w wywiadzie, że marzy mu się jeszcze córeczka...

- Bycie ojcem to świetna sprawa, choć wychowanie dzieci jest dużo trudniejsze niż posiadanie ich - żartował, pytany, jak się czuje w roli taty.

- Staramy się, żeby dzieciństwo naszych synów wypełnione było marzeniami, pasjami, zabawą, ale i obowiązkami - mówi Michał Żebrowski, któremu udaje się świetnie godzić byciem mężem i ojcem z pracą.

Fundament i napęd do działania

Tuż po ślubie zainaugurował działalność własnej sceny - Teatru 6. piętro, potem wspierał żonę, gdy pracowała nad stworzeniem firmy "Francis & Henry" produkującej ubrania i akcesoria dla kobiet w ciąży, młodych mam oraz niemowląt.

- Michał nie zamknął mnie w domu z dziećmi... Wspierał mnie, namawiał, żebym zrobiła coś, co dyktuje mi serce - opowiada Aleksandra.

Mąż jest bardzo dumny z jej sukcesów. Kiedy rozkręcała firmę, wyręczał ją w pracach domowych, zajmował się synami, co - jak twierdzi - sprawiało mu to ogromną przyjemność. Michał Żebrowski mówi o sobie, że jest człowiekiem bardzo rodzinnym.

- To rodzina daje mi siłę i napęd do codziennego działania - powtarza jak mantrę.

Aktor uwielbia spędzać czas z najbliższymi. Zimą organizuje dla synów kuligi, jeździ z nimi na nartach, latem chodzą razem po górach, a jesienią zbierają grzyby.

- Lubimy z mężem słuchać rozmów naszych chłopców - opowiada Aleksandra Żebrowska.

- W naszym domu zawsze jest wesoło - dodaje.

Żona aktora znanego m.in. z ról w filmowych wersjach "Pana Tadeusza" i "Ogniem i mieczem" uważa rodzinę za fundament, na którym opiera się cały jej świat. Cieszy się, że jej ukochany myśli podobnie.

- Ola jest lepszą wersją mnie. Podziwiam ją za to, że dla dobra rodziny gotowa jest na wszystko i niczego się nie boi - mówi niezapomniany Geralt z polskiej ekranizacji "Wiedźmina".

Michał Żebrowski powiedział kiedyś, że bardzo długo czekał na prawdziwą miłość i kobietę, która pozwoliłaby mu się uszczęśliwić, ale... warto było czekać.

- Moja żona to ideał - twierdzi.

- Ubolewam tylko, że nie jestem jej idolem - żartuje, dodając, że Aleksandra do dziś nie widziała filmów, w których zagrał, zanim się poznali.

- Cieszy mnie, że nie muszę się spinać przed Olą ani niczego jej udowadniać. Przy niej po prostu mogę się czuć swobodnie -- mówi Michał Żebrowski.

Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje