Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 3721
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Grażyna Barszczewska: Była za delikatna na aktorkę. Stała się wielką gwiazdą

Na egzamin do warszawskiej PWST przyszła z warkoczami do pasa, bez makijażu i stylizacji na grzeczną uczennicę. Nie zagrzała tam miejsca na długo. Gdy kilka miesięcy późnej relegowano ją z uczelni, nikt nie przypuszczał, że za kilka lat zostanie wielką gwiazdą. Grażyna Barszczewska do dzisiaj wzbudza podziw swoim ogromnym talentem oraz nieprzemijającą urodą.

Grażyna Barszczewska urodziła się 1 maja 1947 roku w Warszawie. Jej rodzice pochodzili z Podlasia, ale ojciec, kierownik w warszawskiej FSO, sprowadził rodzinę na Żerań. Dzieciństwo wspomina jako beztroskie, ale również pracowite. - Miałam trochę stracone beztroskie dzieciństwo. Wracałam z liceum, w locie jadłam obiad i pędziłam na kolejne zajęcia do szkoły muzycznej. Ciągle byłam niedospana - mówiła.

Reklama

Chodziła do szkoły muzycznej. Swoją przyszłość związała jednak z aktorstwem. Na studia artystyczne namówiła ja polonistka.

Nieśmiała nastolatka na wszelki wypadek złożyła również papiery na uczelnie muzyczne. Początkowo dopisywało jej szczęście. Barszczewska na PWST dostała się za pierwszym razem. Szybko okazało się, że jest... zbyt delikatna.  

- Byłam kompletnym nieopierzeńcem, bardzo naiwnym dzieckiem, a próbowano obsadzać mnie w rólkach panienek niespecjalnie ciężkich obyczajów... Na zajęciach opiekunka roku, Ryszarda Hanin wybitna aktorka teatralna, proponowała mi do grania same sceny erotyczne i agresywne, chcąc mnie w ten sposób otworzyć. Chciała mnie przełamać i wykrzesać ze mnie środki dalekie od nieśmiałej panienki - mówiła w wywiadzie-rzece "Amantka z pieprzem. 

Eksperymenty sceniczne nie przyniosły oczekiwanych skutków. Po pierwszym semestrze wezwała ją do siebie dziekan Rena Tomaszewska. - Wiesz, dziecko, nie dasz sobie rady w tym zawodzie. Jesteś za delikatna, za słaba, zbyt krucha, nieodporna - usłyszała od Tomaszewskiej przyszła gwiazda. Uznano, że niewinna dziewczyna nie poradzi sobie w brutalnym świecie filmu i teatru. Barszczewska została skreślona z listy studentów.

Ambitna dziewczyna nie poddała się i postanowiła spróbować swoich sił w Krakowie. W stolicy była zbyt krucha, delikatna i mało ekspresyjna. Barszczewska okazała się być uważną studentką i wyciągnęła lekcję ze swojej warszawskiej porażki. - Warszawski "kopniak" chyba poskutkował, bo niektórzy zarzucają mi wręcz przesadną ekspresję na scenie - wspominała po latach. Udowodniła, że ma prawdziwy talent. Już na drugim roku dostała stypendium naukowe dla najlepszej studentki.

Swoje życie aktorskie związała z teatrem. - Kiedy rozpoczynałam studia, nie myślałam o tym, żeby być gwiazdą, po prostu chciałam być dobrą aktorką. Gdy kończyłam studia, w zasadzie wszyscy absolwenci angażowali się do teatru. W tej chwili jest odwrotnie - powiedziała w rozmowie z "Przeglądem". 

Po obronie dyplomu w 1970 roku, dostała się do obsady Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Po dwóch latach wróciła do rodzinnej Warszawy. W stolicy początkowo grała w Teatrze Ateneum. Od 1983 roku należy do zespołu Teatru Polskiego. Wystąpiła w wielu przedstawieniach Teatru Telewizji oraz Teatru Polskiego Radia.

swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje