Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 7256
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Iwona Bielska kończy 70 lat. Jej życie to gotowy scenariusz filmowy

Reżyserze chętnie ją rozbierali na scenie i ekranie, ale ona bardzo dobrze znała swoją wartość i nie przyjmowała każdej takiej roli. Najwięksi amanci kina tracili dla niej głowy, jednak ona szybko się ustatkowała. Iwona Bielska od niemal 50 lat zachwyca na ekranie oraz deskach teatrów. 7 września gwiazda świętuje swoje 70. urodziny!

Iwona Bielska w młodości była prześliczną dziewczyną. Mężczyźni tracili dla niej głowy, a jeden z nich - niezapomniany Roman Wilhelmi - chciał się nawet zabić z rozpaczy, gdy go odtrąciła. Aktorka dostawała mnóstwo propozycji tzw. rozbieranych ról, ale tylko paru reżyserom udało się ją przekonać, by odsłoniła przed kamerą co nieco. "Kiedyś bałam się scen rozbieranych. Dziś żartuję, że rozebrałabym się bez oporów, ale nikt mi tego nie proponuje" - powiedziała kilka lat temu "Wysokim obcasom".

Iwona Bielska: Odrzucona przez "chory głos"

Przyszła gwiazda ekranów urodziła się 7 września 1952 roku w Łodzi w rodzinie fotografików. Jej droga do aktorstwa nie była prosta. Początkowo wszystko wskazywało na to, że Bielska swoją przyszłość zwiąże ze sportem. W rodzinnej Łodzi ćwiczyła balet, ale przede wszystkim uprawiała siatkówkę. Była zawodniczką ŁKS-u i drużyny juniorów reprezentacji Polski. Nieoczekiwanie na studiach wybrała polonistykę, ale drugim roku doszła do wniosku, że zawód nauczycielki nie jest dla niej. 

Reklama

Postanowiła spróbować swoich sił w aktorstwie. Do łódzkiej filmówki jej nie przyjęto. Podobno komisja egzaminacyjna uznała, że ma "chory głos", przez który nie nadaje się na aktorkę. Iwona Bielska nie poddała się i pojechała na egzaminy do Krakowa. "Po pierwszym etapie egzaminów na PWST odpadłam. Usiadłam na korytarzu, na schodach i ryczałam. Czekałam na kolegę z Łodzi, który też zdawał. Nagle słyszę głos dziekana: 'Bielska tu gdzieś jest?'. Jestem. 'Przyjdź jutro na dodatkowy egzamin'. Okazało się, że tam bardzo spodobał się mój głos, a profesor Merunowicz obiecał popracować nad dykcją. No i zdałam" - wspominała Iwona Bielska w "Wysokich Obcasach". 

Iwona Bielska: Przed swą pierwszą rozbieraną sceną... wypiła za dużo spirytusu!

Jeszcze przed dyplomem wpadła w oko Andrzejowi Żuławskiemu, który - zauroczony nią podczas zdjęć próbnych - powierzył jej rolę Marty w swym filmie "Na srebrnym globie"Przyjęła ją, nie wiedząc, że reżyser będzie chciał rozebrać ją przed kamerą! "Bo rozbitkowie na Księżycu postanawiają przedłużyć gatunek dla dobra ludzkości. Jedna kobieta i dwóch mężczyzn" - wspominała aktorka po latach. Iwona Bielska zgodziła się rozebrać, ale postawiła warunek, że w namiocie oprócz niej i jej filmowego partnera nie będzie nikogo. 

Tuż przed wejściem na plan aktorka - za radą charakteryzatorki - wypiła kieliszek spirytusu, potem ktoś inny zaproponował jej kolejną setkę "dla animuszu". Niestety, gdy reżyser zarządził początek zdjęć, aktorka ledwo trzymała się na nogach. Twierdziła później, że wszystko wirowało jej przed oczami, a gdy nagle dostrzegła, że Żuławski złamał dane jej słowo i wpuścił na plan jakiegoś mężczyznę, wpadła w szał. 

"Wrzeszcząc, wybiegłam goła z namiotu przed trzy tysiące statystów czekających na swoją scenę" - mówiła. Andrzej Żuławski nie dokończył filmu. Nie pozwoliła mu na to PRL-owska cenzura. Reżyser dopiero dekadę później - zamiast scen, których nie udało mu się nakręcić - nagrał  swój komentarz, przemontował "Na srebrnym globie" i doprowadził do premiery.

Iwona Bielska: Nie tylko Wilczyca

Iwona Bielska postanowiła wtedy, że nigdy więcej nie zagra bez ubrania. Słowa nie dotrzymała... Tuż po ukończeniu studiów pokazała piersi w "Znakach zodiaku" (twierdziła potem, że w scenach rozbieranych zastąpiła ją dublerka), później rozebrała się jeszcze m.in. w filmach "Okno", "Ćma" i "Wilczyca", po czym - jak twierdzi - straciła warunki. 

Produkcja Marka Piestraka przez długi czas uważana była za jeden z najgorszych filmów w historii polskiej kinematografii, sam twórca uznawany był zaś za "polskiego Eda Wooda". W pionierskiej na gruncie polskiej kinematografii próbie wampirycznego horroru Iwona Bielska wcieliła się w dwie role: hrabiny Julii oraz żony głównego bohatera - Maryny, która zmieniła się w wilkołaka. Sama aktorka nie ma obecnie zbyt dobrego zdania o swojej roli w "Wilczycy". 

"Bardzo się tam sobie nie podobam. Oprócz tego, że ładnie wyglądałam, to grałam jak drąg. Jakiś czas temu byłam z mężem u syna w Berlinie i on razem ze swoją dziewczyną puścili ten film na projektorze. Zaśmiewali się aż do łez. Zrozumiałam, że 'Wilczyca' nie przeszła próby czasu" - wspominała aktorka w rozmowie z magazynem "Pani". 

Roman Wilhelmi stracił dla niej głowę

Iwona Bielska zachwycała nie tylko talentem, ale również urodą. Kochało się w niej wielu kolegów ze studiów oraz planów filmowych. Ona sama była stała w uczuciach. Jeszcze na studiach poznała jednego z największych amantów polskiego kina, czyli Romana Wilhelmiego. Chociaż dzieliło ich 16 lat różnicy, to narodziło się między nimi gorące uczucie. Para wystąpiła razem w filmie "Ćma". Z czasem okazało się, że ich związek nie ma przyszłości. Aktor wymagał od młodej studentki stuprocentowej uwagi. 

"To była trudna miłość. Dzwonił do mnie do akademika i mówił: 'Jeśli natychmiast nie przyjedziesz, to skoczę z balkonu, bo właśnie stoję na balustradzie'. Więc wsiadałam do taksówki i jechałam. Naprawdę bałam się, że coś sobie zrobi. A on następnego dnia, jakby poprzedni nie istniał, był zachwycony, że jestem. Byłam za młoda, żeby wytrzymać taką huśtawkę emocjonalną. Rozstaliśmy się po dwóch czy trzech latach" - wspominała po latach aktorka.  

Iwona Bielska i Mikołaj Grabowski: Prawie 40 lat razem

Szczęście odnalazła u boku Mikołaja Grabowskiego. Ich drogi przecięły się jeszcze na studiach. Podobno przyszły reżyser nie miał odwagi podejść do pięknej blondynki, koledzy powtarzali zresztą złośliwie, że jest dla niego za dobra. Po latach znowu się spotkali i tym razem udało im się stworzyć związek. "To co się między nami wtedy wydarzyło, jest niewyrażalne. Pojawił się palec opatrzności, który powiedział: Tu i teraz. Wy. Razem" - tak wspominał reżyser pamiętny dla nich rok 1983.

Po roku na świat przyszedł ich syn Mikołaj, który poszedł w ślady rodziców i studiował w berlińskiej szkole filmowej. Po urodzeniu syna Iwona Bielska wycofała się z aktorstwa. "Ja ten swój czas, w którym mogłam zrobić wielką karierę, przespałam. W momencie gdy miałam największe szanse i przestałam się bać kamery - bo wcześniej wstydziłam się okropnie - urodziłam dziecko. Ale nie żałuję. Ja zresztą niewielu rzeczy żałuję" - mówiła aktorka w rozmowie z magazynem "Pani". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL