Na dobre i na złe

Ocena
serialu
9,3
Super
Ocen: 25622
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na dobre i na złe": Agnieszka Krakowiak-Kondracka obiecuje emocje!

Kolejne zawodowe wyzwania i sercowe kłopoty. Dobrze znani bohaterowie oraz zupełnie nowe postaci. O tym, co czeka na widzów w 17. sezonie serialu, opowiada nam jego główna scenarzystka, Agnieszka Krakowiak-Kondracka.

Po informacjach o operacji Michała Żebrowskiego, fani "Na dobre i na złe" zachodzą w głowę, co stanie się z granym przez niego doktorem Falkowiczem.

Reklama

- Przykro mi, że aktor na własnej skórze przekonał się, jak to jest, kiedy po prostym zabiegu dochodzi do komplikacji. Pewnie doskonale znał wszystkie argumenty prawdziwych lekarzy, bo wielokrotnie sam wygłaszał je na planie. Ale bez obaw. Jesienne odcinki z udziałem profesora Falkowicza są od dawna nakręcone. Cierpliwie czekamy na pana Michała i życzymy mu zdrowia.

Czy takie życiowe sytuacje są trudne dla scenarzysty serialu? Jak często zdarza się, że scenariusz trzeba napisać od nowa?

- Zdarza się, ale rzadko. Przy ponad czterdziestu odcinkach rocznie nie da się przewidzieć wszystkiego. Są choroby, ciąże, plany zawodowe, wypadki. Ale mamy tyle postaci i na tyle duże wyprzedzenie, że zwykle udaje się znaleźć satysfakcjonujące widzów rozwiązanie. TT Wiosną ekipę opuściła Kamilla Baar, uwielbiana przez widzów dr Hana. Kto w nowym sezonie wypełni pustkę po niej? - Dla serialu to wyzwanie. Tu, jak przed maturą, żeby zapewnić sobie sukces, trzeba mieć coś starego i coś nowego.

Jakich nowych bohaterów zobaczymy w "Na dobre i na złe"?

- Już w pierwszym powakacyjnym odcinku pojawi się neurochirurg Sylwia, grana przez Magdalenę Turczeniewicz. Jest też nowa dziecięca bohaterka Matylda, w którą wciela się nasza mała gwiazda - Amelka Czaja. Nie mogę mówić o kolejnych bohaterach, którzy namieszają w życiu naszych lekarzy, ale będą i nowe miłości, i nowi wrogowie.

Poprzedni sezon nie zakończył się dla Jana Stanisławskiego (Krzysztof Kwiatkowski) szczęśliwie. Czy to koniec jego kłopotów, a może czekają go kolejne problemy?

- Jana bardzo polubili telewidzowie. Pewnie dlatego, że nie jest doskonały. Popełnia gafy, pakuje się w kłopoty, wydaje zbyt dużo. Nadal będzie miał z tym sporo problemów, które odbiją się też na życiu jego partnerki.

To prawie tak, jak w Twojej najnowszej książce "Cudze jabłka"...

- W książce problem jest poważniejszy. To historia rodzinnego krachu finansowego, z którym muszą poradzić sobie bohaterowie dotychczas przyzwyczajeni do dobrobytu. Każdego może to kiedyś dotyczyć. Moja bohaterka musi walczyć o siebie, o rodzinę, wymyślić sposób na nowe życie. Jest miłość, ale wystawiona na próby. Jest walka, ale też dużo optymizmu i humoru. A czy będzie happy end? Niech czytelnicy sami sprawdzą. Premiera pod koniec sierpnia.


Rozm. Agnieszka Minkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje