Reklama

Hanna Bieluszko grywała bez ubrania i nigdy się tego nie wstydziła!

Hanna Bieluszko, która przez prawie 10 lat wcielała się w doktor Renię Zakrzewską w „M jak miłość”, a od 2012 roku gra Krystynę Złotą w „Barwach szczęścia”, karierę filmową zaczynała od prezentowania przed kamerą wszystkich swoich wdzięków. Aktorka przed laty nie miała oporów przed występowaniem bez ubrania, co jest o tyle ciekawe, że wyglądała jak... chłopak!

W stroju biblijnej Ewy

W tym roku mija 45 lat od chwili, gdy Hanna Bieluszko - 22-letnia wówczas studentka krakowskiej szkoły teatralnej - po raz pierwszy stanęła przed kamerą i od razu pozwoliła Krzysztofowi Zanussiemu, który reżyserował "Barwy ochronne", rozebrać się do rosołu.

Scena, w której razem z kilkoma kompletnie nagimi koleżankami i kolegami wybiega z jeziora, a potem odwraca się i biegnie w stronę lasu, przeszła do historii polskiego kina. Także ostatnia "naga" scena filmowa z jej udziałem - gdy jako pracownica Archeo w kultowej "Seksmisji" stoi niemal naga w centrum monitoringu - na zawsze zapisała się w historii rodzimej kinematografii. Obie sceny dzieli zaledwie siedem lat. Między nimi Hanna Bieluszko wiele razy grała w stroju biblijnej Ewy, udowadniając, że choć w ubraniu wygląda jak chłopiec, ukrywa pod nim wspaniałe kobiece ciało, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna dziewczyna.

Reklama

- Zawsze byłam typem chłopaka. Chłopaka, nie chłopczycy. Przez pierwsze lata w teatrze grałam chłopców i to w bardzo poważnym repertuarze. Zaczęłam nawet coraz częściej mówić "przyszedłem" albo "zrobiłem" - opowiadała w wywiadzie, wspominając początki swej kariery.

Dzięki wyglądowi Hanna Bieluszko, jak sama żartuje, uniknęła grania amantek, co zawsze wydawało się jej śmiertelnie nudne.

- Aktorki-amantki dotkliwiej odczuwają upływ czasu, utratę urody. A ja bezboleśnie przeszłam do ról matek i babć - powiedziała w rozmowie z "Miastem Kobiet".

Ewa Lemańska: Co słychać u dziewczyny Janosika? 

Piersi w pełnej krasie

Odtwórczyni roli Krystyny Złotej w "Barwach szczęścia" nigdy nie miała problemu z rozebraniem się przed kamerą, o ile scena, w której miała wystąpić nago, była odpowiednio... uzasadniona w scenariuszu. Aktorka mogła się przed laty pochwalić fantastyczną figurą, a jej piersiami (w pełnej krasie - i w dodatku w zbliżeniu - pokazała je w 1978 roku w 1. odcinku serialu "Zielona miłość" Stanisława Jędryki i w 1979 roku w etiudzie filmowej "Trio" Petera Vajdy) zachwycali się nawet najwybredniejsi wielbiciele kobiecych wdzięków.

Na emeryturę się nie wybiera

Dziś Hanna Bieluszko gra jedynie w "Barwach szczęścia". Żartuje, że historia zatoczyła koło...

- Zaczynałam w "Barwach ochronnych", mam nadzieję nie skończyć na "Barwach szczęścia" - mówi.

- Byłam po pierwszym roku wydziału aktorskiego szkoły teatralnej, gdy Krzysztof Zanussi przysłał mi telegram z zaproszeniem do "Barw ochronnych". Wtedy cały świat stał przede mną otworem. Byłam taka młoda... To było fantastyczne doświadczenie i bardzo ważny dla mnie film. Teraz jestem raczej kobietą z przeszłością, ale... na emeryturę jeszcze się nie wybieram - twierdzi aktorka.

ZOBACZ TEŻ: 56-letnia Monica Bellucci zniewala. "Najpiękniejsza kobieta świata" 

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Hanna Bieluszko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje