M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 330273
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Miłość w kolorze blond!

Julka i Katia… Obie są piękne, miłe, „do wzięcia” - i obie krążą ostatnio wokół Pawła.

W kolejny poniedziałek Paweł spotka się z Katią na pikniku.

Reklama

Dziewczyna przygotuje dla niego gruzińską ucztę... i udowodni, że droga do serca mężczyzny naprawdę prowadzi przez żołądek.

- Dla Gruzinów dobra kuchnia jest bardzo ważna. A moja rodzina uważa, że życiową misją kobiety - oprócz bycia posłuszną żoną i dobrą matką - jest gotowanie. Mężowi, rzecz jasna...

- W życiu nie jadłem czegoś równie pysznego!

Katia opowie o swoich planach, marzeniach... i wyzna, że uciekła do Polski, bo nie chce ślepo poddawać się tradycji.

- Nie chcę tak żyć, nie potrafię. Dlatego muszę przekonać ojca, że jestem już poza zasięgiem jego władzy... I jego dziwnych zobowiązań, które były podejmowane w mojej sprawie, ale bez mojej zgody!

Tymczasem chwilę później...

W parku pojawi się nagle Julka! Dziewczyna wróci na stałe do Polski i gdy zobaczy Pawła z jego żoną - w świetnej komitywie - od razu poczuje ukłucie zazdrości.

Zirytowana, podejdzie w końcu do Zduńskich i "grzecznie" się przedstawi.

- Niech zgadnę... nowa żona Pawła? Bardzo mi przyjemnie... Ja jestem "eks". Nie, nie żoną - broń Boże, nie! Tylko, wie pani, taką... dochodzącą dziewczyną. Co to raz jest, raz jej nie ma, w zależności od potrzeb!

A gdy Julka odejdzie, Paweł - rozbawiony - pobiegnie za nią...

- Byłaś jak tornado! Nie znałem cię od tej strony i taka wersja cholernie mi się podoba...

- Spadaj!

- Tak, to była Katia, moja żona... Jest w porządku, zaprzyjaźniliśmy się i powoli kończymy tę szopkę. Przyjeżdża jej rodzina, więc musimy wypaść wiarygodnie. Potem rozliczenie... i koniec. No nie złość się, to nie moja wina, że... cały czas ci się tak podkładam. Jak pech, to pech!

Zduński umówi się w końcu z przyjaciółką na kolejne spotkanie - tym razem w bistro. I spędzi z dziewczyną cały wieczór...

- Masz przeze mnie same kłopoty, przykrości... I to od samego początku tak było, odkąd tylko się poznaliśmy.

- Nie wracajmy już do tego...

- A ja przecież tak cię lubię... Oprócz mojej Basi i najbliższej rodziny... ciebie lubię najbardziej!

Za to później Paweł zaprosi Julkę do swojego “apartamentu"...

- Mam już swój kąt, dach nad głową... I powoli wychodzę na prostą. A teraz jeszcze... w bonusie zjawia się kobieta, na której naprawdę bardzo mi zależy. Nie wierzę w takie przypadki...

- Jesteś taka piękna, że nie mogę się na ciebie napatrzeć... 

W finale słowa zastąpią namiętne pocałunki... i zakochani spędzą razem całą noc! Ale czy to wystarczy, by Paweł znów był szczęśliwy? Ciekawych zapraszamy przed telewizory...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje