Reklama

70. urodziny Tadeusza Lampki: Od lat trzyma w garści widzów polskich seriali

W Stanach Zjednoczonych serialami rządzi Shonda Rhimes, w Polsce Tadeusz Lampka. To on stoi za sukcesem najpopularniejszych produkcji w kraju. Bez niego nie byłoby ani "Złotopolskich", ani "M jak miłość", ani "Na dobre i na złe". Jego kariera to spełnienie "american dream" w Polsce. Tadeusz Lampka właśnie świętuje swoje 70. urodziny.

Tadeusz Lampka jest czołowym polskim producentem filmowym oraz telewizyjnym. Paradoksalnie nie lubi przebywać przed kamerą. Ilona Łepkowska, która z producentem współpracuje od lat, powiedziała kiedyś, że kamera go peszy. Król polskich seriali urodził się 10 czerwca 1951 w Elblągu. W 1976 ukończył Wydziału Ekonomiki Produkcji Uniwersytetu Gdańskiego. 

Dwa lata później został również absolwentem Wyższego Studium Zawodowego Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej PWSFTviT w Łodzi. Przygodę z kinem i telewizją zaczął w 1983 roku jako kierownik produkcji serialu Kazimierza Tarnasa "Szaleństwa panny Ewy". Później współpracował m.in. z Andrzejem Żuławskim czy Januszem Zaorskim.

Reklama

Jako producent zadebiutował w 1993 roku filmem "Goodbye Rockefeller", dwa lata później pełnił funkcję producenta wykonawczego "Awantury o Basię" Kazimierza Tarnasa. Prawdziwy przełom przyszedł w latach 90. To wtedy zaczął współpracę z Iloną Łepkowską. Razem stworzyli seriale, które podbiły serca polskich widzów. Najpierw zaprezentowali sagę o "Złotopolskich", a później "M jak miłość". 

"Chcę podkreślić, że 'M jak miłość' przygotowujemy zawsze z myślą o widzach, których oczekiwania są dla nas najważniejsze. W produkcję serialu zaangażowany jest zespół aktorów, twórców i producentów, którzy od lat ciężko pracują, żeby widzowie mogli śledzić losy ukochanej rodziny Mostowiaków. ‘M jak miłość' jest serialem misyjnym, ponieważ promuje tradycyjne, rodzinne wartości oraz porusza ważne problemy społeczne" - tak Tadeusz Lampka mówił kilka lat temu o ulubionym serialu Polaków.

W 2007 roku razem Iloną Łepkowską rozpoczęli prace nad kolejnym hitem. 10 lat później "Barwy szczęścia" zostały czwartym serialem w Polsce (po "Klanie", "Na Wspólnej" i "Pierwszej miłości), których liczba odcinków przekroczyła 2000. "Z Iloną Łapkowską stworzyliśmy taki tandem, w którym udaje nam się razem różne przedsięwzięcia zrealizować. ‘Barwy szczęścia’ to był Ilony pomysł, moja organizacja, a reszta to zależy od góry" - mówił podczas świętowania 2000. odcinka "Barw szczęścia" w rozmowie ze Światem Seriali.  Tadeusz Lampka i Ilona Łepkowska współpracują razem od lat. Odnoszą sukcesy nie tylko na małym, ale również dużym ekranie. Ich dziełem są trzy bijące rekordy frekwencyjne romantyczne komedie: "Nigdy w życiu" (2004), "Nie kłam kochanie" (2008) i "Och, Karol 2" (2011).

Tadeusz Lampka doskonale wie, że za sukcesem każdej dobrej produkcji stoi scenariusz. Siłą jego seriali jest ich bliskość do życia codziennego widzów. "Serial musi się zmieniać, tak jak życie się zmienia. Polska 10 lat temu, gdy zaczynaliśmy kręcić ‘Barwy szczęścia’ była inna. To jest puls każdego człowieka, a szczególnie młodych ludzi. [Serial] musi świetnie oddawać ich pragnienia, ich poglądy, marzenia. Trzeba mieć ucho otwarte na prawdę" - mówił w rozmowie ze Światem Seriali. 

Chociaż od lat jest jednym z najbardziej uznanych polskich producentów, to nie zamierza osiadać na laurach. Ma głowę pełną pomysłów. Co roku pojawiają się kolejne produkcje sygnowane jego nazwiskiem. Pandemia koronawirusa spowolniła prace na kilku z nich. "Chciałbym w tym roku zacząć zdjęcia do ‘Kogla-mogla 4’, kontynuacji ‘Siedmiu rzeczy’ i może jeszcze jednego tytułu. Nie wiemy, jak długo potrwa, zanim po otwarciu kin widzowie uwierzą, że są tam bezpieczni" - mówił w ubiegłym roku producent. Fani jego filmów oraz seriali z pewnością nie mogą się doczekać jego kolejnego dzieła. 


swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje