Na dobre i na złe

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 12608
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Alina Janowska: Wnętrze mam dramatyczne

Żyje w biegu. Alina Janowska (88 l.), legenda polskiego kina i teatru, nie wie co to odpoczynek. Po prostu nie ma na to czasu.

Wciąż pracuje, zajmuje się wnukami, które przyjeżdżają do niej z USA, albo dziećmi ze stworzonych przez siebie "Gniazd", które niosą pomoc najbardziej potrzebującym. Zawsze uśmiechnięta, pogodna, dzieli się swoim ciepłem.

Reklama

Pani Alina lubi swój dom na warszawskim Żoliborzu. Jak sama mówi - jest duży, ale jej to nie przeszkadza, bo uwielbia kiedy coś się dzieje i dookoła są ludzie.

Aktorka cały czas dużo pracuje, bo to ją napędza.

- Nie wyobrażam sobie rezygnacji z pracy z własnej woli. Dla mnie w pracy najważniejsza jest sama otoczka. Spotykam interesujących ludzi. Opowiem im każdy dowcip i ich nie zszokuję, bo się rozumiemy, znamy i lubimy - opowiada.

Wprawdzie marzyła o karierze tancerki, ale los zrządził inaczej. Gdy nabawiła się kontuzji kolana, pomyślała o aktorstwie. Już po wojnie zdała egzamin eksternistyczny i zaczęła pracować.

- Wnętrze mam dramatyczne, ale życie skłoniło mnie do grania rzeczy śmiesznych. Jednak nie chcę już opowiadać o więzieniu, cierpieniu i przerażeniu. Chcę powiedzieć, że życie bez miłości jest nic niewarte. Bez miłości do dziecka, małżeńskiej, koleżeńskiej, miłości kochanków...

I dodaje: - Trzeba mieć siłę, żeby wykrzesać w sobie miłość do bliźniego i to nie tylko do tego, który też ci ją okazuje. Ale także do tego, który jest na przykład wrogo nastawiony - wyznaje.

"Mam udaną rodzinę"

Gdy tuż po wojnie zginął jej ojciec, to ona musiała troszczyć się o mamę i młodszego brata. Zaczęła więc zarabiać, ucząc tańca i występując w teatrzykach. Wtedy też spotkała swoją miłość - Tadeusza Plucińskiego (85 l.). Zaręczyli się nawet, ale... aktorka w tym samym czasie poznała artystę plastyka Andrzeja Boreckiego. To za niego wyszła za mąż.

Wkrótce na świecie pojawiła się ich córka Agata, która dziś jest anestezjologiem i mieszka pod Bostonem. Jednak po siedmiu latach w związku pojawił się kryzys, który zakończył się rozwodem.

Trzy lata później aktorka spotkała miłość życia - wicemistrza olimpijskiego w szermierce Wojciecha Zabłockiego (81 l.), z zawodu architekta.

- Od razu się nim zachwyciłam. Wkrótce przekonałam się, że świetnie radzi sobie z dziećmi, potrafi z nimi rozmawiać. Zaprzyjaźnił się z Agatą, ale sam też był już ojcem, miał syna z poprzedniego małżeństwa. Imponował mi, bo przecież sławny, wykształcony, a do tego ciepły i troskliwy człowiek - opowiada aktorka.

Z Wojciechem Zabłockim mają dwoje dzieci. Syn Michał ma duszę artysty. Jest poetą, autorem tekstów piosenek Grzegorza Turnaua, i reżyserem. Córka Kasia skończyła italianistykę. Mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych.

- Mam udaną rodzinę. Cieszę się z moich dzieci i wnuków. Uszczęśliwiają mnie. I rozczulają, bo odczytuję w nich swoje ślady. Szkoda tylko, że nie mam tej gromadki na co dzień - mówi z dumą, radością i nutką tęsknoty.

Dla aktorki to właśnie ludzie wciąż są najważniejsi. Zawsze była społecznicą. Ponad dwadzieścia lat temu założyła pierwszą placówkę Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom "Gniazdo".

Dzisiaj, pytana o swoje życiowe sukcesy, wyznaje: - Przyjaciele, których mam rozsianych po całym świecie. Bo dla mnie od zawsze najcenniejszy jest człowiek. Tak było, jest i już pozostanie. To dlatego dom pani Aliny jest zawsze otwarty dla przyjaciół i znajomych.

KP

Dowiedz się więcej na temat: Alina Janowska | Na dobre i na złe | Złotopolscy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje