Reklama

Renata Firek-Maklakiewcz: Teściowa zamieniła jej życie w koszmar!

Renata Firek – aktorka teatralna, która w swej filmografii ma tylko jedną rolę, a właściwie rólkę w 6. odcinku serialu „Kapitan Sowa na tropie” - zapisała się w historii przede wszystkim jako żona niezapomnianego Zdzisława Maklakiewicza, którego – choć go zostawiła - do końca życia nazywała swoją największą miłością. Minęło właśnie dokładnie 30 lat od chwili, gdy zginęła pod kołami auta prowadzonego przez amerykańskiego milionera żydowskiego pochodzenia...

Renata Firek była studentką stołecznej Akademii Sztuk Pięknych, gdy poznała Zdzisława Maklakiewicza na jednej z imprez u ich wspólnych znajomych. Bardzo szybko się w sobie zakochali i bardzo szybko postanowili się pobrać...

Renata Firek uważała starszego od niej o cztery lata Zdzisława Maklakiewicza za mężczyznę, który miał największy wpływ na jej życie. To on namówił ją, by - jeszcze podczas studiów w ASP - zdawała do szkoły teatralnej. 

Marta przyszła na świat rok po ślubie Renaty i Zdzisława. Jej ojcem chrzestnym został... Stanisław Bareja!

Reklama

Jemu wybaczała wszystko, ją o wszystko obwiniała...

Ze wspomnień córki państwa Maklakiewiczów wynika, że małżeństwo rodziców rozpadło się przez matkę jej ojca.

- Babcia Cesia od początku była przeciwna temu związkowi. Nie znosiła synowej przede wszystkim za to, że zabrała jej ukochanego jedynaka. Ciągle napuszczała ojca na mamę, wypominała, że jest złą gospodynią, nie umie gotować ani sprzątać - pisała Marta Maklakiewicz, wspominając mamę w swej książce "Maklak. Oczami córki".

Zdzisław Maklakiewicz, który już wtedy ostro pił, znikał na całe wieczory, a nawet noce, zostawiając żonę w domu pod czujnym okiem nienawidzącej jej matki. Czesława Maklakiewicz twierdziła, że to synowa jest winna temu, że jej jedyny syn schodzi na złą drogę. Jemu wybaczała wszystko, ją o wszystko obwiniała... Zmieniła życie dziewczyny w piekło! Renata w końcu poddała się. Choć kochała męża, ciągła walka z teściową była ponad jej siły.

Pozostał jej największą miłością

Po rozwodzie Renata Firek-Maklakiewicz oddała córkę na wychowanie swoim rodzicom, a sama zaczęła jeździć po Polsce w poszukiwaniu zespołu teatralnego, w którym mogłaby spełniać się jako aktorka. Grała m.in. w Jeleniej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Gdańsku, Koszalinie, Toruniu, Szczecinie, Łodzi i - w końcu - w Warszawie. Czuła jednak, że kariera nie jest jej pisana, więc na początku lat 70. ubiegłego wieku porzuciła aktorstwo i zajęła się pisaniem wierszy i tekstów piosenek oraz malarstwem. Znalazła też pracę w dziale rozrywki TVP, którym w tamtym czasie kierowała legendarna Barbara Pietkiewicz.

Choć Renata wyszła za mąż po raz drugi (poślubiła Ireneusza Prożalskiego - kompozytora i artystę estradowego znanego pod pseudonimem Artur Żalski) Zdzisław Maklakiewicz, pierwszy mężczyzna, którego pokochała, pozostał jej największą miłością. U boku drugiego męża nie była szczęśliwa, bo Ireneusz okazał się bardzo zaborczy i zazdrosny, a w dodatku nie akceptował córki Renaty z jej związku z Maklakiewiczem.

- Miłość mamy do mojego ojca była tak wielka, że po rozwodzie z drugim mężem wróciła do nazwiska Maklakiewicz i posługiwała się nim aż do śmierci - dodaje córka aktorki.

Wiersze, jakie pozostawiła po sobie Renata Firek, przepełnione są tęsknotą za miłością... Pisała głównie o porywach serca i wielkim szczęściu, jakby w ten sposób chciała zrekompensować sobie to, czego poskąpiło jej życie.

Zobacz też: Romans wywołał burzę! Mogłaby być jego córka

Tragiczna śmierć w USA

Marta Maklakiewicz, która dwa lata przed ogłoszeniem stanu wojennego wyjechała do Stanów Zjednoczonych (wyszła za Amerykanina), w 1984 roku ściągnęła mamę do siebie. Renata Firek-Maklakiewicz zaczęła zarabiać... malując portrety na zamówienie mieszkających w USA Polonusów. Gdy Marta dostała pracę na Florydzie, matka pojechała razem z nią i - chcąc być niezależną - znalazła sobie zajęcie. Została opiekunką bardzo bogatej staruszki, a w weekendy pracowała w Turnberry Isle Marina & Yacht Club, w którym spotykali się żydowscy milionerzy.  

20 września 1991 roku 60-letnia wówczas Renata zginęła pod kołami samochodu, za kierownicą którego siedział jej znajomy z Turnberry Yacht Clubu - amerykański milioner Charles McCoy. Uderzył w nią z takim impetem, że wyleciała w powietrze i spadła na maskę jego auta, wginając ją swoim ciężarem.

- Potem wpadła pod koła i wtedy ją zabił. Podobno nie był piany. Moim zdaniem prowadził pod wpływem narkotyków. Szybko dogadał się z policjantami. Spisano, że mama wtargnęła na jezdnię, a kierowca nie miał szans zareagować - twierdzi Marta Maklakiewicz.

Sprawa została zatuszowana, a sprawca wypadku wywinął się od kary

Po Renacie Firek-Maklakiewicz została mała rólka w serialu "Kapitan Sowa na tropie", mnóstwo obrazów i teksty setek piosenek. To ona napisała słowa do hitu "Ślubne prezenty", który miała w swym repertuarze Irena Jarocka i który wciąż jest śpiewany na niemal każdym weselu. Piosenki z jej słowami wykonywali m.in. Anna Jantar ("Sny, w które wierzę"), Irena Santor ("Szukałam słońca" i "Przyleciała miłość ptakiem"), Teresa Tutinas ("Tego miasta nikt nie oddał") oraz Hanka Bielicka i Andrzej Rosiewicz

Zobacz też:

Metamorfoza Cezarego Żaka. Wszystko dla zdrowia

Ewelina Serafin: Zasłynęła dzięki "M jak miłość". Co robi dziś?

"M jak miłość": Odcinek 1614. W końcu razem!

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje