Reklama

Mental

Ocena
serialu
7,7
Dobry
Ocen: 21
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Mental": Janusz Chabior: Młodego człowieka trzeba wysłuchać [wywiad]

W serialu "Mental" brawurowo wciela się w rolę ordynatora oddziału psychiatrycznego. To postać równie profesjonalna jak komiczna. Sam boryka się z nerwicą natręctw i chorobliwym perfekcjonizmem, jest też niepijącym alkoholikiem. Janusz Chabior opowiedział nam, jak stał się dr. Kernem, ile jest w stanie poświęcić dla roli i co zrobić, by balansując na granicy śmieszności, nigdy jej nie przekroczyć.

Co skłoniło pana do przyjęcia roli ordynatora Kerna?

- Serial porusza ważny problem, bo zaburzenia psychiczne u dzieci, o których donoszą ostatnio media, czasem kończą się tragicznie. Dzieci były do tej pory pomijane w tego typu produkcjach, o zdrowiu psychicznym dzieci praktycznie się nie mówiło. Pomyślałem, że ciekawie by było użyczyć swojej postaci ordynatorowi Kernowi. Poza tym to nie jest rola jednowymiarowa, ma pewien potencjał komediowy, a to jest zawsze dla aktora ciekawym wyzwaniem i przygodą.

Powiedział pan kiedyś, że w bohaterach złych szuka cech dobrych, a w tych dobrych - elementów nie do końca pozytywnych. Co pan dostrzegł w ordynatorze Kernie?

Reklama

- Ordynator Kern jest na pewno wysokiej klasy specjalistą, ale ludzie wyjątkowi, wybitni często mają, jak to się potocznie określa, swojego hopla. I kiedy przeczytałem scenariusz, zobaczyłem, że ordynator Kern ma niezłego hopla i że jest to materiał do pracy. Nie gram zwykłego lekarza, jak w serialu medycznym, gdzie bohater zajmuje się tylko leczeniem innych, ale też mam okazję w tej postaci pokazać jakiś jej problem.

Z ordynatora Kerna śmieją się nawet pacjenci...

- I tu właśnie jest fantastyczny potencjał, bo gdyby serial opowiadał tylko o dramatach, widz, który siedzi przed telewizorem mógłby się zdołować. Tu jest jak w dobrej sztuce Szekspira, gdzie są sceny i tragiczne, i komediowe. Ja niosę watek komediowy.

Zobacz też: "Mental": Widzieliśmy serial i... to był wstrząs! [Recenzja]

Ale nie tylko. Udało się panu tak wycieniować te postać, że ordynator jest zabawny, ale też jest autorytetem dla młodzieży. On ich rozumie. Jak pan się czuje w takiej roli?

- Myślę, że człowiek niezależnie od swojego wieku powinien być otwarty na drugiego człowieka. W przypadku, gdy mamy do czynienia z młodzieżą, to budowanie relacji powinno polegać na tym, żeby młodego człowieka wysłuchać. Kiedy ten młody człowiek widzi zrozumienie i zaangażowanie z drugiej strony, wtedy kogoś takiego może obdarzyć zaufaniem. To się też tyczy często relacji w rodzinach. Zdarza się, że rodzice nagle odkrywają, że nie mają żadnego kontaktu z dzieckiem. Widocznie gdzieś popełnili jakiś błąd, na jakimś etapie przestali dziecka słuchać, przestali je rozumieć i wtedy dziecko zamknęło się w swojej skorupce, nie otrzymując od rodziców wsparcia.

Pan bardzo pięknie opowiadał w jednym z wywiadów o swoim tacie. Zapamiętałam historię o przegranej w pokera. Reakcja pana taty bardzo mnie zdumiała.

- Byłem szkolnym skarbnikiem i przegrałem z kolegami w karty pieniądze na klasową wycieczkę do zoo. Nie miałem wyjścia - musiałem się przyznać ojcu. Nie ukarał mnie, nawet nie musiał nic mówić. Wystarczyło, że na mnie popatrzył i wiedziałem, że więcej nie popełnię podobnej głupoty. To była dla mnie największa lekcja. A on wykazał się prawdziwym ojcostwem. Myślę, że "Mental" będzie dawał możliwość przewartościowania tego, co to znaczy być rodzicem. Zrozumienia, że dziecko to nie jest przedmiot i kłopot, ale że to żyjąca, rozwijająca się istota, która potrzebuje wsparcia, miłości.

Tę przemianę widać w scenie rozmowy Kerna z matką dziewczyny chorej na schizofrenię. To bardzo mocna scena. Nagle ordynator w ogóle przestaje być zabawny.

- Bardzo dobrze pracowało mi się z reżyserem tego serialu, Kordianem Kądzielą. W ogóle bardzo się ucieszyłem, kiedy Kordian zadzwonił do mnie z propozycją, bo to zdolny, fajnie myślący, młody reżyser. Wcześniej grałem u niego w nagradzanym na wielu festiwalach filmie "Fusy". Dla mnie ważne jest, że na planie pracuję z reżyserem, z którym mam "porozumienie wyobraźni". Kordian nie myśli prosto. Jego myślenie zawsze zagląda "od winkla", jak się mówiło potocznie u mnie na dzielnicy i przez to później nic nie jest takie oczywiste ani w obrazie, ani w grze aktorskiej.

Pan jest w stanie dużo zrobić dla roli. Tupecik Kerna to nie wszystko. Grał pan już bezzębnego wampira, a do jednej z ról przytył pan 18 kilogramów.

- W każdym kolejnym projekcie myślę sobie, jak tego Chabiora ulepić trochę na nowo. Przygotowanie do roli polega na tym, że muszę przeczytać tekst, a potem stworzyć w wyobraźni postać, którą mam zagrać. Pomaga mi w tym reżyser, kostiumograf i charakteryzatorzy. Spotykamy się przed zdjęciami i dzielimy się pomysłami. Taka burza mózgów. Miałem trochę inny pomysł na tę postać, ale kiedy usiadłem przed lustrem i pojawił się na mojej głowie ten tupecik, pomyślałem sobie - bingo! Biorę to.To jest ordynator Kern!

To trochę na granicy śmieszności, ale pan się nie boi takich wyzwań.

- Najprościej byłoby włożyć białą koszulę, krawat, dobrze skrojony garnitur, ale ile ról tak można zagrać? Jak się wsiądzie do autobusu, jak się jeździ metrem, widać, jak ludzie są różni, jaka jest barwność postaci na świecie. Jeśli miałbym myśleć tylko o swoim najbardziej korzystnym wizerunku, to bym się zagonił w kozi róg. I mi byłoby nudno, i widz byłby przyzwyczajony do tego jednego Chabiora. Przez to ten zawód jest wspaniały, że można w jednym życiu przeżyć wiele żyć, które się tworzy nie tylko za pomocą wypowiadanych słów, ale również za pomocą charakteryzacji, sposobu mówienia, poruszania się.

A kabaret? Nie ciągnie pana w tym kierunku?

- Razem z moją małżonką, Agatą Wątróbską, w czasie pandemii wystartowaliśmy z cyklem "Ja, moja garderoba i goście". Agata wciela się w dość specyficzną dziennikarkę Czesławę, ja - w jej równie specyficznych gości. Całość nagrywamy w garderobie wśród wieszaków z ubraniami, można to oglądać na Instagramie. Ludzie wciąż pytają nas, kiedy będziemy kręcić dalej, piszą, że to było bardzo śmieszne, "robiło im dzień". Teraz mamy dużo pracy, ale musimy znów zasiąść w garderobie i znów nagrać przynajmniej parę odcinków. Pomysły już są.

- Zgodziłem się też na udział w stand-upie. "Please. Stand-Up" - czołówka polskich stand-upperów robi trasę po Polsce. To są naprawdę duże hale i stadiony. Kiedy dostałem propozycje występu - a nie robiłem tego nigdy wcześniej - pomyślałem: "Cholera, jak będę umierał, będę miał przynajmniej co wspominać". Bo to jednak jest wyzwanie wyjść z mikrofonem przed tak wielką publiczność. Jeden ja, mikrofon i parę tysięcy ludzi naprzeciwko. Kiedyś myślałem, że aktor zawsze przegra z piłkarzem nawet drugoligowej drużyny, gdy ten na stadionie, gdzie jest kilka tysięcy, ludzi strzela gola. Takiej euforii aktor nie przeżyje nigdy, nawet po najwspanialszym szekspirowskim monologu, bo aktorzy nie grają dla tak dużej publiczności, w żadnym teatrze tyle ludzi by się nie zmieściło. Dlatego ten występ to będzie nie lada wyzwanie. Czasem wieczorem sobie myślę: "Coś ty, Chabior, zrobił?", a rano przychodzi inna myśl: "Przecież jest jedno życie i trzeba sobie z niego wycisnąć jak najwięcej".

Serial "Mental" opowie o problemach psychicznych młodzieży

W czasie pandemii Polsat zdecydował się podjąć niezwykle ważny społecznie temat coraz częstszych przypadków depresji wśród dzieci i młodzieży. Nastolatki nie potrafią odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości.

Z podobnymi kłopotami borykają się bohaterowie najnowszej produkcji stacji - "Mental". Czworo młodych ludzi: Maria (Sandra Drzymalska), Jaskółka (Martyna Byczkowska), Wiktor (Mateusz Górski) i Kogut (Kacper Olszewski). Są u progu dorosłego życia, a już czują się osaczeni przez problemy, z którymi muszą się mierzyć.

Każdy z bohaterów zaczyna mieć problemy ze zdrowiem psychicznym i zostaje skierowany na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Tam rodzi się między nimi przyjaźń. Oddziałem, na którym się znajdują kieruje Ordynator Kern - postać równie profesjonalna jak i komiczna (w tej roli Janusz Chabior).

Premiera serialu "Mental" w Polsat Box Go w czwartek, 27 stycznia!


Więcej o akcji przeczytacie na stronie Mental.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy