Reklama

Na dobre i na złe

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 81933
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na dobre i na złe": Czarne chmury nad Konicą

Doktora Rafała Konicę czeka rodzinny dramat. Może stracić na zawsze trójkę dzieci, które porwie jego była żona Marta! - To wydarzenie go załamie, ale mój bohater zrobi wszystko, by odzyskać swoje pociechy - zdradza aktor.


Reklama

Niedawno w jednym z wywiadów powiedziałeś, że masz brata bliźniaka. Skrywasz jeszcze jakieś tajemnice?

- O tym, że mam brata bliźniaka mówiłem już dawno, choćby w 1997 roku, gdy zostałem Misterem Poland. Teraz znowu poruszyłem ten temat. Być może dla ludzi to zaskoczenie, dla mnie nie - mam brata od urodzenia (śmiech).

Mimo wszystko jestem żądny sensacji! Dzieciństwo spędziłeś w Wiśle, skąd pochodzi Adam Małysz. Chodziliście razem do klasy? Znacie się?

- Obaj trenowaliśmy w Wiśle-Start, ale się nie poznaliśmy. Pamiętam Kazika, Przemka, kolegów z kortu, trenerów, pewnie był też Adam. Ja uczyłem się gry w tenisa, on skoków narciarskich. Spędziłem na kortach w Wiśle kilka lat. Dojeżdżałem tam także, gdy przeprowadziliśmy się do Cieszyna. Codziennie po szkole jechałem pekaesem dwadzieścia pięć kilometrów na trening.

Przestałeś trenować w związku z tymi męczącymi dojazdami?

- Moja kariera zakończyła się wraz z upadkiem komunizmu w Polsce. Padło finansowanie, padł klub. Teraz wolę grać w squasha. Jest czystszy i niezależny od warunków pogodowych. W tenisie wszystko dzieje się za wolno, squash jest bardziej dynamiczny i daje więcej radości.

Nie samym sportem człowiek żyje, czasami trzeba pracować. Czym się obecnie zajmujesz? Gdzie i kogo grasz?

- Telewidzowie zobaczą mnie w "Czasie honoru: Powstanie". Gram tam Rosjanina Siergiejewa, którego pierwowzorem była historyczna postać - Konstanty Kaługin. Mój bohater to zły człowiek, oszust wprowadzający zamęt i siejący prosowiecką propagandę w szeregach powstańców. Lubię grać takie interesujące, niejednoznaczne postaci. Nie mam zamiaru bronić Siergiejewa, chcę go pokazać jako człowieka, który podejmuje w życiu takie, a nie inne wybory. Biorę także udział w zdjęciach do filmu "Nie zostawiaj mnie" w reżyserii Grzegorza Lewandowskiego. Gram kuratora odpowiedzialnego za młodego chłopaka znajdującego się na rozstaju dróg.

A co wydarzy się w życiu Twojego bohatera z "Na dobre i na złe"? Zdaje się, że nad Konicą zebrały się czarne chmury.

- Konica zaczął się czuć znakomicie jako samotny ojciec, stanął na nogi i stracił czujność. Wykorzysta to Marta (Katarzyna Bujakiewicz), która porwie ich trójkę dzieci. Mój bohater nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, był przekonany, że jego była żona odpuściła, że będzie mógł tworzyć relacje z córkami i synem. Na tym fundamencie budował życie. Gdy dzieci zabraknie, ta konstrukcja się zawali.

Jak zareaguje? Poradzi sobie, czy sięgnie po leki przeciwbólowe, od których był kiedyś uzależniony?

- Nie. Jest na tyle silny, że nie zrobi takiej głupoty. Dojrzał, jest odpowiedzialny, będzie mógł także liczyć na wsparcie Latoszka (Bartosz Opania). Nie zmienia to faktu, że wpadnie w histerię. Wynajmie prywatnego detektywa, żeby dowiedzieć się czegoś o losie dzieci. Uzyska informacje, którymi będzie mógł zbić z tropu teściową (Małgorzata Zajączkowska), która macza w tej sprawie palce. Pojawi się szansa na szczęśliwe zakończenie, ale czy do niego dojdzie - nie wiem.

Rozmawiał KUBA ZAJKOWSKI

Dowiedz się więcej na temat: Na dobre i na złe | Robert Koszucki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje